Rayman: Origins – szaleństwo w czystej formie

Rayman: Origins – szaleństwo w czystej formie

Dec 30
Rayman: Origins – szaleństwo w czystej formie

Wczoraj wreszcie usiadłem na dłuższy moment do Rayman Origins z silnym postanowieniem zrozumienia mechaniki tej gry oraz tego, czemu Jasiek na swoim sejwie musi cośtam jeszcze zrobić, żeby odblokować sobie następny poziom. Czysty sejw, chciałem grać sam od zera, ale młodzież zgłosiła walny protest, więc zaczęliśmy grać od samego początku wprawdzie i na moim sejwie, ale na trzy pady jednocześnie.

Cóż się okazało – otóż gra jest za szybka dla pięciolatki, która nie wie co się dzieje, oraz dla trzydziestoczterolatka, który nie wie co się dzieje. Ma idealną prędkość dla ośmiolatka za to, który prze do przodu, ale przewaga taty polega na tym, że tata skończył tysiące gier i wie, gdzie szukać sekretów, lub jak mówi się fachowo, “sikretów”.

Tak więc ogólnie grało się kapitalnie nam wszystkim i każdemu z osobna. Ania mogła się powygłupiać Globoxem, Jasiek pokazać mi, co potrafi Rayman, a ja chłonąłem tę kolorową grę całym sobą. Bo ta gra to jak na razie arcydzieło sztuki gier zręcznościowych.

W Rayman Origins zawarto bowiem wszystkie dobre koncepty, jakie pojawiały się na przestrzeni ostatnich lat, a potem podlano sosem naprawdę kreatywnych pomysłów na poziomy i opakowano w grafikę prędką, ostrą jak żyleta i pozostającą w modnym stylu wykręconych kreskówek. Podczas gry padały nawet pytania, czy jest serial Rayman, bo dzieci chcą obejrzeć, a także posłuchać muzyki, absolutnie genialnej, zrobionej z wielką nonszalancją i jajem. Kowbojski kawałek podczas pogoni za skrzynią wbił mi się już w mózg na zawsze.

Gameplay sprowadza się do biegnięcia w prawo, zazwyczaj biegnięcia histerycznego, z wciśniętym prawym triggerem (sprint), odbijania się skokami od wiszących blisko siebie ścian, łapania się za krawędź (Globox łapie się górnymi zębami, co wywoływało wybuchy radości za każdym razem), boksowania, atakowania z powietrza, ślizgania się po potokach, wirowania na uchwytach i jeszcze z piętnastu innych rzeczy. Jest przepotwornie szybko, chociaż zwykle niektóre momenty daje się powtarzać – na przykład jeśli uznamy, że jednak potrzebujemy więcej monetek.

Monetki to bardzo ważna rzecz w Raymanie, bo za nie dostajemy na koniec poziomu różową uśmiechniętą kulkę, a te z kolei służą do odblokowywania poziomów specjalnych z pogonią za skrzynią (z kapitalną muzyką, wrzucałem taki filmik w wersji ekstremalnej tutaj). Jest więc dużo do odblokowywania, zwłaszcza, że różowe kuleczki dostajemy za odkrywanie sikretów na poziomach oraz kończenie ich drugi raz w trybie wyzwania czasowego.

Do wyzwania czasowego wygoniłem towarzystwo do łazienki (kąpiel) i zabrałem się za nie sam. Po pierwszym ponownym ukończeniu poziomu kompletnie nic się nie stało, włączyłem go zatem ponownie i tym razem już zboksowałem unoszący się w powietrzu budzik, bo jak się okazało, tak właśnie włącza się wyzwanie czasowe. Potem zacząłem biec w prawo i wprawdzie zdobyłem kuleczkę (wymagany czas 1:30, mój – 1:12), ale uparłem się również zdobyć puchar (wymagany czas – 1:02). Kolejne moje próby wyglądały tak – 1:10, 1:08, 1:09, zginąłem (koniec wyzwania natychmiastowy), 1:05, 0:58 (wymyśliłem jak przejść jeden fragment szybciej). Za puchar nie dostałem kompletnie nic, ale spłynęło na mnie szczęście i tak.

Gra w trójkę, a nawet w parze (Ania się w końcu znudziła) jest wyraźnie łatwiejsza niż w pojedynkę, bo jedna z postaci może drugą ratować i nie trzeba zaczynać od checkpointa.

