Medal of Honor – pierwsze wrażenia

Medal of Honor – pierwsze wrażenia

Oct 12
Medal of Honor – pierwsze wrażenia

Parę leveli w multi wbite, jedna duża misja w trybie singleplayer skończona – czas zatem na pierwsze wrażenia.

A te są zaskakujące, nawet dla mnie samego. Mimo że kocham gry, to crapów nie znoszę, ale jeszcze bardziej nie znoszę nienawiści wobec produktów, które na nią nie zasługują.

Bo Medal to gra dobra z plusem.

Multiplayer, bo to od niego zacząłem, jest uproszczony względem Battlefielda, i wcale nie jest to wada. Pojazdów jest bardzo niewiele, klasy żołnierzy mamy trzy, a wszyscy całkiem fajnie customizowalni w miarę levelowania – podoczepiałem sobie jakieś kolimatory, a za pasek zatknąłem dodatkowe magazynki. Feeling z multi w sensie dynamiki jest gdzieś w trzech czwartych drogi od CoDa do BFa (czyli jest bliżej BFa). Dobrze się kampi, dobrze się rushuje, ginie się łatwo, na moje wyczucie łatwiej niż w BFie. Autorów czeka dużo roboty nad tweakowaniem, bo jak odblokowałem sobie shotguna, to nie było na mnie mocnych, szczególnie w wersji z brenekami. Tryby rozgrywki są generyczne, nie ma tu żadnego nagłego błysku geniuszu, natomiast same mapki są super – zazwyczaj dwupoziomowe (ulica versus dachy) i zawsze jest do kogo postrzelać, odwykłem już od grania dziesięciu na dziesięciu. Oczywiście klasycznie już dla DICE spieprzony jest teambalance, co mnie nieszczególnie przejmuje, gdyż jak się okazało, MoH ma multi wymarzone dla mojego stylu gry i parę razy top 3 rundy zdążyłem już zaliczyć (za 10 jest achievement, ha!)

Singleplayer z kolei zauroczył mnie bez reszty. Jest na razie kameralny, ma mocno rwane napięcie, cudowna jest możliwość strzelania przez ściany, a story jak na razie jest w porównaniu do MW2 “małe”, to znaczy jeszcze nie było o wojnach atomowych i głównym złym. Może będzie, może nie, ale single wygląda mi na fabularyzowany film dokumentalny, a nie film za 200m $ z maksymalnym wypiardem. Grafa zresztą temu wrażeniu odpowiada, jest piaszczysto i szaroburo.

Medal na razie kupił mnie na tyle mocno, że rozważam wytysiącowanie go, co się mi rzadko przytrafia. Czy będzie to godny rywal Call of Duty… za bardzo lubię zapieprzać jak królik, żeby był, ale przez najbliższy miesiąc raczej innych gier nie tknę, bo po prostu mi się ten cały przykurzony spokój podoba.

Recenzja po skończeniu singla i wymaksowaniu przynajmniej jednej klasy.

Hoo-ah.

11 comments

  1. avatar
    angh

    No, ja dostane ta gre w piatek. CoDa nie kupie, wiec moh musi wystarczyc. Podoba mi sie takie podejscie do tematu, tradycyjna walka, bez jakichs czary mary. Atomowki tez nie potrzebuje… w mw1 byla jedna, to w mw2 zeby podciagnac napiecie wrzucili ja do multi… super, ale mnie to nie rusza. MoH i tak zostanie zastapiony na chwile rorona, a na dluzej gt5;)

  2. avatar
    Martel

    Dla kontrastu:
    http://www.wired.com/gamelife/2010/10/medal-of-honor-story/

    Chyba coraz więcej ludzi chciałoby takich gier jak massca 🙂

  3. avatar
    massca

    Tak, zgadzam się w 100% z wrażeniami z WIRED. Ta gra jest właśnie jak porno – dwie minuty gadki szmatki i przejście do akcji. Tu jest to samo. Jakieś wprowadzenie w fabułę (heh, fabuła to za dużo powiedziane…), zasadzka, my jesteśmy ci dobrzy, tamci są ci źli i jazda, dalej już tylko strzelnica.

