Posted by Cubituss on January 22, 2010
Dragon Age: Origins – smoczy czasopożeracz

Dragon Age: Origins – smoczy czasopożeracz

Post Rating

Nie lubiłem Baldursa jedynki ani Baldursa dwójki. Wciągnął mnie dopiero Planescape: Torment i było to jedyne fantasy crpg, jakie kiedykolwiek nie tyle skończyłem, ile po prostu rozgrzebałem. Dlatego też do DAO podchodziłem jak pies do jeża, z dużą dozą nieufności. Przekonał mnie dopiero niegrający znajomy, który na Gwiazdkę dostał PS3 razem z Dragonem i jak rozmawialiśmy w okolicach 5 stycznia, to miał 55 godzin na liczniku i mówił, że od lat chciał w coś takiego zagrać. No więc pomyślałem sobie – jak kazuar gra i jakoś mu to idzie, to może i ja zagram.

No i zagrałem.

Na liczniku na razie kilkanaście godzin, ale uczucie euforii nie opuszcza mnie ani na chwilę – czy to kogoś leję, czy z kimś prowadzę kilometrowe dialogi. Gra jest jednocześnie i odpowiednio duża, i fascynująco zwarta. System walki jest stosownie konsolowy (na pecetach jest trochę inaczej, bardziej taktycznie i chyba trudniej), boli mnie niestety mała liczba przycisków na padzie, bo moja główna pani maguska już ma tyle niezbędnych w każdej walce skilli, że nie mieszczą się jej pod shortcutami. Ale to jedyna irytująca mnie rzecz, bo system to tury schowane w szybkim erteesie z masą umiejętności, a więc soczyste połączenie. Nie denerwuje mnie nawet krytykowany za prostotę system definiowania zachowań podwładnym, bo na razie mi wystarcza to, co potrafią.

Nawet paskudna grafika (twarze to katastrofa) nie jest w stanie mnie od tego tytułu odpędzić, bo proste – ale nie prostackie – zabiegi fabularne pobudzają ciekawość i gonią naprzód. Do tego jeszcze w grze jest idealna dla mnie ilość tak zwanego lore’u, czyli historii, okoliczności, legend – nie nudzi mnie czytanie o jakichś starych rytuałach, bo teksty napisane są sprawnie i wartko. Nie będę ryzykował i nazywał DAO książką w ubraniu gry komputerowej, ale blisko do tego połączenia.

I jest jeszcze jeden aspekt, który mnie tutaj mocno trzyma. W DAO gra się trochę jak w WoWa w trybie singleplayer rozbudowanego o drużynę tak pod względem walki, jak i fabuły. Na szczęście, w przeciwieństwie do WoWa, DAO się w którymś momencie skończy, a ja się otrząsnę.

Wystawiam cztery starsy, bo zdaję sobie sprawę z niedoskonałości tej gry.

Aha, te 55 godzin mojego znajomego było zrobione na PS3 podłączonej do 55-calowej plazmy… eurozłączem. Nie po HDMI. Znajomy nie wierzył, że będzie jakaś różnica, a nie chciało mu się wyciągać zakupionego kabelka, który troskliwa rodzina dostarczyła mu razem z konsolą. Niech TO przesądzi o sile DAO :D

Post a Comment

25 Responses to “Dragon Age: Origins – smoczy czasopożeracz”

  1. corto maltese corto maltese says:

    55-calowa plazma.. do tego to bym nawet sznurkiem podłaczył i był szczęsliwy. Tylko gdzie bym takiego potwora zmiescił ;) .

  2. Boger Boger says:

    Dokladnie, ja sie podniecam moim 24 calowym monitorkiem xP

  3. angh angh says:

    gra jest fajna, nie rewelacyjna, ale fajna. mam jakies 70 godzin, bo nie lubie pedzic prosto do celu – ale gram na pc;). Jedna z niewielu gier ktora mam ochote skonczyc.

