FN Champion – Cios w dziesiątkę

FN Champion – Cios w dziesiątkę

Mar 23
FN Champion – Cios w dziesiątkę

Swego czasu, kiedy jeszcze regularnie uzupełniałem Cubitussa na blogu, marudziłem że brakuje mi grach (szczególnie sportowych) konkretnej fabuły. “… Czy to aż taki problem zatrudnić dobrego scenarzystę, który ubierze w zajebistą historię kolejne wyścigi, walki, rundy, loty, itd…” smuciłem znudzony monotonią czwartego FightNight’a czy trzeciej Forzy.

Być może nie byłem sam. Być może ktoś w EA zrozumiał że boks to sport tradycyjny, X360 swoje lata ma i za dużo się w tym samym formacie już nie wymyśli? Tak czy siak nowy Fight Night CHAMPION jest dokładnie tym o co mi chodziło.

Aby podkreślić, że daniem głównym tej edycji jest tryb fabularny, rozpoczyna on grę bez zbędnych ceregieli typu tutoriale czy menu startowe. Wsadzamy płytę, naciskamy START i .. BAM! Pierwsze konkretna pizda w nos na więziennym ringu. W dodatku z główki, bo jak wiadomo, w pierdlu wachlarz ciosów dozwolonych jest nieco szerszy. Gdzieś tam po drodze przewijają się podane na szybko wskazówki którą gałką co się robi, ale generalnie akcja toczy się wartko i historia młodego pretendenta do tytułu wciąga niemiłosiernie.

Mimo że gra oferuje kilkudziesięciu prawdziwych, legendarnych bądź aktualnych mistrzów ringu, nie spojrzałem jeszcze w tryby online, pojedynczej walki czy kariery. Gram cały czas w Championa, ciekawy tego jak skończy mój fikcyjny bohater. Naturalnie historia jest liniowa i oczywiście oparta o kolejne pojedynki: tak długo jak nie wygramy aktualnej walki, tak długo historia nie idzie do przodu – albo powtórka albo wyjście do menu, gdzie czekają inne tryby.

Sama fabuła póki co jest dosyć standardowa, trzymająca się wartości i schematów zawsze obecnych w bokserskich historiach. Są rywalizujący bracia, jest stary, dobry trener, jest skorumpowany promotor, jest panienka. Fani Rocky’ego czy znakomitego Fightera (polecam, jeszcze w kinach) będą mlaskać z zachwytu. Twórcy gry starają się urozmaicić schemat “walka-scenka-walka-scenka” na wszystkie sposoby. A to zmienia się miejsce kolejnego pojedynku, a to rywalem staje się ktoś nieoczekiwany, a to przychodzi nam walczyć w oparciu o konkretne ograniczenia czy warunki.

I na koniec wisienka na torcie, która podsumowuje znakomicie trud włożony w budowę fabularnej części gry, coś czego brakuje mi w grach od czasów Command & Conquer, kiedy to stwierdzono, że grafika i animacja są już na takim poziomie, że prawdziwi aktorzy są zbędni…Oddajemy głos do studia w Warszawie…

 

 

7 comments

  1. avatar
    Sartoris

    Heh, od jakiegoś czasu zastanawiam się właśnie, czy inwestować w FNC znając FNR4. Właśnie – jako miłośnika singla – prawie mnie przekonałeś, że warto; że poza kanapowymi pojedynkami, przyda mi się to do czegoś jeszcze.

  2. avatar
    massca

    jak sie maks nie jarasz, to po prostu poczekaj miesiąc czy dwa aż gra stanieje w UK. zagrać warto, ale oczywiście to cały czas ten sam boks 😉

  3. avatar
    zarith

    ja się dosyc jaram, ale i tak poczekam – zrobiła mi sie kolejka tytułów do grania:)

    jak sprawuje się nowy system walki?

  4. avatar
    rUpc10

    Podpisuję się wszystkimi czterema. Historia, mimo, że banalna, wciąga zaskakująco mocno. Jest cholernie dobrze napisana i zagrana. Zrobili z tego całkiem smaczny interaktywny film i podobnie jak Massca przed skończeniem Championa innych trybów nie tknąłem.Kawał dobrej roboty.

    @zarith – nowy system walki działa przyzwoicie, choć w FN4 lepiej “wchodziły” mi uniki półkręcone gałką (weaves). Tu, jak zaczynam kręcić to mój bokser robi serię 2-3 uników prostuje się i wyłapuje w lampę. Ale może to kwestia wprawy…
    Ciosy wyprowadzam gałką, przycisków prawie nie tykam.

    I byłoby wszystko great, gdyby nie ten pieprzony sędzia, który co chwila ładuje się przed kamerę.

  5. avatar
    Marxter

    Jak dla mnie najlepsza część do tej pory. Usprawnione sterowanie plus tryb champion i po prostu chce się grać.

    Jedyny minus to chore statystyki pięściarzy… Choćby ostatni dominanci wagi ciężkiej czyli bracia Kliczko, którzy mają po 8x overall itp. Czytać – jak ktoś nie jest z Ameryki (od amerykańskiego promotora) to ma statsy zaniżone bo nie tylko ich się to tyczy…

  6. avatar
    fight.night

    gowno straszne,gralem we wszystkie czesci a kibel straszny

  7. avatar
    fight.night

    wogole inna gra tak jak porownac fife do pes,kupilem i w ten sam dzien sprzedalem za pol ceny. nie polecam

Leave a Reply