Casual multi

Casual multi

Sep 24
Casual multi

Zawsze grałem w gry multiplayerowe z gromadą znajomych, bo wbijałem na jakiś serwer, tam po paru dniach ludzie już mnie znali, ja znałem ich, rozmawiałem z nimi, a oni ze mną, tworzyło się community.

Niestety wraz z premierą Modern Warfare 2, niecały rok temu, cały ten element mojego grania poszedł w piach. Owszem, towarzystwo niby może zastąpić friendlista na konsoli albo w Steamie, ale granie z dwoma czy trzema ziomkami to kompletnie inna rzecz niż serwer pełen ludzi, których znam i z którymi (lub z których) mogę polewać. Ten element (polewania) dawał mi bardziej socjalny wymiar multiplayera, w tytułowym casual multi, gdzie wpadam w miejsce losowe (i tak robi masa ludzi) zanikają jakiekolwiek społeczne stosunki.

Wczoraj parę razy próbowałem zagadać w Modern Warfare 2 do kogoś i miałem coraz mocniejsze poczucie, że gram z bandą botów, a nie z prawdziwymi ludźmi. Sam staram się reagować na zaczepki, ale zaczepi mnie jedna osoba na tysiąc. Robi mi się miło, gdy mogę z kimś podowcipkować, ale te czasy już minęły, i tęsknię za nimi.

Na całe szczęście idea serwerów (a nie sklejonych z powietrza ad-hokowych grupek) powróci w Call of Duty: Black Ops. Już naprawdę bardzo chętnie pograłbym z ludźmi.

Chociaż z drugiej strony…

Cały pasek tutaj.

9 comments

  1. avatar
    gro

    Kurde, ten rysunek to po prostu życie, jakbym widział moje własne multi 😉

  2. avatar
    Cubituss

    Been there, done that 🙂 Ale ja siedziałem hardkorowo do 1-2 nad ranem, a potem umierałem w pracy 🙂

  3. avatar
    ynleborg

    Prawda prawda…

    Ale może dzięki temu staranniej dobieramy gry w które gramy?

  4. avatar
    Janek

    Sorry Cubituss (nie chcę być złośliwy) ale siedzenie “hardkorowo” do 1-2 nad ranem wywołuje u mnie uśmiech politowania. I nie pisze Tobie tego gówniarz lat 12-14 tylko gracz lat 32 z żoną, dwójką dzieciaków i domem w trakcie budowy. Do tego pracuję >200h w miesiącu, a i tak potrafię z ziomkami w L4D1/2 pocinać do 3.00 Właśnie wróciłem do domu po 24h w pracy, zaraz jadę na budowę a wieczorem po walce Włodarczyka na 100% będę z ziomkami “lefcił”.

    Ps: W pełni się z Tobą zgadzam i w grach gdzie nie mam community nie czuję się dobrze i w nie nie gram.

  5. avatar
    Cubituss

    Nie wiem Janku jak nazwać Twoje granie 🙂 Ale jeśli pracujesz 24h ciurkiem, to może się okazać, że od 3:00 śpisz dłużej niż ja od 2 🙂

  6. avatar
    Pianandrill

    Nie jestem pewien ale pierwszy akapit gdzieś już tutaj “u Starców” widziałem…
    nie ważne…

    Ja już się przyzwyczaiłem do grania obok. W multi rzadko gram sam, zazwyczaj z kumplami, ale rzeczywiście, kiedyś siedzieliśmy gromadą w CoD 1 przez pół nocy. Teraz gram co wieczór od 22 w Uncharted 2. Niestety z tych kilku znajomych, których namówiliśmy na ps3 tylko z nim gram regularnie.
    Pierwsze co robimy po wejściu w lobby to wyciszyć pozostałych graczy. Sorry, ale większość to dzieciaki, które drą się nie wiadomo po co, gadają zupełnie nie o grze a na dodatek słyszę ciągle w słuchawce ich muzykę i odgłosy z gry… sorry… nie dla mnie.

    Jeżeli chodzi o hardcore… sam jestem zdziwiony… Od 22 mogę zacząć myśleć o graniu (dzidzia, itp). Zazwyczaj gram przynajmniej do 1-2, nie rzadko dłużej… a na 8 do pracy, umierać 😀

  7. avatar
    Martel

    A my za to z żoną sobie pogramy multi od 18:00 po pracy, skończymy koło 21:00. Zostanie czas na jakiś seria,lik i można spokojnie się wyspać od tej 23:00 :p

  8. avatar

    też w zasadzie gadam tylko z friendlistą, i czasem, też przyjdzie wyciszyć pozostałych, bo najzwyczajniej w świecie hałasują i zagłuszają…

    Z gier, w których voice-comms miały najbardziej dojrzałych userów, to w zasadzie natrafiłem tylko na dwie – SOCOM i MAG (ale pod warunkiem, że grają gracze klanowi i nie dzieciaki…). Z drugiej strony, też nie można gadać i polewać, jeśli można zagłuszyć dowódcę, który chce mieć “ciszę w eterze” (np. MAG – zbyt dużo się dzieje by zagłuszać dowódcę; SOCOM Confrontation – przez bajer “proximity voice” można zdradzić własną pozycję wrogowi (słychać po prostu jak ktoś gada do headseta i to słychać go w… surroundzie, więc można określić kierunek i odległość z którego gada).

    Oczywiście inną rzeczą są rozmowy w lobby, gdzie bez problemu można pogadać z innymi graczami (z wrogiem, z innym plutonem) i to jest fajne…

  9. avatar
    keeveek

    zgadzam się w zupełności. To zupełnie inny wymiar grania. Ale nie tylko w grach bez dedyków tak jest. W Battlefieldach też nikt ze sobą nie rozmawia (nawet w obrębie squadów) co strasznie mnie zasmuca.

    W day of defeat mam swój ulubiony serwer i tam na voice chacie rozmawia się o wszystkim – od samej gry po problemy z kobietami, wypłatą, życiem, opowiadanie dowcipów.

    Coraz trudniej o to.

Leave a Reply