Cyfrowi socjopaci

Cyfrowi socjopaci

Jan 11
Cyfrowi socjopaci

Parę razy grałem w gry sieciowe (w WoW-a oczywiście najwięcej) i wiele razy spotykałem się ze zjawiskiem tak zwanego griefingu, czyli upierdliwego znęcania się nad moją postacią. W WoW-ie dobrze pamiętam jednego drania, który uporczywie łaził za mną i mnie zabijał raz po raz. Uważałem wtedy, że griefing to sposób sfrustrowanych ludzi na poradzenie sobie z własnymi kompleksami, dlatego też wprawdzie zagotowałem się, ale wylogowałem się na spokojnie i wróciłem do gry następnego dnia.

Teraz jednak na moich oczach powstaje cały gatunek gier opartych na griefingu. Ogromny sukces moda DayZ, teraz skomercjalizowanego i wydanego za 20 euro, to przerażający (przynajmniej dla mnie) dowód na to, jak bardzo chcemy być socjopatami i jak bardzo chcemy czynić innym krzywdę, zwłaszcza jeśli nie ponosimy z tego powodu żadnych konsekwencji.

W DayZ mamy mnóstwo klawiszy sterujących. Jest na przykład klawisz do podnoszenia rąk do góry, jest klawisz do siadania, jest dużo rozmaitych przedmiotów, które można nosić w plecaku i których można używać na sobie lub innych graczach, ale przede wszystkim w DayZ jest komunikacja głosowa z ludźmi, którzy stoją w pobliżu oraz permadeath, oznaczający, że wypieszczona postać, którą przeżyliśmy już sporo, w chwili śmierci przestaje istnieć.

Dlatego też ludzie robią wszystko, żeby swoją postać zachować.

A inni ludzie potrafią to wykorzystać w paskudny sposób. Legendarna jest akcja, w której pewna ekipa jeździła po całej mapie autobusem i zbierała chętnych na przejażdżkę (warunek – złożenie broni), a potem wywiozła ich na zaimprowizowaną arenę, gdzie musieli ze sobą walczyć za pomocą siekier. Nagminne jest skuwanie innych ludzi kajdankami i karmienie ich na siłę zgniłymi owocami. Argument “przecież to tylko piksele” zupełnie tu do mnie nie przemawia, bo rozmowa odbywa się za pomocą autentycznych głosów grających. Popatrzcie na przykład na to:

Nie wiem jak Wam, ale mi ciarki chodzą po plecach, gdy to oglądam. Do kompletu można poczytać recenzje DayZ na Steamie, takie jak ta chociażby:

Recenzja

Z ludzi wychodzą najróżniejsze demony i jak głośno byśmy się z tego nie śmiali, uważam, że jest to może nie problem, ale rzecz, nad którą warto się pochylić. Ja w DayZ grać nie będę, nie zniósłbym sytuacji takiej, jak ta w filmie powyżej (i to po żadnej ze stron). Cyfrowi socjopaci niech się bawią sami ze sobą, niech wpychają innym ludziom zgniłe owoce do przełyków, ja odczuwam dyskomfort na myśl o takich zachowaniach.

Intrygująca byłaby natomiast analiza tych zachowań przez jakiegoś psychologa, połączona z badaniami ludzi biorącymi udział w tej “zabawie”. Jestem pewien, że nie da się przełożyć zachowań w rzeczywistości na zachowania w grze… ale jasna cholera, co ci ludzie mają w głowach, żeby robić takie rzeczy, nawet na niby?

DayZ teoretycznie jest grą o zombiakach, ale największym potworem okazuje się człowiek – ciekawy eksperyment socjologiczny wyszedł autorom, ciekawe czy świadomie. Mają już zresztą naśladowców. Gra Rust, opisywana jako połączenie DayZ i Minecrafta, też jest w top 10 najczęściej kupowanych gier na Steamie. Oto jej podobno najbardziej adekwatne podsumowanie:

Sandbox survival w założeniach, symulator psychopaty w praktyce. Czy gry z otwartym światem zmierzają właśnie w takim kierunku?

36 comments

  1. avatar

    Dobry artykuł. Mnie też zastanawiało skąd się biorą takie zachowania i kim są w rzeczywistości ludzie ukryci za swoimi postaciami. Dla mnie naturalne jest, że przekładam swoje własne zachowania na gry i tak samo oceniam innych. Wiem, że wielu ludzi spojrzy z uśmiechem politowania gdy stwierdzę, że być może ci ludzie zachowaliby się podobnie w rzeczywistości, gdyby nie granice, jakie wyznaczyło im społeczeństwo.

    Ci sami ludzie muszą jednak pamiętać, że druga wojna światowa to nie tylko arcywróg Hitler, tylko całe rzesze ludzi, którzy schowali się pod płaszczem ideologii aby móc krzywdzić innych.

    Ostatnia zastanawiałem się nad naturą człowieka. Czy wizje jakie roztoczył McCarthy w “Drodze”, czy Heller w “Gwiazdozbiorze Psa”, są realne? Przykład DayZ pokazuje, że prawdopodobnie tak.

    Bójmy się tych, którzy będą zaprzeczać, że takie porównania nie mają sensu. Być może to właśnie oni siedzą po drugiej stronie monitora i znęcają się nad innymi.

