Battlefield: Bad Company 2 czyli dlaczego nie potrzeba singla

Battlefield: Bad Company 2 czyli dlaczego nie potrzeba singla

Mar 12
Battlefield: Bad Company 2 czyli dlaczego nie potrzeba singla

Stało się. Od paru miesięcy nie dotykałem innego multi niż Modern Warfare 2, w którym jestem jakoś pod koniec drugiego trybu prestiżu, aż wreszcie dostałem headshota i mam nową zajawkę. Po tytule łatwo zgadnąć o co chodzi – na pececie skończyłem sobie nienerwowo singla, ale prawdziwą miazgę grywalności odkryłem w konsolowej wersji Bad Company 2.

Bo zaiste jest to gra bliska ideałowi. Pies już trącał to, że mapy są tak małe, że autorzy nie zdecydowali się na wprowadzenie sterowalnych odrzutowców. Pies też z tym, że momentami sterowanie wydaje się delikatnie drewniane i zdecydowanie mniej “responsive” (jakie polskie słowo na to?) niż w Call of Duty. Bo cała reszta to jest absolutne mistrzostwo świata, od którego od paru ładnych dni nie mogę się oderwać, podobnie jak i połowa mojej friendlisty na Xboxie.

Gdzie leży fenomen tej gry? Nie wiem. Wiem za to, że wczoraj, gdy inżynierem z odblokowanymi głębszymi kieszeniami na ładunki wybuchowe zaminowałem cały barak po zewnętrznych ścianach naokoło, nie mogłem przegapić okazji obejrzenia wielkiej eksplozji i rzuciłem tylko w headseta do zaczajonych w tymże baraku kolegów “Muszę, sorry” i zdetonowałem wszystko naraz. Ta gra wyzwala w człowieku wszystkie dziecięce instynkty – i jako pierwsza od wielu lat pozwoliła mi na poczucie się, jakbym znowu biegał w krótkich spodenkach z gałęzią w garści, krzycząc PIF, PAF NIE ŻYJESZ!

Bad Company 2 to po prostu gra dla dużych chłopców, a jako nałogowy gracz nie mogę uważać się za nikogo innego. Wsiąkłem w ten świat od pierwszej sekundy i nie mogę z niego wyjść – co wieczór zakładam słuchawkę i mikrofon i zmieniam się w swojego syna, może trochę starszego niż jest obecnie, ale wciąż dzieciaka. Radość sprawia mi w tej grze absolutnie wszystko – i zaczajenie się ze snajpą, i wyleczenie połowy drużyny, i własnoręczne namierzenie sobie czołgu strzałką z nadajnikiem a potem wystrzelenie rakiety na pałę – tutaj każda z tych czynności powoduje szeroki uśmiech na twarzy.

Gra ma w sobie to coś, co kiedyś, dawno temu, przyciągnęło tłumy ludzi do pecetowego Battlefielda 1942 – poczucie, że wszystko można przekłada się na doświadczenia: tu faktycznie wszystko można. Tu są goście, którzy zdejmują innych gości headshotami z kilometra, tu są faceci, którzy minują wielki budynek tylko po to, żeby popatrzeć, jak w akompaniamencie gnącego się metalu wali się w gruzy. Ten charakterystyczny dźwięk poznali już zresztą wszyscy gracze i przezabawnie to wygląda, jak cała drużyna pryska we wszystkie strony na pierwsze jęknięcie konstrukcji.

Ale przede wszystkim w tej grze są battlefield moments, czyli w innych grach zaskryptowane, a w tej jednej spontaniczne zdarzenia o niebywałej wręcz epickości. Śmigłowiec unikający cudem rakiety, następnie rozwalający kadłubem dwóch biegnących kolesi, wreszcie rozpadający się w malowniczej eksplozji tuż nad jakimś budynkiem. Żołnierz na quadzie śmigający między strzelającymi do niego przeciwnikami. Nagła rakieta zza winkla, trafiająca w newralgiczną ścianę i odsłaniająca cały skampiony team składający się wyłącznie z medyków. Po każdym wieczorze z BC2 mam kilkanaście takich wspomnień pod powiekami, gdy kładę się spać.

Cudowne uczucie. Będę je pogłębiał.

Aha, w grze też jest niezły tryb single.

A tu moje staty, bo jestem statsiarzem.

15 comments

  1. avatar
    MAx

    Ta, kiedyś w demie podczas ataku na bazę na wzgórzu rozbił mi się przed dziobem helikopter.

