Z innej beczki – Facebook i Instagram

Z innej beczki – Facebook i Instagram

Apr 10
Z innej beczki – Facebook i Instagram

Co jakiś czas na tym blogu poruszam tematy niekoniecznie związane z grami, bo po prostu bywają takie dni, że na granie nie mam czasu ani ochoty (tak, wiem, to straszne). Mam nadzieję, że taka okazjonalna wrzutka filmowa czy technologiczna nie będzie Wam przeszkadzać, ale po prostu czasami coś mnie strasznie wzburza.

Tak jak wzburzyło mnie dzisiaj, z powodu skrywanego w tajemnicy kupieniu przez Facebooka maleńkiej (14 pracowników) firmy Instagram za 1 miliard dolarów. Zaroiły się paski telewizji informacyjnych od informacji o wielkim ruchu Zuckerberga! Rozgrzały się do czerwoności blogi technologiczne, rozkminiające po co temu całemu Markowi hipsterska firma od robienia śmiesznych fotek w dedykowanej aplikacji, dostępnej do zeszłego tygodnia tylko dla użytkowników iPhone’ów! Teorie wysnuwane są najróżniejsze: a to Facebook boi się Instagrama, bo Instagram ma lepszą obsługę fotek, a to Facebook eliminuje konkurencję, a to Facebook jest za słaby na rynku mobilnym, więc potrzebuje teraz natychmiast 30 milionów użytkowników Instagrama…

Moim zdaniem (a zwykle wyrażam je kategorycznie) te wszystkie teorie są o kant dupy potłuc. Są potencjalnym skutkiem, ale na pewno nie powodem. Zuckerberg mógł za miliard dolarów kupić sobie sieć telefonii komórkowej i wszystkim użytkownikom na siłę preinstalować Facebooka, mógł również ten sam miliard wydać na abonamenty do WoW-a, uprzednio kupiwszy ile się da akcji Acti-Blizzarda. Mógł zrobić mnóstwo głupich rzeczy, natomiast wybrał taką, która najlepiej podnosi wartość jego firmy. I co więcej, istnieje spora szansa, że wydał na to jakieś symboliczne kwoty.

Ale zacznijmy od podmiotu, a nie od metody płatności: patrzyłem dzisiaj na tego Instagrama i na jego absurdalnie rosnącą wycenę. Parę dni temu (6 kwietnia) dość znana firma inwestycyjna Sequoia dofinansowała Instagrama sumą 50 milionów dolarów, jednocześnie wyceniając firmę na tychże milionów dolarów pięćset. Chwilę wcześniej (typu dzień czy dwa!) Instagram wypuścił wreszcie swoją aplikację na Androida i prędziutko dorobił się miliona instalacji. Twierdzenie, że sprzedaż Instagrama Facebookowi za 1 miliard dolarów 9 kwietnia nie ma nic wspólnego z tymi wydarzeniami jest śmieszne.

Wygląda na to, że wszystko stanowi jeden duży, łączony deal, na którego końcu stoi co? Oczywiście wycena Facebooka na giełdzie. Firma dosłownie za moment ma wejść na giełdę i zrobi wszystko, żeby jej notowania nie runęły od razu na starcie (a coraz częściej mówi się, że mamy szczytowy moment drugiej bańki internetowej i zaraz okaże się – ponownie – że przelewanie z pustego w próżne nie prowadzi do wygenerowania zysków). Czy miliard dolarów to dużo za złudzenia?

Nie, jeśli sam też jest złudzeniem. Nigdzie bowiem nie podano informacji, jak dużą część transakcji Facebook zrealizował gotówką (lakonicznie mówi się o transakcji “cash & shares”), co więcej – nie wiadomo też, czy akcyjna część transakcji nie zostanie zrealizowana za pomocą nowej emisji. Czyli w pewnym uproszczeniu za pomocą dodrukowania pieniędzy.