  2. avatar
    T

    Brawo za krzykliwy tytuł, na pewno wpadło parę klików, ale nie chwytam takiego podejścia. Nie zapominaj, że to, co Ty odbierasz jako “griefing”, “niepotrzebne znęcanie się” itp inni gracze mogą odbierać po prostu jako – uwaga, uwaga! – element urzomaicający rozgrywkę. Jak bardzo bzdurny by nie był. DayZ to nie Simsy. Będziesz umierać dziesątki różnych sposobów, każdorazowo tracąc swoją “wypieszczoną postać”. Jeśli stracisz ją z ręki kogoś, kto wcześniej zabrał Cię na przejażdżkę autobusem i kazał walczyć na arenie, to się ciesz. Właśnie bierzesz udział w czymś, co inni gracze mogą oglądać chyba tylko na streamach. Chyba że wolisz po prostu, aby śmierć Twojej postaci za każdym razem kończyła się szybką kulką w łeb i gotowe. A może w ogóle jesteś zły na to, że w sieciowym survivalu ktoś ma czelność Cię zabijać, hmm? Jeśli tak, to współczuję.

    PS Nie każdy, kto wpycha ci w grze zgniłego banana do ust musi mieć coś z głową. Mniej dramatyzmu, sensacji. Więcej zastanowienia.

    T

  3. avatar
    Panmario

    Moim zdaniem, ci cyfrowi socjopaci to zahukane chłopaczki odreagowujące swoje stłamszenie. Mamy tu podobny efekt jak w przypadku trollingu. DayZ pozowala im przez chwilę być oprawcą, a nie ofiarą.
    Nie zmienia to faktu, że trend jest bardzo niezdrowy i pokazuje, że źle się dzieje.

  4. avatar
    Cubituss

    Drogi T, gdybyś przeczytał zamiast samego tytułu również to, co jest poniżej, zauważyłbyś zdania typu “Z ludzi wychodzą najróżniejsze demony i jak głośno byśmy się z tego nie śmiali, uważam, że jest to może nie problem, ale rzecz, nad którą warto się pochylić.” – faktycznie, krzykliwe, sensacyjne podejście pełną gębą.

    I nie wiem na jakiej podstawie piszesz, “Nie każdy, kto wpycha ci w grze zgniłego banana do ust musi mieć coś z głową” – masz dostęp do jakichś badań, takich, o których piszę powyżej filmiku z Rusta? Czy po prostu piszesz to, co Ci się wydaje?

  5. avatar
    Tomasz

    To teraz już wiecie jak starsze pokolenie postrzega “normalne” FPS-y 😉 . A co do badań psychologicznych poczytaj o Stanford Prison Experiment, albo obejrzyj: http://www.youtube.com/watch?v=Z0jYx8nwjFQ

    Co do nazistów: http://en.wikipedia.org/wiki/The_Third_Wave
    I jeszcze jeden ciekawy eksperyment: http://en.wikipedia.org/wiki/Milgram_experiment

  6. avatar
    Munny

    Więcej takich artykułów, gratuluję… Rób z graczy socjopatów i pisz o tym to na pewno będzie lepiej. Legitymacji ORMO jeszcze nie oddałeś?

  7. avatar
    rmz

    Temat dość na czasie. Steamowe fora DayZ, Rust i Nether pełne są kłótni tych co chcą grać w zombie apocalypse, a tych co po prostu chcą zabijać wszystko co się rusza na mniej lub bardziej wyszukane sposoby. Zjawisko wzbudza emocje, bo np. taki wątek http://steamcommunity.com/app/221100/discussions/0/648814845692226731/ ma 575 postów, i to część nawet inteligentnych. Ja rozumiem, że to tylko gra, ale gra się dla zabawy, a jeśli dla kogoś zabawne jest wymyślne torturowanie innych, lub po prostu przeszkadzanie innym w grze, to chyba nie wszystko jest ok.

    Żadna z gier, które mają być survivalem survivalem nie są. Każda jedna, to zwykła strzelanka, gdzie Ci, którzy znajdą broń pierwsi strzelają do tych co broni nie znajdą.

    @Munny : Wystarczy pograć w jakiegokolwiek online’a, żeby zobaczyć, że z graczy wcale nie trzeba robić socjopatów. A w sunie nazwanie ich socjopatami, to komplement. Ten filmik z Rusta ładnie to pokazuje.

    @T : Widzisz kolesia bez niczego, bez żadnej broni, który nie wie co się dzieje, i pyta się co robić. Strzelasz mu w głowę i idziesz dalej? Faktycznie, survival…

  8. avatar
    Cubituss

    Munny, przekonałeś mnie, od teraz będę pisał tylko teksty pozytywne, bo gry to samo dobro.

  9. avatar
    zbyc

    Wspolczuje niektorych “czytelnikow” Cubi.

    Dobry tekst.

