Lego Pirates of the Caribbean – pierwsze wrażenia

Lego Pirates of the Caribbean – pierwsze wrażenia

May 10
Lego Pirates of the Caribbean – pierwsze wrażenia

Skończywszy (oczywiście w co-opie, a jak inaczej) pierwszy film z czterech mogę się podzielić pierwszymi wrażeniami z Piratesów, na których czekałem chyba bardziej niż na LA Noire.

Cóż… jak na razie to jest najlepsza gra Lego, w jaką miałem okazję grać! Okazuje się bowiem, że stłoczenie fabuły Klątwy Czarnej Perły w pięciu treściwych misjach (wzorem LSW3 – pociętych scenkami przerywnikowymi i dziejących się w różnych miejscach) jest absolutnie możliwe, ba, nawet wskazane.

Dzięki temu stłoczeniu bowiem nie było jak na razie ani jednego poziomu z pojazdami (nie cierpię poziomów z pojazdami), nie było ani jednego wynalazku pokroju misji RTS z LSW3 (nie cierpię wynalazków pokroju misji RTS z LSW3). Samo (kapitalne) mięso, same świetne pirackie klimaty, same dobre pomysły i wciągające na maksa misje. Zadanie z prowadzeniem promienia światła przez całą wysepkę i jej podziemia – znakomite, chociaż brakowało mi kultowego “why is the rum gone”, choćby wymruczanego po legowemu.

Hub zrealizowano, z tego co na razie widzę, w łączonym stylu pierwszego Indy’ego i LSW3, czyli w miarę zdobywania kolejnych złotych cegiełek (za kończenie/maksowanie poziomów) otwierają się kolejne jego części. Postaci odblokowuje się w hubie, uprzednio je natłukłszy, podobnie czity.

Na samych poziomach jest sporo do roboty – poza 10 minikitami… to znaczy butelkami ze stateczkami trzeba jeszcze uzbierać osiem rzeczy, na które wskazuje kompas Jacka Sparrowa. To zresztą zupełnie nowa mechanika, może nie przełomowa, ale bardzo fajna – podobnie jak strzelanie z armat w trybie fpp.

Ta gra stoi też muzyką, która nie chce mi wyjść z głowy. Oraz kapitalnymi dowcipami. Jak w hubie wykopałem skrzynię z wiadomymi monetami, wziąłem jedną z nich, a Will zmienił się w sami wiecie co, to mi się gęba roześmiała tak samo, jak wtedy, gdy w kinie Barbossa przebił Sparrowa na wylot i stało się to, co się stało.

Serio. Lego Pirates of the Caribbean. Kupujcie to. Swoim dzieciom i przede wszystkim sobie samym. Wracam do piracenia.

6 comments

  1. avatar
    rex

    nie dają tego przypadkiem w bundlu z x-em? chętnie pogram z żoną tak jak w Indiana Jones’a i świetnie się będę bawił ale najchętniej za 40-50PLN 🙂

  2. avatar
    Mr_Baggins

    nie czuję fenomenu tych gier…

  3. avatar
    grocal

    Ja tam kupuję i gram z żoną… Najmniej polubiłem Batmana. Za nami już LEGO SW:TCS i Indy. Przed nami Harry, Indy 2, SW:TCW i właśnie Piraci. Demo było naprawdę rewelacyjne.

    No cóż… Trzeba kupić 🙂

  4. avatar
    Cubituss

    LSW3 jest najmniej przyjemne imo.

  5. avatar
    Wujek dobry avatar

    Poczekam do 24 maja, lego pirates wyjdzie pewnie na steamie, a ponieważ jest to ‘games for windows – live’, zagram w 1080p, 100 fps’ach i z achievementami na laptopie 🙂

  6. avatar
    rob1979

    na Lego Wojny Klonów szkoda kasy… Są tylko nowości w postaci durnych pseudoRTSowych misji i jakiś bezsensowne latanie między systemami planetarnymi… Już nawet Lego Batman( bez trofeów ) było bardziej wciągające… Maksowanie Wojny Klonów to jak praca w sobote…

Leave a Reply