    Po trzech misjach przeszedłem lekko znudzony do multi i tam już było ciekawiej. Przede wszsytkim, to się mi rzuciło w oczy to mocny nacisk na grę z dystansu. No a przynajmniej w tych misjach które ja stestowałem, czyli tryb ataku i obrony wyznaczonych po kolei punktów na mapie. Nie ma biegania, wskakiwania sobie na plecy i wymiany ognia z dwóch metrów, raczej jest przyczajka, chowanie się za przeszkodami i obserwacja tego co się dzieje przed nami. Nawet fajnie mi się grało, ale za krótko żebym się definitywnie wypowiadał.

  4. avatar
    corto maltese

    Dla mnie to gra na miesiąc – czyli do premiery nowego CoD-a. 4 godzinny singiel nawet mnie nie irytuje – z miesięcznym szkrabem w domu to się ma 4 godziny wolnego… w tygodniu ;). Może się uda nawet dzisiaj odpalić po robocie 😉

  5. avatar
    Mr_Baggins

    Wrogowie się odradzają?

  6. avatar
    corto maltese

    @MR Baggins. Nie zauważyłem. Pierwsze wrażenie zdecydowanie na plus. Może i nie ma specjalnego rozwodzenia się nad fabułą, ale z drugiej strony, jak ta miałaby być tak miałka jak na ogół w tego typu grach, to nie widze problemu…

  7. avatar
    Mr_Baggins

    O, jak nie ma tak jak w Call of Duty, że arabusy legną się tysiącami z pomieszczenia z jednym wyjściem, póki nie pójdziemy do przodu, to już mi się podoba.

  8. avatar
    k

    Gram drugi wieczór w singla i jestem bardzo zadowolony. Nie czytałem żadnych informacji o grze, MoH Airbone uważam za koszmar, a dostałem chyba najfajniejszego wojennego singla od czasu pierwszego Modern Warfare. Strzelanie z jakiegoś powodu daje ogromną frajdę, jest do tego klimat niewielkiego konfliktu, który jednak jest bardzo dramatyczny. Ciekawe co będzie dalej.

  9. avatar
    corto maltese

    O co chodzi z tymi pojazdami po tej grze?WTF? Singiel po 3 misjach – bardzo dobry. Pograłem też prawie dwie godzinki w multi i jestem… zachwycony. Z góry zastrzegam, że w ogóle nie jestem wielkim fanem multi, ale akurat w MW i MW2 trochę pograłem (65 leveli w tym drugim). O ile BF mi nie podchodził – jedynka i beta dwójki to MoH jak dla mnie miażdży. Dawno nie miałem aakiej frajdy z gry – ja kompletny lamer trzy razy z rzedu byłem najlepszy w swojej drużynie (fakt srogi wpierdol zebraliśmy ;)). Snajperka daje tu olbrzymią satysfakcję – brak killcama powoduje, że przy obczajeniu dobrej miejscówki fragi wpadają błyskawicznie. Dźwięk broni to po prostu poezja. Pod0ba mi się też uproszczone drzewko postaci, mniej klas i sprzętu – to wszystko duży plus dla takiego casualowca (jeśli chodzi o multi) jak ja.

  10. avatar
    grocal

    Dodam swoje 0.03 PLN. Po pierwsze, nie grałem w CoD4 MW i MW2 a Medal of Honor w nowej edycji na razie oceniam przez kilkanaście pierwszych minut w singla i multi z open bety i… SOA#1, czyli “mi się podoba”. Jasne, że zdarzają się dziwne rzeczy, jak np. podawanie ręki przy wchodzeniu na/przez przeszkody, ale sama fabuła, sam klimat niesamowicie trzyma. Czuć, że nie mamy do czynienia z epicką opowieścią z atomówkami w tle ale regularną wojną podjazdową “Demokracja” vs “Talibowie” na terenie, gdzie wróg ma przewagę. Swego czasu w hamerykańskiej telewizji można było oglądać serial “The Unit” inspirowany książką “Inside Delta Force”. Wiem, że tu nie mamy do czynienia z Delta Force per se, ale klimat jest bardzo, ale to bardzo zbliżony do tego w serialu. To do mnie przemawia.

    Ogólnie mój urodzinowy prezent uważam za całkiem udany. A w multi popykam jak tylko się trochę w robocie zluzuje i będę miał czas na takie rozrywki. Viva la 30+! 😛

  11. avatar
    RaZoR

    No to jak jest ?? Ile jest pojazdó w multi ? I jakie są ??

Leave a Reply