  10. avatar
    shinek

    Cubi, czy przed napisaniem tekstu skusiłeś się na chwilę refleksji nad tematem w nieco szerszym spektrum? Generalnie gry video od samego początku w znakomitej większości polegały na rozwaleniu/pokonaniu kogoś lub czegoś. Czy byli to kosmiczni najeźdźcy, czy figury z Archona, czy Goro w Mortal Kombat. Zamiast DayZ mógłbyś wstawić do tekstu niemal dowolną grę.
    Dlaczego ludzie kopią innych po głowie w Street Fighterze?
    Dlaczego się zabijają nawzajem w Quake?
    Dlaczego strzelają do siebie skorupami w Mario Kart?
    albo Twój ulubiony przykład
    Dlaczego zabijają cywili na lotnisku w Modern Warfare 2?

    Odpowiedź jest prosta: BO MOGĄ. A autorzy przewidzieli takie zachcianki i nie są to bugi/glitche, tylko podstawowe mechaniki w grach.

    Nie grałem w DayZ i nie mam zamiaru, ale z tego co piszesz to po prostu multiplayerowy survival. Kill or be killed. Jeśli gra daje takie możliwości znęcania się nad żywym przeciwnikiem, nie oczekuj że wszyscy będą drużynowo zbierać kwiatki albo głaskać kucyki.

    Jeśli masz problem z uprzykrzaniem życia przez innych graczy, odstaw gry multiplayerowe i skup się na przygodówkach point&click.

    Odpowiedz sobie na pytanie kto jest większym zwyrodnialcem: gracze którzy robią użytek z takich możliwości czy developerzy którzy specjalnie implementują takie mechaniki w swoich grach wiedząc, że masa osób których nikt by nie podejrzewał o sadystyczne skłonności jednak z nich skorzysta.

  11. avatar
    angh

    Fajny temat, i ciekawy problem. Z cala pewnoscia nie zagram w te gry wlasnie ze wzgledu na te ciagoty psychopatyczne wyciagane z ludzi. Bardzo to przypomina zarowno Stanford Prison Experiment, jak i Milgram experiment. Ludzie przy wladzy maja tendencje do totalnego jej naduzywania, w sosob, ktory jest czesto po prostu chory – dlatego tez Stanford Experiment zakonczyl sie szybko, tylko i wyklacznie dizeki osobie postronnej, bo nawet koordynator wciagnal sie w sytuacje.
    Powoli gry zaczynaja sie laczyc z rzeczywistoscia. Kiedys gralo sie w gry po to, aby byc herosem. Osoby, ktore w zyciu codziennym byli szaraczkami, czesto padajace ofiarami znecania sie silniejszych, uciekalo w gry aby odpoczac od codziennosci i poprobowac sil jako ktos inny. Coraz jednak czesciej, szczegolnie w takich tytulach jak DayZ, te same zachowania sa przenoszone do gry komputerowej, i osoby rgajace znowu sa ofiarami. Czesto nawet tego nei widza, zrzucajac to na karby rozgrywki, niemal tak samo, jak dziala syndrom sztokholmski. Nie zmienia to faktu, ze mamy tutaj dokladne odzwierciedlenia zachowan psychopatycznych, nie ma znaczenia, ze na komputerze. Pedofilia komputerowa wciaz jest pedofilia, psychoza jest psychoza.
    Porownywanie tego do gier typu CoD czy BF, czy jakichkolwiek innych zabawe typu Amnesia nie ma sensu. W wielu nawet brutalnych grach jest sie osadzonym w takiej a nie innej roli i odstrzeliwanbie setek nozek i glowek jest tym samym co granie w kolko i krzyzyk czy tetrisa. W DayZ te zachowania nie sa wynikiem projektu gry. Ludzie maja duza swobode i jednoczesnie nie maja struktur kontrolnych, prawa, kary. Te zachowania nei sa powodowane przez gre, lecz przez graczy, ich wlasne umysly. I to wlasnie jest tutaj niebezpieczne, bo tak samo dziala to na umysly ofiar. To przestaje byc gra, w ktorej ktos zaliczyl na Tobie fraga, wkurzyles sie, i wylaczyles kompa lub po prostu odstrzeliles go potem. Ta gra symujuje rzeczywistosc, w ktorej ktos Cie zlapal, caly czas utrzymuje kontakt, czy to romzwiajac, czy wydajac polecenia, i reagujesz jak zakladnik, przez godzine, krocej, lub dluzej, i nawet ciezko jest to przerwac, bo zatracasz roznice miedzy fragiem a rzeczywistoscia.
    Nie ma znaczenia, czy to komputer czy nie. Rozgrywka to jedna strona, zatracanie czlowieczenstwa to calkiem co innego. Tak samo jak bulying internetowy jest od jakiegos czasu roznacym, wczensiej niezauwazanym, problemem, tak samo i te gry dzialaja bezposrednio na psychike grajacych.