  4. Pit Pit says:

    Imo jeden z lepszych crpg ostatnich lat , troszke przesadzaja chwalac sie ze dao wyznacza nowe kierunki w tym gatunku :)
    Ale gierka warta uwagi ja spedzilem przy niej prawie 90h i szczerze ogarnalbym bym jeszcze z 50-60 :P
    Pozostaje czekac na expansion :)

  5. Janek_wj Janek_wj says:

    Gra poprawna (w żadnym wypadku dobra) i nic poza tym. Baldury były o co najmniej 2 klasy wyżej od DAO. Walki w DAO to śmiech na sali (wersja PC), na konsolach to po prosty hack & slash tak więc jest jeszcze gorzej. Do fanów Bg: Przypomnijcie sobie walkę z Kangaxem czy Demonem z Twierdzy Strażnika – to były taktyczne walki. Może zbyt wiele od DAO oczekiwałem ale była reklamowana jako “duchowy następca Bg” i to mnie jako fana bardzo boli. Niestety na bezrybiu i rak ryba, zacisnąłem zęby, gram już drugą postacią, w sumie mam ponad 150 godzin za sobą. Gram na PC.
    Ps: W rpg NIE gra się dla grafiki !!!

  6. Don Simon Don Simon says:

    Ja mam strasznie dosc sztampowego fantasy. Fallout 3, czy Mass Effect bardzo mnie urzekly klimatem. Do DA jakos mnie nie ciagnie….

  7. MAx MAx says:

    A mnie jakoś ciągnie. Tylko czy to normalne, że każda rasa ma tak dużo gejów? Jak oni się rozmnażają?

  8. bzofik bzofik says:

    Janek_wj-zapomniałeś dodać, że Mass Effect to zwykła strzelanka dla dzieci, a Metallica skończyła się po Kill’em All.

  9. corto maltese corto maltese says:

    Bzdura Mettalica skończyła się na master of pupets ;) . A MS był fajny ale brzydki

  10. Janek_wj Janek_wj says:

    bzofik – no właśnie. Ja już niestety często mówię że gry, muzyka i filmy już nie takie jak to drzewiej bywało…

  11. bzofik bzofik says:

    Wg niektórych teorii, Metallica skończyła się po And Justice For All, a nawet dopiero na czarnym albumie ;) Eee, Mass Effect nie był brzydki.
    Janek_wj-o ile w kwestiach muzycznych byłbym skłonny przyznać Ci rację, to w przypadku filmów i gier już nie bardzo.

  12. corto maltese corto maltese says:

    Czrny album to już jest pedalski popmetal ;)

  13. FettNaKamieniu FettNaKamieniu says:

    tak jest, z cliffem odeszla prawdziwa metallica a zaczelo sie odcinanie kuponow

  14. Spec Spec says:

    Znaczy że jakby Metallica przez 10 albumów grała identycznie to byłoby w porządku?
    @Janek_wj: tak tyle że pierwszy Baldur był słabszy w stosunku do innych gier RPG, z papierowymi łącznie. Według graczy w tamtym czasie.
    A dzisiaj średniaki z tamtych lat… albo z ostatnich 15 lat, są dzisiaj “klasykami” w porównaniu do tego co dzisiaj wychodzi.
    Jak to śpiewał pewien piosenkarz “dziwny jest ten świat”.

  15. bzofik bzofik says:

    Mówienie, że Metallica po śmierci Burtona nic dobrego nie nagrała jest grubą przesadą. Blackened, One, Dyers Eve czy nawet oklepany Sandman to kiepskie kawałki? Prawdę mówiąc, wolę eksperymenty Metalliki niż wtórnych, przewidywalnych Ironów albo slayerowe zjadanie własnego ogona po Seasons.

  16. Janek_wj Janek_wj says:

    @Spec – nie zgodzę się że Bg I był średnim cRPG. Poruszyłeś sprawę papierowych RPG i masz rację, że Bg był słabszy ale trzeba powiedzieć że nie ma cRPG który mógłby choćby dorównać papierowym. Mimo wielu prób nikomu jeszcze ta sztuka nie udała się i raczej nie ma wielkich nadziei że komukolwiek się to kiedyś uda.