    Tylko wydaje mi się, że jak na grę praktycznie-tylko-do-multi z 10 mapkami kosztuje jednak trochę za dużo. No i jeszcze te powtarzające się elementy otoczenia…

    No i oczywiście uwaga – za kilka lat EA pewnie wyciągnie wtyczkę i karze przerzucić się na kolejny produkt…

  2. avatar
    Kradziej

    No, wreszcie wpis o Złej Kompanii 2! 🙂
    Też cioram w BFa codziennie i też sądzę, że jest boski. Biedne, przećpane i dzikie MW2 może się schować, bo oto nadszedł tró killahrz.
    Wczoraj razem z kolesiem z drużyny ujeżdżaliśmy wrogi czołg. Parę dni temu razem z innym gościem fruwałem helikopterem i fragowałem wrogich graczy przez ponad 5 minut. Innym razem pięknie uniknąłem kolesia, chcącego rozjechać mnie quadem, jednocześnie rozwalając mu buźkę celną serią. Innych boskich chwil już nawet nie pamiętam, bo tak dużo ich było.
    Szkoda tylko, że póki co gram solo, bo znajomi mają Xboksy i gra ich nie interesuje :<

  3. avatar
    Andrzej

    Zaiste, gra wciąga, mieli i nie wypluwa, cały czas mieląc 😀

    Niezłe statki, ja ze swoim 5h gamplayed mogę Ci ammo dostarczać…co najwyżej.

  4. avatar
    Martel

    Max, i co z tego, ze wymienia na nowszy? Ta gra zastąpiła BF2. I dobrze. Trzeba odświeżać.

    Można tu obrazki w komentarzach zostawiać?

    [img]http://bfbc2.elxx.net/sig/detail4/pc/Martel.png[/img]

  5. avatar
    exxon valdez

    bf rozbil coda w pył – doslownie…

  6. avatar
    MAx

    Oj, wygląda na to, że zauważyłem Battlefield Moments w demie Just Cause 2. Spontanicznie pościgi, przeskakiwanie z helikoptera na helikopter i następnie rozwalenie nim całej bazy wroga.

    Skryptowane misje też nie są złe, jak choćby przejęcie pewnej osóbki z policyjnego konwoju, który atakujemy wisząc na helikopterze z opcją zeskoczenia na pojazd, jego eksplozję czy przebicie opon. Całkiem, całkiem, muszę przyznać.

  7. avatar
    RexNebular

    Taaaak, “Battlefield moments”:D
    DICE dało graczom “narzędzie”, dzięki któremu spontanicznie powstają akcje stukrotnie przebijające najlepsze skrypty z singlowego CODa.

    Tym bardziej szkoda, że w wersji konsolowej nie można robić screenshotów, tak jak w BC1. Bardzo fajnie to było rozwiązane.

  8. avatar
    angh

    kurcze, tak sie lamie… mag mi sie bardziej podoba, ale w bf walki sa jednak szybsze. kupic czy nie ;> chyba na razie dokoncze ff, a za zabawe w fps wezme sie jak bede mial wiecej czasu…

  9. avatar
    PowerControls

    angh: Dobrze wiedziec. Myslalem, ze jestem jakims odmiencem, jedynym wyzej ceniacym MAGa:)

  10. avatar
    SirTorp

    No ja nie wiem panowie czy jest się z czego cieszyć… Jak na razie to po prostu jest Was dwóch, a to wciąż nie tak dużo… 😉

    BF moments rulz… Szkoda, że nie można filmików nagrywać.

  11. avatar
    angh

    ja mysle, ze reszta po prostu w wiekszosci nie testowala MAG’a. Zreszta, jak dlugo sa osoby chetne do gry, tak dlugo mozna sie cieszyc. Co nei zmienia faktu, ze ja jeszcze zaczekam z fps’ami… 😉

  12. avatar
    Cichu

    “Reponsive” w tym przypadku chyba najlepiej brzmi jako “intuicyjne” 😉

  13. avatar
    Szozi

    Screeny robi się naciskając back + start…
    Pozdro Cubituss, i kill you:-)

  14. avatar
    Ozi_1PL

    Przepraszam, ale jakie to ładunki wybuchowe posiada inżynier? Gram nim najwięcej, ale oprócz min przeciwpancernych, czegoś takiego nie widziałem.
    Czy nie chodzi Ci o Recon’a?

  15. avatar
    Yzoja

    A ja uwielbiam kampanię w BFie, multiplayer ma w sobie ‘to coś’, że jak się dłużej pogra tam, to do kampanii wskakuje się z nożem i zastanawia “czemu oni się tak łatwo dają zabić”, mimo, że to najtrudniejszy poziom kampanii.

    Uwielbiam te grę 😉
    całe szczęście, że nadal są ludzie, którzy grają w BC2, mimo, że już 3 część wyszła, nie jest ich za wiele, ale czasem da się grać.

    Kampania ma dobre to, że można pograć nawet jak internet nam nie daje takich możliwości ;/

Trackbacks/Pingbacks

  1. BFBC2 - Porady dla Zgredów | Zagraceni.pl - Blog graczy po 30-ce - [...] hicior, w który tłuczemy z Cubitussem od tygodnia non-stop czyli BF:Bad Company2 pozwala stres ten zredukować; co więcej, daje…

Leave a Reply