  12. avatar
    shinek

    Blah blah blah, czyli w GTA tylko jeździsz (przepisowo) samochodem i oddajesz się wyłącznie legalnym rozrywkom za legalnie zdobytą wirtualną walutę?
    Skoro w DayZ można zabijać, to można i koniec.
    Gdyby taki Manhunt 2 miał multi to Cubi też by płakał jakie to okropne założyć innemu graczowi foliowy worek na głowę. Sęk w tym że to to samo co założenie worka foliowego w singlu, tyle że przechytrzyło się inną osobę a nie SI.
    Gry to medium które pozwala wcielać się w przeróżne role, skoro w DayZ chodzi mniej więcej o przetrwanie, dlaczego nie zabijać w nim innych ludzi, którzy też stanowią potencjalne zagrożenie?
    Oczywiście są gry w których przemoc jest obecna, ale niewymagana do ich ukończenia, co bardzo fajnie rozwiązano np. w Mirror’s Edge, gdzie za przejście bez wystrzału z pistoletu dostawało się pucharek.
    Rozrywka nie ma nic wspólnego z zatracaniem człowieczeństwa. Gry służą zabawie. Jedni uprawiają farmę, inni zabijają innych, dla zabawy. To jest gra i fakt że wykosiłem tysiące osób w Battlefieldzie, przy czym kilka setek od tyłu nożem, nie sprawia że robię to samo poza grą. Jeśli człowiek bierze wzorce z brutalnych gier i przenosi je do rzeczywistości to problem leży w tym człowieku, a nie w grach.

    Jeśli w DayZ możliwość zabicia innego gracza nie jest w projekcie gry, w co nie chce mi się wierzyć, to gra jest zwyczajnie niedopracowana.

    Pamiętajcie, za każdym razem gdy bierzecie grzybka w Mario, jego to boli ;_;

  13. avatar
    rmz

    Ale Manhunt 2 nie ma multi. A poza tym chyba nie o to chodzi. Nie chodzi o to, że możesz zabić kogoś w grze na 100 sposobów. Chodzi o to, że zabijasz bez sensu. Co zyskał ten pro player w Rust za to, że zabił nooba? Nic. Zero. Nie ma sprzętu, nie ma fraga, nie ma zlikwidowanego zagrożenia. Może fajnie było zabić kogoś kto nie odda. Może fajnie było zabić kogoś, żeby sobie nie pograł dalej. Dobre motywacje?

    Tu nie chodzi o przemoc, wszystkie gry są pełne przemocy, bo to się sprzedaje. DayZ, to nie CoD. CoDy i inne Battlefieldy mają taki cel, zabić więcej ludków. Każdy wie o co chodzi, czego się spodziewać. Każda postać to zbiór pikseli, każda postać jest taka sama. DayZ, i inne gry ukrywające się pod plakietką survivali, to gry mające symulować naszą rzeczywistość po jakiejś apokalipsie. Taki second life z potworami. Żeby postać była ‘grywalna’ trzeba na nią poświęcić trochę czasu, trochę się z nią zżyć, przynajmniej w założeniu. Zabijanie ludków tutaj, a zabijanie ludków w strzelankach, to nie to samo.

    Zabijanie innych dla łupów, aby sie obronić, ze strachu. Wszystko ok. Zabijanie, żeby inni sobie nie pograli? Specjalne torturowanie przed zabiciem, bez żadnego sensu? Sorry, pewnie już za stary jestem, ale dla mnie to nie jest normalne. Na szczęście nie tylko dla mnie…

  14. avatar
    Cubituss

    Gdyby nie było voicechata, który burzy czwartą ścianę, nie płakałbym. Ale jest. Słyszę faceta, który każe mi się rozebrać i grozi śmiercią. Griefing to rzecz paskudna i jej nie rozumiem, ale griefing + voicechat to już chore połączenie.

  15. avatar
    Zedd

    Hm… Warto wspomnieć, że w DayZ polowanie na innych graczy to główny cel.

    Że co? Że celem jest przetrwanie? Pfff 😛 Zazwyczaj w ciągu godziny da się znaleźć wszystko, co potrzebne. Kiedy mamy już dobrą siekierę, żaden zombie nie jest nam straszny, więc zdobycie jedzenia to żaden problem. Nadchodzi więc moment, w którym mamy ten ekwipunek po 2 godzinach może… I co mamy robić? Ludzie zaczynają po prostu robić z tej gry normalny Deathmatch, bo zwyczajnie nie ma nic innego do roboty.

    Ja tam nie widzę w tym nic chorego, być może sam jestem socjopatą 😛 Ten po drugiej stronie to nie gracz, ale awatar gracza, który za chwilę, po tym jak go postrzelę, odrodzi się na nowo, zbierze sprzęt i pewnie będzie polował na innych.

    Co do zachowań ekstremalnych i tortur – ludziom się po prostu nudzi. Sam się nie uciekam do takich “zabaw”, bo to strata czasu. Lepiej po prostu zakuć w kajdanki i okraść, albo zastrzelić.

  16. avatar
    Exxon Valdez

    dziwna akcja. aż chce się wynająć bande, która wyrżnie te watahe, a ostatniego zostawi gołego 😉 /a tak btw. to musiał by być niezły biznes – Mściciele.com/ 😉 a poważnie, to faktycznie warto zadać sobie pytanie: “W którą stronę to pójdzie?” Martwie sie o next generation i nie chodzi tu wcale o konsole..