  17. bluee bluee says:

    Zgadzam się z autorem – DAO jest przyjemnie wciągająca i satysfakcjonująca. Rozumiem, że Ci którzy oczekują ogromnych możliwości strategicznej walki lub ambitnego plotu wnoszącego coś w życie, czują niedosyt. Ale przecież w poszukiwaniu podobnych rzeczy można zagrać w coś innego? Nie ma jednej miary do oceny gier. Btw, temat tych Baldurowo-Dragon Age’owych porównań jest też fajnie poruszony na playingmind.blogspot.com – widzę że to emocjonujący temat :)
    Ja tam się nie znam, ale w ostatnim czasie tylko DAO tak mnie wciągnęła!

  18. ezronymius ezronymius says:

    Ironi skończyli się po Killers ;)

    (nie lubię fantasy crpg… ale steam-fantasy Arcanum jest dla mnie najlepszym cRPG for EVER!)

  19. hali hali says:

    czy to prawda że PLAY już nie wyjdzie za miesiąc?

  20. Jakub Kowalski Cubituss says:

    Nie, to nieprawda. Skąd taka niemądra plotka?

  21. AutFrejn AutFrejn says:

    Jako fan RPG na te szpetne gęby i obleśne tekstury oko mogę przymknąć ale polskiej lokalizacji to nie wybaczę. Z reguły kupuje wersje angielskie ale ta była giftem więc “darowanemu koniowi…”. Więcej ładunku emocjonalnego słyszę w dialogach w “słynnym” tasiemcu “Em jak Empatia”. Mimo wszystko 80 h pękło i dobrze się bawiłem. Oghren owns ;P

  22. SirMike SirMike says:

    Skończyłem ją dzisiaj. 60 godzin. Bardzo dobra gra. Trzymająca się kupy fabuła i niezła realizacja. Teksty Oghrena dopierdalającego Wynne – bezcenne :) Shale też wymiata i to nawet w polskiej wersji.
    Zgodzę się z AutFrejn, ogólnie dubbing wypadł przeciętnie co zresztą podsumowaliśmy w recenzji na http://dubscore.pl

  23. Votiak Votiak says:

    Gdzie są te dziesiątki godzin gry? Ja skończyłem w dwadzieścia parę godzin i byłem rozczarowany bo nastawiłem się na więcej, a starałem się robić wszystkie misje poboczne które znalazłem. Zrobiłem też wszystkie początki każdą postacią – to zajęło pewnie z 10 godzin. AutFrejn – te 80 godzin to kilkoma postaciami, tak?

  24. Verminaard Verminaard says:

    –>Votiak

    Widocznie zależy jak się gra. Ja mam z 50 godzin na liczniku, a ledwo wychyliłem nosa za Lothering (plus dwa DLC). Z drugiej strony mam chyba z 10 postaci, bo jestem skrzywiony i zamiast grać, to patrzę, jak gra jest zrobiona.

    A tak ogólnie, to jestem bardzo przyjemnie zaskoczony. Gra jest świetna i posiada bardzo udany angielski VO (nie zazdroszczę ty,, którzy muszą grać z polskimi głosami).

  25. rex rex says:

    przechodząc 3 raz jest nudna jak przemówienia Fidela aż się flaki przewracają. przy pierwszym przejściu na maxa (ok 60h) było naprawdę fajnie, poznawanie świata, eksploracja, nauka gry…, 2-już tylko questy fabularne (ok 25h) i wiało nudą że nie wiem a 3 lekko przed połową-będę się zmuszał żeby zrobić ostatniego aczika do 1000
    Ang. VO na mój gust niezachwycający. mało rozemocjonowane ichnie głosy, z paroma dosłownie wyjątkami.
    założę się że za 3 lata nikt nie będzie o DAO pamiętał, IMHO zbyt dużo dziur w tym serze chociaż smak ma niezły

Leave a Reply