Raven’s Cry i GameSpotowe 1/10

Raven’s Cry i GameSpotowe 1/10

Feb 16
Raven’s Cry i GameSpotowe 1/10

Jakiś czas temu polska firma Reality Pump przejęła od firmy Octane Games, w pocie czoła poprawiła, a następnie wydała rękami firmy Topware dość niedobrą grę pod tytułem Raven’s Cry. Średnia ocena tej gry w serwisie Metacritic – znamienna sprawa – jest podobna zarówno dla ocen dziennikarzy, jak i ocen użytkowników i wynosi dość nędzne 4/10. Nie grałem w Raven’s Cry i najpewniej w niego nie zagram, ale chciałem powiedzieć o czymś innym.

Otóż serwis GameSpot dał tej grze czwartą w swojej historii ocenę 1/10. Gdyby było to całkowicie umotywowane problemami z rozgrywką i tym, jak bardzo jest to tytuł niedopracowany, nie miałbym żadnych pretensji do takiej oceny. Niestety w podsumowaniu recenzji (można ją przeczytać w tym miejscu) pojawia się zarzut: “Rampant racism, sexism, and homophobia”.

Rasizm, seksizm i homofobia w osiemnastym wieku na Morzu Karaibskim to być może zdaniem recenzenta rzeczy niespotykane, ale nie podzielają tego zdania historycy. Rozumiem, że komuś może się nie podobać gra w takich klimatach osadzona, natomiast moim zdaniem nie powinno się z tego czynić zarzutu. Czy Doom dostawał po łbie, bo był zbyt brutalny? Zresztą zostawmy krew, bo ta akurat amerykańskim recenzentom rzadko przeszkadza.

Dużo lepiej przyjrzeć się rasizmowi, seksizmowi i homofobii. Rzućmy okiem na listy najlepiej sprzedających się gier. Grand Theft Auto V. Kto grał, ten wie – gra jest przeładowana wszystkimi tymi elementami równocześnie. GameSpot unika jednak tych wyrażeń, posługując się nieco trudniejszym słowem “mizoginia”, co jednak nie wpływa na ocenę (9/10). Czyli minusem jest przedmiotowe traktowanie kobiet w grze o bezlitosnych gangsterach, którzy jak wiemy mają do kobiet nabożny stosunek… a nie, zaraz… Jednocześnie, przy całym tym piętnowaniu przedmiotowej roli kobiet, z ekranu telewizora trzęsie do mnie dupą bożyszcze nastolatek i nastolatków, nic sobie nie robiąc z seksizmu.

Powiem szczerze, że nie podoba mi się zupełnie ten coraz modniejszy ostatnio trend doszukiwania się wszędzie (a zwłaszcza w sztuce i produktach na pograniczu sztuki i rozrywki, czyli w grach) trendów niezgodnych z polityczną poprawnością, wyznaczaną zresztą przez amerykański purytanizm, który jest mi niezmiernie daleki. Nie robię sobie złudzeń, że USA ma obecnie najsilniejszy wpływ na popkulturę, ale niestety prowadzi to do absurdów, takich jak zarzucanie grze o piratach, że jest grą o piratach, a w konsekwencji potencjalne wycinanie z gier elementów “niewygodnych” dla amerykańskich recenzentów.

Raven’s Cry, jak pisałem, być może zasługuje na ocenę 1/10. Ale protestuję przeciw umieszczaniu w minusach gry portretowanych przez nią ludzkich zachowań. Ojciec chrzestny, 1/10, “fałszywe przedstawianie włoskich imigrantów w USA”.

10 comments

  1. avatar
    Mr_Baggins

    Polityczna poprawność to najgorsza zaraza, którą wymyślić mógł tylko idiota.

  2. avatar
    Cubituss

    Poprawiłem nieścisłość, słusznie mi wytkniętą (dzięki Barney) – Reality Pump przejęło projekt od kogoś innego, a potem próbowało go uratować.