  17. avatar
    Pikacz

    Hmm… Cubi podaj mi nazwę serwera, na którym można zmusić gracza do czegokolwiek. Chodzi mi o to, że nie może się wylogować ani zrobić respa. Wtedy zgodze się w pełni z tym co napisałeś. Nie wspomniałeś też o “frakcjach” w grze – zapewne o Whitelist i Blacklist nie szlyszałeś? 🙂 Poczytaj, pograj, zobacz. I to wcale nie jest tak, że każdy z bronią. Nawet w przytoczonym przez ciebie screenie z forum, na samym końcu gościu ewidentnie określa to jako coś zajebistego (“11/10 would play again”).

    Sam miałem sytuację, którą opisywałem na Poly, gdzie gościu dopadł mnie z M1A4, kazał oddać plecak, spodnie i kurtkę a potem biec w kierunku lasu. Byłem pewny, że wsadzi mi kulkę, ale tego nie zrobił – fakt faktem, potem z godzinę biegałem bez spodni, ale to JA się zgodziłem na całą akcję. Mogłem się wylogować, mogłem wcisnąć Alt+F4, mogłem odciąć prąd w połowie miasta. Nie zrobiłem tego z CIEKAWOŚCI. Tylko i wyłącznie z ludzkiej ciekawości. JA zgodziłęm się na tą zabawę. JA nie wylogowałem się z serwera.

    A to, że stracę sprzęt jak odmówię i mnie zabiją? No faktycznie, drama na poziomie zabrania komuś łopatki. 🙂

    Jak ktoś daje się wywieźć autobusem i potem zgadza się na rąbanie innych siekierami, to ON się na to zgadza. W DayZ nie zmusisz nikogo do niczego. Przecież zawsze możesz podjąć desperacką próbę ucieczki – i tak zginiesz prędzej czy później. Poza tym, z kajdanek można się uwolnić – kolejna rzecz obalająca mityczne zmuszanie graczy do czegokolwiek.

    Na koniec dodam: Zagraj, zobacz, IMO warto. A jak ktoś cię wkurzy, to zmień serwer. Ominiesz debila, a i on nie będzie miał satysfakcji. O żadnym zmuszaniu nie ma tu mowy.

  18. avatar
    Kolo

    A czy socjopatami nie są ci, którzy zabijają się nawzajem w multiplayerze? No jakże to tak, zabić człowieka? Przecież on tam siedzi biedny z drugiej strony kabla. A zaraz, to jest przemoc do której się PRZYZWYCZAILIŚMY, a przemoc w DayZ jest NOWATORSKA, stąd bardziej ją zauważamy i stąd ten artykuł.

  19. avatar
    Asceron

    A ja powiem tak:

    co było celem i założeniem stworzenia tej gry? Chyba rzeczywiście nie sims, a skoro tak i daje się takie możliwości nie nakładając przy tym żadnych praw to tworzy się pożywkę dla wykluwania wszelkich aspołecznych zachowań.

    Umożliwia sie realizację wszystko urojeń i fiksacji.

    OD zrobienia takiego turnieju jak w filmiku to już krok do popełnienie gwałtu zbiorowego na innym graczu, torturowania go czy tym podobnych kryminalnych zachowań.

    Dajemy ludziom dostęp do świata wirtualnego i mówimy macie bawcie się, a tak btw. tu masz tasak a tam biegają inni gracze możesz im uciąć co chcesz.

    Kolo: Nie czaisz różnicy? Serio? Jak wchodzę do BF4 to wiem, że tam trwa walka i to jest celem gry, ale nie grozi mi: torturowanie, gwałt i tym podobne przyjemności socjopatów. Śmierć jest czysta i szybka, po czym następuje odrodzenie i gramy dalej, no harm done. Tutaj celem jest zwycięstwo (często kończę grę bez żadnych fragów i wygrywam jako drużyna – czyli nikgo nie zabiłem a i tak miałem ubaw i do tego wygrałem). Tutaj zabijanie jest sensem – przynajmniej dla tych konkretnych przypadków.

    To pozwala ludziom uwolnić ich mroczne jestestwo, bo pokazuje brak granic i brak ograniczeń, a co najgorsze brak kary.

  20. avatar
    Kolo

    -> Asceron – a jak wchodzisz do DayZ to wiesz, że tam nie ma reguł. I właśnie dlatego tam wchodzisz, bo zwykły Deathmatch byłby nudny, takich gier są już setki. W Battlefieldzie do śmierci podchodzisz bezrefleksyjnie, bo widziałeś ją już 1000 razy, DayZ jest nowe, a nowe przeraża. “Kolejna granica przekroczona”, a to samo przecież pisano o Carmageddonie, Quake’u, No Russian z MW2 itd. itp. Teraz następuje wysyp takich gier (są już podobne historie z Rust), za 2 lata będziemy do tego podchodzić już bez jakichkolwiek oporów.
    Brak kary może też się pojawić w BF4, jeśli jesteś dość dobry żeby mieć zero zgonów na koniec mapy. Osoby, które stają się ofiarami w DayZ też mogłyby się bez problemu rozłączyć, ale zostają, bo właśnie to jest w tej grze najciekawsze, ta niepewność wynikająca z faktu, że w tej grze nie da się “wygrać”, więc spotkanie z graczami może się zakończyć na różne sposoby.

  21. avatar
    r_ADM

    Ale kary za co? Za granie w gre?

  22. avatar
    Asceron

    Kolo: Nie prawda. W BF nie zabijasz na “1000000 wymyślnych sposobów”. Co jest celem tej gry? Zabijanie? Torturowanie?