Moja teza brzmi tak: Facebook potrzebował CZEGOKOLWIEK przed wejściem na giełdę, w celu podniesienia swojej wartości w oczach inwestorów. Fakt, że padło akurat na Instagrama jest wypadkową wielu czynników, wśród których funkcjonalność i jakość usługi stoją na ostatnim miejscu, zaraz za liczbą aktywnych użytkowników. Mówiąc wprost równie dobrze mogli kupić Foursquare’a (ale ten nie chciał) albo Pinteresta (ale na to za wcześnie), albo Yahoo Business News. Każda z tych firm równie dobrze spełniłaby cel całego przedsięwzięcia, czyli dopompowanie balonika.

Z drugiej strony mój nieskończony szacunek wędruje do Instagrama, który nie ma żadnego modelu biznesowego. Aplikacja nic nie kosztuje, nie ma w niej reklam ani linków afiliacyjnych. Nic. Firma finansowana jest przez fundusze inwestycyjne. Model biznesowy mamy zatem jak z najlepszych internetowych dowcipów:
1. załatw finansowanie
2. zatrudnij 14 osób
3. nie zarabiaj pieniędzy
4. ????
5. sprzedaj firmę za miliard dolarów

Gratulacje dla Instagrama. Ale bardzo niepokojąca jest ta rosnąca bańka nieistniejących pieniędzy.

19 comments

  1. avatar
    gro

    Mnie zastanawia, czy będzie tak samo jak z krachem dot comów w okolicach 2000 roku ? A może będzie gorzej, bo jednak kwoty o których teraz rozmawiamy są wyższe ?

  2. avatar
    vel

    A mnie zastanawia, czy w takim razie Zuck jest tak pewny siebie, że nie będzie wtopy, że wchodzi na giełdę (przecież chyba nic go tak naprawdę do tego nie zmusza?). Bo przecież zamierzonego strzału w stopę i krachu raczej nie planuje…

  3. avatar
    Cubituss

    Pewnie że nie planuje, ale widzi co się dzieje z Grouponem chociażby. Miał frunąć w niebiosa, a stoi w miejscu, co i rusz spadając, jak wychodzą kolejne kombinacje księgowe mające przekonać inwestorów, że to w ogóle coś zarabia 😀

  4. avatar
    vel

    To po co Zuckowi ta cała giełda 🙂 Przymusu nie ma, więc wobec tego co się obserwuje w pompowaniu drugiej bańki internetowej, musi być chyba bardzo pewny siebie

  5. avatar
    Cubituss

    Jest przymus, wyobraź sobie. “The key reason Facebook is going public is because of an antiquated Securities and Exchange Commission rule from 1964 that says that any private company with more than 500 “shareholders of record” must adhere to the same financial disclosure requirements that public companies do”.

  6. avatar
    vel

    A to nie wiedziałem, bo w sumie nie śledzę tematu. No to Twoja ocena @cubi wydaje się mieć sens: pokazówka przed debiutem 🙂

  7. avatar
    Y

    cytując pewien tweet

    In case you were too young for “Party like it’s 1999”: Here’s your chance, the circus is back in town. $1bln for Instagram is nuts.

  8. avatar
    bb.bartosz

    Czyli tak jak w dowcipie poniżej?

    Turysta do bacy:
    – Ile kosztuje ten pies?
    – Sto milionów..
    – Przecież nikt go nie kupi..
    Po pewnym czasie turysta do bacy:
    – Sprzedaliście psa?
    – Tak. Za dwa koty po 50 milionów.

  9. avatar
    Regis

    Aż strach pomyśleć co się stanie gdy to wszystko pęknie.

  10. avatar
    Makus

    Nic się nie stanie. No chyba, że za wszystkie oszczędności kupiłeś akcje takich wydmuszek 😛

  11. avatar
    Olas

    Dobrze wiedziec, ze ktos mysli tak samo jak ja 🙂

    Bedzie ciekawie, zwlaszcza jak ten babelek w koncu peknie – o ile peknie.

    Co do groupona to w prawie amerykanskim
    Jest tyle dziur, ze taki rzeczy ne powinny dziwic: samo
    sarbannes Oxley, ktore niby mialo chronic inwestorow nie wymaga podania stanu ksiegowosci – stad tez te drobne watpliwosci co do kreatywnej ksiegowosci po IPO Groupona.

