Battlefield: Hardline – pierwsze próby w trybie multi

Battlefield: Hardline – pierwsze próby w trybie multi

Apr 06
Battlefield: Hardline – pierwsze próby w trybie multi

Moje starsze dziecko postanowiło zainwestować w grę, której (po becie) nie miałem zamiaru kupować, a jestem na tyle niewielkim blogiem, że nikt nie rozważał nawet przysłania mi jej do recenzji – i w porządku, to uczciwy układ. Niemniej skoro już Battlefield zaczął się kręcić w napędzie konsoli, a monstrualnej wielkości patche zostały przez nią pobrane, postanowiłem sprawdzić, czy moja niezbyt pochlebna opinia o trybie wieloosobowym nie znajdzie jakiejś kontry.

Dziesięć poziomów postaci, wiele map i pięć trybów później wiem już na pewno: nie znajdzie. Hardline to kompletna pomyłka dla kogoś, kto w Battlefieldzie latał, jeździł, strzelał, podkładał, wysadzał i katapultował się. Kto strzelał z działek przeciwlotniczych do nurkujących samolotów. Kto nurkował samolotami na zapomniane czołgi, jeżdżące gdzieś na uboczu. Kto z pancernika Yamato walił w Iwo Jimę. Kto na ulicach Berlina trafiał jadący czołg w silnik z dwustu metrów. Kto jechał w górę windą z dwustoma nabojami w taśmie i wywalał czterdzieści z nich zanim jeszcze otworzyły się drzwi.

Nie ma pancerników, czołgów, samolotów i wind. Zostało to, co w Battlefieldzie zawsze lubiłem najmniej, czyli tryb infantry only. Piechota do siebie strzela za pomocą różnych giwer, a dodatkowo czasami rzuca też granatami. Dla opóźnionych w rozwoju granaty sojusznicze wybuchają na niebiesko, a wrogie na pomarańczowo. Niebieski ogień nie rani, pomarańczowy rani. Policjanci są niemal wszyscy czarni, a przestępcy niemal wszyscy biali. Za kierownicami samochodów i motorów wszyscy pędzą w jedno z kilku miejsc, a potem do siebie strzelają. Potem znowu pędzą i potem znowu strzelają.

Jest to najbardziej płaski i byle jaki Battlefield, w jakiego kiedykolwiek przyszło mi grać. Nawet plansze tylko dla piechoty z Battlefielda 3 oferowały znacznie ciekawszą i bardziej urozmaiconą rozgrywkę, bo dawało się podłożyć tu i tam minę albo przydzwonić w transporter opancerzony z RPG-a. Tu RPG-ów nie ma. Są tylko elementem wyposażenia plansz, kto pierwszy dopadnie takiej broni, ten może z niej kilka razy strzelić. Miałem nieodparte skojarzenie z Mario, który musi zjeść grzybek, żeby być większy.

Ciężko mi przełknąć to, co stało się z Battlefieldem w Hardline. Mam nadzieję, że decydenci zobaczą na tyle niskie słupki sprzedażowe, że po pierwsze zostaną kopnięci porządnie w tyłek, a po drugie kolejny Battlefield będzie znów grą o wojnie, a nie o absurdalnych strzelaninach między policją i przestępcami.

9 comments

  1. avatar
    Simplex

    “Mam nadzieję, że decydenci zobaczą na tyle niskie słupki sprzedażowe, że po pierwsze zostaną kopnięci porządnie w tyłek”

    A czy jakieś słupki wskazują na porażkę sprzedażową?

    http://www.eurogamer.net/articles/2015-03-30-battlefield-hardline-fends-off-challenge-of-bloodborne-in-uk-chart

  2. avatar
    Cubituss

    Triple-A zawsze będzie pierwszy na najbardziej marketingowo podatnych rynkach, pytanie jak długo wytrzyma na tym miejscu i jakie były plany.

    Medal of Honor (ten nowy i ten nowszy) też był przez moment wysoko.

  3. avatar
    Kolo

    EA zobaczyło co robi Activision i zapragnęło mieć także swojego fpsa każdej jesieni. Początkowo Battlefieldy przeplatali z MoHami, ale te się nie sprawdziły i stąd ten potworek Hardline (bo gracze Battlefielda 5 by nie przełknęli w rok po niedopracowanym BF 4). Szczęście, że tę licencję na Gwiezdne Wojny kupili i tegorocznym fpsem EA będzie Battlefront. A mnie to ogólnie rybka, ja gier od EA już 4 lata nie kupuję.

  4. avatar
    SirMike

    Chyba oczekiwałeś gry, która byłbay dokładnie tym samym Battlefieldem ze skórkami policjantów. To byłaby dopiero nuda 🙂

    Tak czy inaczej widać ewidentnie, że ten Hardline to klasyczna zapchajdziura w oczekiwaniu na BF5. Przeczuwam, że podobną jakość zaprezentuje Battlefront. Tyle, że dostanie pierdylion dolarów na marketing 😉

  5. avatar
    bluesboy

    Jakiekolwiek wieści na temat Bad Company 3? Najlepsza seria ze stajni… doczekamy się ???

  6. avatar
    Medyk

    Widzę, że od bety nic się nie zmieniło. Filmiki na YT nie zachęcały, a ten post mnie utwierdził w przekonaniu, że Hardline to kupa. Mogliby tą grę chociaż porządnie nazwać “Miami Vice: Skok na kasę”.

    Na szczęście są Helldiversi i na nich warto tracić czas. “Say hello to democracy!”

  7. avatar

    p-stats.com pokazuje że w BFH gra 2x więcej luda niż w BF4, więc raczej EA nie straciło 😉 Z innej beczki – ludzie powrócą do BF4 w lecie, gdy wyjdą nocne mapy oraz mapa community.

    Swoją drogą, ploty o BF5 lokują tę grę na jesień 2016 dopiero, a rok 2015 będzie rokiem Star Wars Battlefront by DICE. Pokażą w weekend jak to będzie wyglądać. Mimo, że ze mnie słaby fan SW, to military sci-fi owszem łyknę, tym bardziej na silniku battlefielda. I timeline lokuje SWB między epizodem 4 a 5, więc będą żołnierze, a nie jakieś małpy z lightsaber’ami 😉

  8. avatar
    Kolo

    Rasista!

  9. avatar
    Bolek

    Batllefield Hardline nie spodobał mi się jak wcześniejsze części. Niby chcieli stworzyć coś nowego ale trochę im nie wyszło. :/

Leave a Reply