    Kolejna granica? Hmm tu masz rację. Co będzie następne? Następne będzie to co pisałem gracz będzie mógł zgwałcić kobiete, dziecko, staruszkę! Będziesz mógł podpalić wszystko i wszystkich! Będziesz mógł torturować dręczyć i poniżać każdego…

    masz rację super zabawa! Ale chyba tylko dla kogoś kto jest kompletnym zerem emocjonalnym, a w dzieciństwie (a może do tej pory) podpala koty za śmietnikiem bo tylko kotów się nie boi, pies przecież może pogryźć.

    Pole do popisu dla frustratów i wszelkiej maści looserów. W realnym świecie taki mały żuczek siedzi cicho i zapier…la na wysokości lamperii.

  23. avatar
    Kolo

    Opinia jakiegoś amerykańskiego pułkownika nt. gier komputerowych: “Not all of the kids who play these sick games will become killers, but they will all be desensitized to human death and suffering, intentionally and realistically inflicted by themselves, for their own entertainment.”

    http://variety.com/2013/voices/opinion/grossman-2640/

    Ty i ja wiemy, że nie wyjdziesz na ulicę i nie zaczniesz strzelać do ludzi jak w Battlefieldzie, ale dla tego faceta już jesteś psychopatą, który trenuje na “murder simulators”. On po prostu gdzie indziej ustawił granicę, dla niego zabijanie w grze, to już przegięcie. Dla ciebie jest zupełnie w porządku, natomiast ustawianie walki na śmierć i życie w DayZ jest “torturowaniem”, “popisem dla frustratów” itd. Każdy granicę ustawia gdzie indziej, tymczasem wystarczy nie grać w gry, które nam nie odpowiadają nie pozbawiając innych takiej rozrywki. Bo ten pułkownik, gdyby mógł, chętnie zakazałby Battlefielda.

  24. avatar
    Asceron

    Trudno tu dyskutować z Tobą… zamykając moje wypowiedzi napiszę tak.

    Wojna prowadzona przez żołnierzy, co ma miejsce w grach typu Battlefield 4, jest wojną “cywilizowaną”. Mordy prowadzone przez terrorystów, dręczycieli i sadystów dla czystej przyjemności zadawania bólu i cierpienia w sposób okrutny acz wyrafinowany w swoim zwyrodnieniu są niedopuszczalne i nieakceptowalne przynajmniej przeze mnie.

    Ja wręcz boję się ludzi, którzy potrafią zadawać cierpienie i ból w tak nieludzki sposób i czerpać z tego przyjemność jak to widać w tym filmie. Nie ważne czy jest to ból i cierpienie wirtualne – w końcu komuś zabraknie adrenaliny świata wirtualnego.

    Oczywiście nie mam zamiaru Cię przekonać do niczego – wyraźnie zaznaczyłem swoje zdanie.

    PS. Dzisiaj powiedziałem przyjacielowi, że jak zobaczył bym swoje dziecko grające w tą grę, a nie dajcie bogowie grał w sposób przedstawiony przez ten film to długo by nie usiadł (oczywiście gdyby wcześniejsze wyjaśnienia nie podziałały).

    Howgh.

  25. avatar
    Bambusek

    @UP
    Bo oczywiście wszyscy żołnierze to aniołki, którzy “cywilizowanie” zabijają w obronie ojczyzny (amerykańscy robią to bohaterko tysiące kilometrów od terytorium swojego kraju, pewnie w ramach uderzenia wyprzedzającego) i nie ma wśród nich ani jednego zwyrodnialca, co ostrzela dla zabawy wioskę cywili, bo kamer nie ma w pobliżu i dowódca nie patrzy. Napalmik w Wietnamie to pewnie tylko wstrętna propaganda komuchów była, tak naprawdę bohaterscy Jankesi tam zrzucali pomoc hummanitarną.

    W GTA Online pewnie wszyscy chodzą za rączki, pomagają sobie i ogólnie sielanka z idyllą, a takie rzeczy jak strzelenie drugiemu w łeb dla zabawy czy przejechanie to nikomu do głowy nie przychodzą, no gdzie tam. A i voicechat jest, jeśli nie wbudowany w grze to w ramach Live/PSN (zresztą serio cały problem to ten voicechat i z nim takie zachowania to patologia, ale bez niego to już by była tylko gra i torturowanie anonimowych pikseli jak w pewnej wiadomej scenie w również wiadomym tytule? Rotfl).

    Jak Pikacz pisze – nikt nie każe robić tego, co ludzik po drugiej stronie gada. Log off, odłączenie kabla sieciowego, wyłączenie kompa i po sprawie. A tak BTW: dla mnie świat na pewno byłby lepszy, gdyby np. rodzimy owoc blokowisk bawił się tak wirtualnie zamiast stać w bramach i kroić niewinnych ludzi. Albo kibole po meczu robili ustawki w tym wstrętnym DayZ zamiast lać się i mordować. Znacznie lepszy.

  26. avatar
    rmz

    @up

    W grze wszyscy żołnierze to aniołki. CoD czy Battlefield, to taki sam symulator żołnierza, jak Need for Speed szkoła jazdy.