  3. avatar
    Simplex

    To niestety jest normą wśród recenzentów, że jeśli jakaś gra jest słaba technicznie i gameplayowo, to przy okazji obrywa się jej za inne rzeczy, na które recenzent gry przymknąłby oko, gdyby te najważniejsze elementy były fajne.
    Jak granie w grę daje ci frajdę, to łatwiej podświadomie wybaczyć pewne rzeczy, ale jak gra się fatalnie, grafika wypala oczy, animacja chrupie, to człowiek zaczyna czepiać się wszystkiego, coś podobnego miało miejsce przy Road to Hell: Retribution. Grze zarzucano że członkowie gangu motocyklowego są… seksistowscy i rasistowscy. No shit, sherlock! (i to też była bardzo słaba gra pod każdym innym względem)

  4. avatar
    Femi

    Właśnie dlatego najczęściej strzelamy teraz do zombiaków. One nie będą protestować. Chyba, że będą to czarne zombie (Resident Evil V).

  5. avatar
    Cubituss

    Tudzież arabskie (wszyscy wiedzą, gdzie).

  6. avatar
    Bambusek

    @Mr_Baggins – dokładnie. A tak naprawdę to chodzi tylko o kasę, jak zwykle. Jakoś wyborów Miss Świata nikt nie oskarża o seksizm i uprzedmiotawianie kobiet a raczej mało kto to ogląda dla posłuchania, co dziewczyny mają do powiedzenia.

  7. avatar

    ręce opadają. I w zasadzie brak mi słów na recenzowanie gier pod dyktando polit-poprawności. Swoją drogą… GTA, gramy przestępcami – dobrze, Saints Row – również (halo, spece od politycznej poprawności?? Ta gra to dopiero uprzedmiotawia kobiety). Idźmy dalej – gra żołnierzami ZSRR (przestępcy z międzynarodowego socjalizmu) – dobrze. A teraz dla odmiany, dlaczego nie można pograć żołnierzami Wehrmachtu? Bo to “przestępcy” z narodowegosocjalizmu. Czyli jednymi można, a drugimi (przestępcami) nie. Swoją drogą nie wszystko jest jednoznaczne. A wracając do gier, właśnie napisałem drugą część historii z uniwersum Killzone i tam to dopiero wyłania się obraz, który niestety w grach nie jest ukazany (http://graniaczas.blogspot.com/2015/02/historia-killzone-czesc-2.html). A szkoda, bo chciałbym pograć w grę, która przedstawia historię od strony Helghan. Niestety, przez swoją symbolikę i polit-poprawność nie będzie to możliwe (kogo to obchodzi, że to Helghan padł ofiarą agresji ISA? Że się tylko bronił?). Chciałem zakończyć “czarne jest zawsze …” ale to chyba nie jest dobry pomysł 😉

  8. avatar
    Kolo

    Myślę, że akurat purytanizm to za wiele wspólnego z polityczną poprawnością nie ma, oni sami raczej dosadnie się o sytuacji na świecie wypowiadają.

    A jeśli chodzi o Amerykanów to warto zauważyć, że ich zdaniem dzieła kultury (filmy, gry) mają służyć kształtowaniu świadomości obywateli, nie odtwarzaniu wydarzeń historycznych. Czyli nieważne co się działo naprawdę w historycznych realiach w których rozgrywa się gra, ważne co powinno się dziać zgodnie z aktualnym stanem umysłu Amerykanów. Stąd np. powszechne pedalstwo w grach Bioware. Stąd właśnie wspomniane oburzenie na zabijanie murzyńskich zombie w RE5 (jakoś Hiszpanie się na RE4 nie oburzali), stąd np. powszechne wciskanie kobiet do różnych filmów historycznych i fantasy i przedstawianie ich jako wojowników i potężnych postaci (chociaż powszechnie wiadomo, że są słabsze, a w takim średniowieczu ich wpływy były śladowe).

    Pamiętam ostatnie Mistrzostwa w Brazylii i sytuację, w której dwóch kibiców ze Szwajcarii pomalowało twarze na czarno, bo wspierali w meczu Ghanę. W Stanach zapanowało święte oburzenie, bo biali z twarzami pomalowanymi na czarno to było nabijanie się z Murzynów 100 lat temu w USA. I domagali się ukarania Szwajcarów w Brazylii wspierających Ghańczyków… To jest imperializm kulturowy i narzucanie ich wartości reszcie świata.

  9. avatar
    Simplex
  10. avatar
    lecho

    Pierwszy raz zgadzam się z czymkolwiek co wyszło od Destructive Creation. Żniwa, jakie zbiera “gejmergejt” (który swoją drogą mógł być rozdmuchany do tych rozmiarów TYLKO w USA), jest doprawdy przerażające.

Leave a Reply