    Tego pewnie wiecej bedzie, szczegolnie z taki firmami wycenianymi na krocie jak taki instagram

  12. avatar
    henio

    A co to znaczy, że Sarbox “nie wymaga podania stanu ksiegowosci”? Nie spotkalem sie z takim okresleniem.

  13. avatar
    olas

    Henio: skrot myslowy (i pisanie z iphona) – cytat: “there is no requirement to disclose a control weakness in a company?s IPO prospectus. Groupon would have had no obligation to disclose the problem until it filed its first quarterly or annual report as a public company “

  14. avatar
    henio

    No tak, bo wypowiadanie sie o stanie kontroli wewnetrznej to wymog wzgledem spolek gieldowych, a nie kandytdatow. Ale za bledy w prospekcie emisyjnym tez sie placi.

  15. avatar
    SpOOnman

    Cześć. Nie ma u was na blogu Kontakt, więc piszę tutaj:

    Mam prośbę, czy mógłbyś może poruszyć temat serwisów typu Steam, czy Origin? Na pewno masz o wiele szerszą wiedzę jak wygląda sytuacja i nastroje w USA, azji czy w europie.

    Mnie coraz bardziej nurtuje pytanie – co ja kupuję? Gdy były pudełka sprawa była prosta. Ale teraz po kilku latach na moim Steamie mam 65 gier. Poszło tam trochę euro. I chwalę sobie. Ale powiedzmy, że nadejdzie taki dzień, że moje konto na Steam zostanie zbanowane bo np. VAC omyłkowo uzna, że cheatowałem online np. w Team Fortress 2. I co teraz?

    Z tego co czytałem, od VAC nie ma odwołania. Nie udostępniają też żadnych dowodów.A jeżeli ban jest niesłuszny?

    Moje wszystkie gry są zablokowane do gry online? A co z pieniędzmi, które zainwestowałem? Konto ma bana, więc nie mogę w nie grać? A co z innymi grami? No i co z grami na które mam pudełko a już nie mogę uruchomić, bo są powiązane do zablokowanego Steama (np. Deus Ex: HR)? Gier też nie można transferować, co z tym zrobić?

    No i co z aspektem prawnym? Można się z nimi jakoś procesować? Wygląda to na czarną dziurę.

    Do całej refleksji zmusiła mnie sytuacja której sam doświadczyłem – kupiłem grę za 2 funty, a nie za 3 euro. Zawiesili mi płatności i możliwość kupowania nowych gier, ale po wymianie maili (na szczęście zmieniałem miejsce pracy i ‘udowodniłem’ zmiany IP) konto zostało odwieszone. No dobrze, a jak by zostało zablokowane?

    Zaczynam się bać o swoje 65 gier. Chętnie przeczytałbym artykuł nt. aktualnej sytuacji oraz nastrojów w Polsce i na świecie.

    Pozdrawiam
    SpOOnman

  16. avatar
    Simplex

    Sp00man, lepiej zacznij sciagac piraty tych swoich gier ze steama. Ty nich nigdy nie kupiles, jedynie wykupiles abonament (“subscription”) od Steama na mozliwosc grania w te gry. Oczywiscie steam w kazdej chwili moze ten abonament bezkarnie odebrac. Polecam lekturę EULA Steama.

    Innymi słowy – Welcome to the brave new world of digital distribution.

  17. avatar
    Marxter

    A propos pęknięcia bańki inwestycyjnej, to ja czekam aż pieprznie Apple… Bo to jest w tej chwili najciekawsza wycena na rynku…

  18. avatar
    Waaagh

    Marxter – ale Apple chociaż posiada jakieś aktywa w formie sprzętu, magazynów czy też innych “materialnych” cudów. Taki Instagram to pewnie nawet biura na własność nie posiada.

  19. avatar
    CarnAge

    Czekam na powtórkę CrashDotComa nie ze złośliwości… tylko z czystej ciekawości 😛

Leave a Reply