EA znowu na zakupach

EA znowu na zakupach

Jul 13
EA znowu na zakupach

Electronic Arts poinformowało, że kupiło producenta i wydawcę casualowych gierek PopCap za jedyne 750 milionów dolarów plus dodatkowe miliony zależne od wypracowanego wyniku: jeśli wszystko pójdzie hurraoptymistycznie, to deal zamknie się w sumie 1,3 miliarda dolców.

Po co EA-om PopCap, oczywiście poza zarabianiem pieniędzy? Najwyraźniej gigant stara się wchodzić w kolejne nisze rynkowe, fakt że za późno i za drogo, ale moim zdaniem zdąży jeszcze te inwestycje odrobić. Gdy spojrzy się na wydawców gier facebookowych, gdzie aktualnie jest największa kasa, Electronic Arts siedzi na bezpiecznym piątym miejscu z niewielką stratą do trzech rywali nad sobą (i oczywiście z gigantyczną stratą do Zyngi, ale Zynga tak już ma).

Jeśli jednak chodzi o starszy rynek gier casualowych, to nie przeżył on aż takiej eksplozji jak FB, co nie znaczy, że jej nie było – wydane na smartfony Angry Birds od Rovio i Fruit Ninja od Halfbricka zarobiły miliony dolarów, że o arcyszerokim portfolio Alawara (firma z Syberii, I shit you not) nie wspomnę. Wcześniej PopCap sam eksploatował ten rynek, choćby znakomitym Pegglem (moja pięcioletnia córcia w to gra, bo są koniczki) czy Zumą, przy której kiedyś siedziałem pięć godzin bez przerwy – ale przede wszystkim własną wariacją na temat tower defense’a, czyli Plants vs Zombies. Zresztą pisaliśmy już o nich na tym blogu.

Teraz zatem EA wchodzi na nowy rynek. Nie sądzę, żeby zbyt dużo zmieniało, chociaż spodziewam się ciekawych crossoverów, jak choćby minigra w Peggle’a w nowych Simsach lub odwrotnie – świat Simsów w Pegglu (Disney mocno crossoveruje swoje główne marki z facebookowymi grami po kupieniu Playdoma). W moim odczuciu to bardzo dobra decyzja, bo rynek gier FB jest napompowaną po brzegi bańką internetową w wersji 2.0, a bardziej oldschoolowe, casualowe gry, przeżyją ją bez większego szwanku. Ciekawe co następne w kolejce do inwestycji.

2 comments

  1. avatar
    Pancho

    EA zanim wykupił PopCap i tak dobrze rozumiał rynek gier na smartfony i przeglądarki, bo miał już w swoich rękach Chillingo oraz własny dział EA Mobile. Jest najlepiej radzącą sobie megakorporacją w tym segmencie rynku. Regularnie duża ilość ich tytułów znajduje się w pierwszej dwusetce gier w App Store. Sprawnie posługują się mechanizmem promocji i reklam, wiedzą jakiego rodzaju gry wspierać, jednym słowem rozumieją ten rynek (w odróżnieniu od choćby takiego Take-Two). Nie wiem czy na tym wszystkim zarabiają, bo koszty marketingowe i koszty kolejnych przejęć są ogromne, ale prawdopodobnie tak. Ale nawet jeżeli nie zarabiają z samych sklepów na smartfonach, to chodzi tutaj o dominację w kolejnym obszarze wielowarstwowego rynku gier, rozpowszechnianie tych samych marek pomiędzy platformami, a to wszystko bez wątpienia opłaca się w ogólnym rozrachunku.

    Kiedyś dawno temu w Edge był artykuł o tym jak niezależni twórcy łatwo konkurują z megakorporacjami na gruncie dystrybucji cyfrowej, szczególnie w App Store. Lepiej rozumieją zasady działania tego rynku, są bardziej elastyczni, szybsi i bardziej kreatywni. Właśnie był powoływany przykład EA jako firmy, która pomimo środków nie mogła dominować w tym segmencie. To się stopniowo zmienia. Mając takie firmy jak Chillingo czy PopCap przejęli właśnie te atrybuty, których wcześniej nie mieli: elastyczność i wiedza, dodatkowo wspierane przez ogromne zasoby finansowe. Na przykład już teraz dosyć ciężko jest wykupić reklamy w najważniejszych serwisach o grach na iPhone i iPad. Nie chodzi nawet o ceny, ale że najbardziej lukratywne miejsca są wykupione na rok lub więcej w przyszłość (przez Chillingo, czyli przez EA tym samym). Historia zaczyna znowu zataczać koło. Najpierw powstanie małych (często złożonych z jednej osoby) niezależnych zespołów jak w latach 80, później co raz większa dominacja duży firm (koniec lat 80 i całe lata 90). No, ale niestety, takie są brutalne zasady rynku. Trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Zobaczymy zresztą jak to się wszystko potoczy dalej.

  2. avatar
    zarith

    no bańka fejsbuka mogłaby już pęknąć, irytuje mnie strasznie zjawisko naganiania ludzi do ‘lubienia’ stron fejsbukowych różnych firm i takich tam.

    in other news, gry casualowe są już oldskulowe. czas umierać:)

Leave a Reply