Niepokojące uczucie, że będę tego Raymana maksował, wzmocniło się. Coś w tej grze mi bardzo pasuje, coś tu cholernie dobrze gra, coś tutaj zmusza mnie do osiągania założonych przez autorów celów. Nie wiem czy będę tę grę calakował, ale szalenie mnie korci, żeby się jej w całości poświęcić.

Gorąco polecam.

16 comments

  1. avatar
    yoco

    elo, nie znalazlem do Was kontaktu, wiec pisze w komentarzu.
    Od kilku dni po wejsciu na strone Kaspersky krzyczy, ze strona jest zainfekowana HEUR: Trojan.Script.Generic

  2. avatar
    Cubituss

    Ktoś jeszcze ma ten problem? U mnie nie krzyczy 🙁

  3. avatar
    Piasecznik

    Wyłącz wykrywanie heurystyczne które nie jest idealne i może dawać wiele fałszywych pozytywów.
    A wracając do gry – Cubi pewnie gra Ci się dobrze bo to rodzinna gra 😀 tak jak seria Lego zresztą.
    STARY SIĘ ROBISZ :E

  4. avatar
    Cubituss

    Już dawno jestem stary 😀

  5. avatar
    bluesboy

    @Cubituss -> jak mogłeś napisać, że zbieramy “monetki” ! Mario cię zabije. W Raymanie zawsze zbieramy “lumy” aka “lumsy” ! ..ha ha… gra świetna, ale mi skilla i cierpliwości brakuje do maksowania. Potwierdzam, że 100 % łatwiej się gra przynajmniej w dwie osoby.

  6. avatar
    Cubituss

    WŁAŚNIE, lumsy 😀 brakowało mi tego słowa od rana 😀

  7. avatar
    max_zorin

    @Ktoś jeszcze ma ten problem? U mnie nie krzyczy

    U mnie też krzyczy (ale tylko w robocie, gdzie mam właśnie zainstalowanego Kaspersky’ego).

  8. avatar
    lukasz

    Avira także zgłasza zainfekowany plik w TEMP po wejściu na stronę

  9. avatar
    lukasz

    Dokładnie jest to JS/Infected.A (java script virus) w pliku opr01RYD.tmp w cache Opery

  10. avatar
    Rahvean

    U mnie się pokazuje (po wejściu do artykułu, nie na stronie głównej):
    IP-BLOCK 91.196.216.64 (Type: outgoing, Port: 50450, Process: firefox.exe

  11. avatar
    Cubituss

    Do konkretnego artykułu czy do każdego?

  12. avatar
    Rahvean

    teraz na głównej też się pokazuje i do artykułu dowolnego

  13. avatar
    xavier

    Wczoraj na kacu skonczylem Raymana z dziewczyna – super gra na 2 pady. Niestety przedostatania skrzynia (9ta) mnie pokonala, po ponad 100 podejsciach poddalem sie. Sprobuje innego dnia 🙂 ale musze chociaz odblokowac ukryty poziom zywych trupow! 🙂 dzieki za tipa z tym wyzwaniem czasowym, bo nie wpadlem na to, ze dzieki niemu tez dostajemy lumusy! (usmiechniete buzki)

  14. avatar
    iwan

    u mnie avira też coś się buntuje:

  15. avatar
    iwan

    JS/Infected.A

  16. avatar
    Tiku

    lukasz Posted on Dokładnie jest to JS/Infected.A (java srpict virus) w pliku opr01RYD.tmp w cache Opery

Trackbacks/Pingbacks

  1. Smacznego dyngusa i mokrego jajka | Zagraceni.pl - Blog graczy 30+ - [...] to na pewno napiszę. Z drugiej strony odkrywam coraz to większe pokłady miodu (i hardkoru) w Rayman: Origins, a…
  2. The Game Overs – Hotline: Miami, Assassin’s Creed III, Rayman Origins | Zagraceni.pl - Blog graczy 30+ - [...] Origins – okazało się, że byłem niedaleko od końca (a grałem w to trochę), ale zapomniałem odruchów niezbędnych do…
  3. Rayman: Legends – ay, carramba! | Zagraceni.pl - Blog graczy 30+ - […] poprzedniego Raymana. Lubiłem tę grę na tyle, że poświęcałem jej sporo miejsca na tym blogu (chociażby pisząc o pierwszych…

Leave a Reply