    To, że nikt nikogo do niczego nie zmusza… to może tak. Jak idziesz ulicą i ktoś ci strzeli, bo idziesz akurat po tej stronie, a nie po drugiej, to też jest ok? Przecież nikt Cię nie zmuszał, żebyś szedł tą stroną. Pecha miałeś.

    Chociaż nawet ok, dobra, nic złego się nie dzieje, ale powiedz mi, jak może byc normalne znęcanie się nad kimkolwiek dla zabawy? Bo to pikselki? Nie ma chyba gier (single player), gdzie celem byłoby znęcanie się nad pikselkami tylko i wyłącznie. W grze online, te pikelki mają po drugiej stronie człowieka, a cyfrowe znęcanie się, to ciągle znęcanie się.

    Możesz się wylogować, tak samo jak przejść na drugą stronę ulicy. Nikt Cię nie zmusza do bycia ofiarą. Po raz drugi…

  27. avatar
    Kolo

    -> Asceron – rozumiem, że nie masz ochoty ciągnąć tej dyskusji, mimo wszystko zwrócę uwagę na jeszcze jeden fragment wypowiedzi:

    “Nie ważne czy jest to ból i cierpienie wirtualne ? w końcu komuś zabraknie adrenaliny świata wirtualnego.”

    I zacznie torturować naprawdę? I w ten sposób dołączyłeś do dość dużej grupy ludzi, którzy twierdzą, że gry powodują agresję i że jak ktoś zabija w grze to potem zabije i naprawdę. Czyli do Fox News, do moherowych beretów itd. Ty odnosisz to tylko do tego co dzieje się czasem w DayZ, a oni też do CoDa i Battlefielda. I uznają, że gry powinny być zakazane. I oczywiście jesteś święcie przekonany, że to ty masz rację i że to twoja granica jest słuszna (czyli strzelanki tak, a gry typu DayZ to przesada).

  28. avatar

    zawsze jest jakaś granica. Wyobraźcie sobie grę ekonomiczno-managerską pt. Konzentrationslager. Czym się różni od takiego managera piłkarskiego czy szpitala czy innego sima? Jednoznacznie kojarzącą się zawartością. Na dzień dobry jest nieakceptowana społecznie. Podobnie z torturami: strzelanie w kolana, zmuszanie do spożywania zgniłego jedzenia na zasadzie “drogi kolego, zrobię z tobą różne rzeczy i może pozwolę Ci żyć” jest właśnie nieakceptowane. W Rust podobno traci się wszystko, a przypominam, że obie gry są płatne, więc takie “wyjścia” jak ALT+F4 to nie jest rozwiązanie. Imho, w tych grach brakuje nisz bezpieczeństwa, jakie są np. w EvE Online, gdzie w pewnych miejscach graczom kuku się nie robi (za łatwo…). Nie bez przyczyny zablokowano w Falloutach krzywdzenie dzieci. Znowóż przywoływanie BF jako gry o “dobrych żołnierzach…” jest argumentem z dupy. Bo żołnierz, jako zawód jest społecznie akceptowalny. Tak, zdarzają się sytuacje złe i te są głównie nagłaśniane przez media. Na takich samych zasadach jak piętnujemy przestępców. Per saldo jednak, takich przypadków jest bardzo niewiele. W DayZ i Rust jest to permanentne jak zdążyłem zauważyć: fajnie, “trust no one”, ale niestety, gry te wyzwalają mechanizmy “wchodzę do gry, będę polował na ludzi bo to przecież shooter!”. A jako że mechanika tej gry pozwala na prawie wszystko, stąd jest rzeź gołych noobów. Co początkowo będzie rodzić albo frustrację albo rządzę w odwetu. Podobnie, w EvE w 0.0 – niestety, sam znam przypadek, gdy rządza odwetu wykroczyła poza świat wirtualny, gdy jeden ze zdrajców zhakował serwery forum czyszcząc dokumentnie wszystko, kilkaset tysięcy postów… Sprawa skończyła się zgłoszeniem na policję o ile pamiętam (holandia). DayZ i Rust są o tyle niebezpieczniejsze, że przegiętą przemoc podają w sposób bardzo sugestywny. I tak, przez komunikację głosową mamy efekt, że jeden gracz napawa się przerażonym “don’t harm me” drugiego gracza. Mimo, że chodzi o pixele, to poprzez komunikację głosową mamy też pełen obraz emocjonalny. Stąd krok do “poczekaj, odnajdę cię w realu”. Ot, takie do rozważenia.

  29. avatar
    Asceron

    Właśnie te VoiceChat jest istotny – on wszystko zmienia. To już nie jest tylko zestaw pixeli to już jest człowiek. Słyszysz go, możesz cieszyć się “krzywdą”.

    Co do textu o żołnierzach, to kompletnie się mylisz kolego “Bambusek”: w BF nie ma opcji, żeby żołnierz wyszedł z pola bitwy wziął karabin, granat i coś jeszcze i poszedł do wsi mordować ludzi. Tym bardziej napalmu nie zrzuci na biedną wietnamską wioskę.

