Borderlands 2 – powrót!

Borderlands 2 – powrót!

Apr 09
Borderlands 2 – powrót!

Po dłuższej przerwie spowodowanej WoW-em oraz innymi grami powoli zaczynam odgruzowywać swoją kupke wstydu. Po skończeniu Bioshock: Infinite potrzebowałem delikatnego detoksu, dlatego tez mój wybór padł na grę, która ma dobrze zrobione wszystko to, co Bioshock mial źle. Czyli na Borderlands 2.

Próbowałem wrócić do sejwa, którego kiedyś miałem (gunzerker na poziomie 12 bodajże), ale uznałem, że po pierwsze ma słabe skille, po drugie kompletnie nic nie pamiętam, a po trzecie nie grałem na tyle długo, żeby rozpoczęcie od nowa przesadnie mnie wymęczyło. Tym razem wziąłem panią syrenkę i ruszyłem od zera.

Co ciekawe, dokładnie tak samo zrobilem kiedyś z pierwszymi Borderlandsami. Pociągnąłem parę godzin jedną postacią, zrobiłem sobie roczną przerwę, a potem w amoku skończyłem grę od zera zupełnie innym bohaterem. Jak na razie udało mi się w “dwójce” dojść dużo dalej niż za pierwszym razem, tak więc zwiedzam sobie już nowy content i jestem z tego powodu nad wyraz kontent.

Borderlands 2 fantastycznie pogrywa na moich zbierackich potrzebach. Co chwila podnoszę nową giwerę, porównuję sobie statystyki karabinów, próbnie odstrzeliwuję kilka łbów i stwierdzam coś w stylu “nie, to za bardzo zżera amunicję, a tamto za wolno się przeładowuje”. Potem wypada jakiś fioletowy przedmiot, raz już mi wypadł pomarańczowy (na samym początku gry, używam co jakiś czas do teraz)… strasznie mnie to kręci.

Zdaję sobie sprawę, że fabuła podawana jest w paskudny sposób – transmisjami radiowymi i to zwykle wtedy, gdy jestem zajęty strzelaniem. Wiem też, że historia ogólnie jest durna, nawet mimo przymrużenia oka, którym gra mnie raczy co krok. Zdecydowanie najlepsze dowcipy sadzi Claptrap, robocik z kółkiem w charakterze napędu. Na razie szczerze mnie rozbawił gigantycznym questem, w którym miałem dla niego zebrać kilkaset tysięcy kamieni, pokonać hiperbossa i zatańczyć (w interfejsie wszystkie cele oczywiście się pojawiły), ale nagroda sama się odkryła, bo odpadł kawałek blachy falistej obok Claptrapa. Twórcy kupują mnie takim humorem.

Gra jest monotonna, to trzeba powiedzieć wyraźnie. Idzie się naprzód lub jedzie, strzela się, używa nielicznych specjalnych skilli, kończy rozmaite zadania i w zasadzie to tyle. Ale moduł strzelania jest tak fantastycznie satysfakcjonujący, a giwer takie mnóstwo, że nie jestem w stanie nawet zacząć się nudzić. Na pozornie banalnych fundamentach Gearboxowi udało się w Borderlands 2 zbudować fenomenalny produkt, od którego nie sposób się oderwać. Domyślam się, że w multi jest to jeszcze lepsze, ale jak na razie single w zupełności mi wystarcza.

Ach, oczywiście nie da się ukryć, że jest to Borderlands jeden z nowymi levelami, bo sama rozgrywka niczym się w zasadzie nie różni od poprzedniczki. No, tylko interfejs jest trochę brzydszy. Lecę pieścić moje liczne lufy, że tak powiem.

12 comments

  1. avatar
    Rip

    Once a looter, always a looter 😛

  2. avatar
    henio

    W Borderlands 2 najlepszy jest Claptrap. Ale mam żal do tej gry i nie chce mi się w nią grać, bo wiem że Aliens Colonial Marines był tak kiepski właśnie dlatego, że go olali, a tak dużo czasu poświęcili Borderlands 2.

    Nawiasem mówiąc, nie wiem w czym jest ta gra lepsza od Bioshocka, strzelanie jest tu jeszcze mniej taktyczne niż tam.

  3. avatar
    Cubituss

    Jego tłustość jest wyższa 🙂

  4. avatar
    tolman

    Ohohohoh jakie tutaj fikoły widzę
    content a kontent 😀 !
    Związana prywata: chciał ja kupić Bordery 2 na taboret za 30 zł ale zachodni internet zabił radio star. Znaczy się muve.pl

  5. avatar
    henio

    A, jeszcze jedno. Chyba jakiś bot spamerski nauczył się dodawać tutaj komentarze, jest ich mnóstwo zwłaszcza pod tematem dot. Monkey Island (pewnie dlatego, że został napisany po angielsku).

  6. avatar
    Cubituss

    Poczyszczone.

    No jaki trolman 😉

  7. avatar
    Zbyszek

    a jak po tygodniu pracy w nowym miejscu? Podziwiam osoby którym udało się zdobyć prace taką w której robią to co kochają. Nie często się to trafia!

  8. avatar
    Cubituss

    Wiele osób nie wie, co kocha, na tym polega problem. 🙂

  9. avatar
    oduck

    Cubituss, multi to jest to samo co singiel, tylko moga dolaczac zywi ludzie (friendsi albo all, w zaleznosci od wyboru) zeby pomagac.

  10. avatar
    Marcin

    A co było złego w Bioshock? Sam jestem w przededniu kupna tej gry, a z wielu stron już słyszałem, że jest genialna, nieziemska itd itd;)

  11. avatar
    Cubituss

    Pisałem trochę o tym wcześniej, chociaż faktycznie nie ma takiej bezspoilerowej recenzji.

    oduck –> wiem, ale w takiego multi coopa gra się znacznie fajniej, niż w singla. Wiem, bo sporo tak grałem w D3.

  12. avatar
    oduck

    Cubi – true 🙂 zle zinterpretowalem w takim razie to, co napisales wczesniej .

Leave a Reply