    Co do moherów to się nie zgadzam: Gry typu GTA mnie nie bawią, ale dla mnie ona nie przekracza granic już dawno wytyczonych – ponieważ brak w niej właśnie Voice Chata, poza tym tam jednak jest “nieudolna” ale jednak jest, więc i złapać Cię można. Poza tym ja Ci nie zabraniam grać w tą “GRĘ” i nie będę prowadził przeciwko niej krucjaty. Uważam tylko, że jest maxymalnie groźna i jako wyłom w granicy dopuszczalności może nas prowadzić na niebezpieczne wody, za którymi już widzę wszystko to co napisałem i czego nawet nie potrafię sobie wyobrazić moim “moherowym” mózgiem.

  30. avatar
    Klaudiaaa

    Zgadzam się coraz więcej ludzi są natrętni I MAJA OBSESJE !!!! ….Artykuł jest bardzo dobry ZA TO DAJE + 😀 ZAPRASZAM NA MOJEGO BLOGA O GRACH : http://haceros.blogspot.com/

  31. avatar
    Alexa

    Mówimy o przekraczaniu granic, które jak wiadomo się zmieniają, więc ja powiem o czymś innym.
    O grze, zabawie, rozrywce. Granie to coś, co się robi dla przyjemności. Wiele gier wykorzystuje więc nasze zwierzęce instynkty, naszą chęć unikania niebezpieczeństw i zdobywania dóbr. Na poziomie psychologicznym nie ma różnicy między Battlefieldem a Fruit Nijna: polujemy i unikamy niebezpieczeństw. Gra bez czegoś do zdobycia i czegoś do unikania nie byłaby grą – mniejsza więc o kolorystykę. Kot lubi łapać myszy, my lubimy zombiaków, żołnerzy czy owocki. Wsio rawno, instynkty z epoki kamiennej. Goń – mamut! Uciekaj – tygrys!
    Oczywiście na dłuższą metę to by było nudne, potrzebujemy więc zająć nasze wyższe uczucia, intelekt i zmysł estetyczny jakąś fabułą. Fabuła bywa kontrowersyjna, i różne osoby różne poziomy tej kontrowersjności dopuszczają.
    Ale w omawianym przypadku nie w fabule problem. Okrucieństwo, rozmyślne znęcanie się, wymaga posiadania teorii umysłu, rozumienia, że inni też myślą i czują. Kot zabawiający się półzdechłą myszą takiej świadomości nie ma. Griefing, w dowolnej postaci, jest rozmyślnym sprawianiem przykrości, tak bez powodu i dla zabawy.
    Zabawy. Zabawa, gra. Dla kogoś zabawą, rozrywką, jest zabicie czyjejś postaci, po to by sprawić przykrość. Zabicie w okrutny sposób, torturowanie. To jest cholernie niepokojące.
    Odwołujecie się do simów jako cukierkowych, i generalnie macie rację, ale nie bez powodu są 12+ a nie 3+ 😛 Chyba każda osoba bawiąca się tą sztandarowo dziewczyńską grą wypróbowała przynajmniej kilka sposobów zabijania simów 😉 Przyznaję się, ja też.
    Ale to jednak co innego, niż gdy jest człowiek po drugiej stronie. Gdyby dało się podpalić CZYJEGOŚ avatara, albo KOMUŚ zabrać drabinkę od basenu (w dwójce simy nie umiały wyjść bez drabinki, i tak, ludzie zabierali je dla zabawy), moim zdaniem gra powinna być 18+, a najlepiej by nigdy nie powstała.
    Co innego, gdy sprawdzam co twórcy gry przygotowali na taką okoliczność (czy pikselowy ludzik z trójki umie wyjść bez drabinki, i czy zdołam go jednak utopić, skoro umie), a co innego znęcać się nad avatarem należącym do innego gracza.
    Niektóre rzeczy, które w singlu są na 18+, nigdy nie powinny trafić do multi.

  32. avatar
    devdd

    dla mnie takie zachowanie nie jest normalne, i gdy widzę takie filmiki przypomina mi się ten fragment https://www.youtube.com/watch?v=tsXKAtpLm4I

  33. avatar
    wowa

    Polecam bardzo fajny blog o grach online:
    http://adam-gryonline.blogspot.com/
    ZAPRASZAM !!!

  34. avatar
    wowa

    Bardzo fajny blog o wielu grach online:
    http://adam-gryonline.blogspot.com/
    ZAPRASZAM !!!

  35. avatar
    G.

    DayZ ogladam ze zgroza. Ludzie w wiekszosci sa dzis padlina, ktora nie ma prawa bytu na tej planecie – pisze to z pelna odpowiedzialnoscia za slowa, choc oczywiscie uogolniajac (zarazem nadal wierze, ze jest wiele jednostek wartosciowych, choc stanowia mniejszosc).

  36. avatar
    Gracz

    Rust to jest jedna z najlepszych gier multiplayer w którą miałem okazję przegrać jakieś 300-350 godzin. Ta gra to majstersztyk, głównie dlatego, że nie ma żadnych ograniczeń w rozgrywce co gracze lubią najbardziej.

    Co do DayZ to się nie wypowiem, nie przepadam za bardzo za grami o zombie, ale survivalowe są już o wiele bardziej ciekawsze:)

Leave a Reply