Battlefield: Hardline – ostatecznie

Battlefield: Hardline – ostatecznie

May 04
Battlefield: Hardline – ostatecznie

W oczekiwaniu na nowego Wolfensteina (to już jutro!) pobawiłem się jeszcze trochę Hardline’em. Skończyłem kampanię, pograłem całkiem sporo w trybie multiplayer i nieco zmieniła mi się optyka względem tego, co pisałem na gorąco paręnaście dni temu.

Przede wszystkim: kampania jest dużo ciekawsza niż mi się wydawało na pierwszy rzut oka. Mechanika aresztowania wszystkich na lewo i prawo momentami szalenie irytuje, ale koniec końców broni się, bo umożliwia granie w trybie nieco bardziej dyskretnym niż w klasycznym Battlefieldzie. Oczywiście mega dziwne jest to, że w wielkim magazynie pan policjant zakrada się kolejnym przestępcom za plecy, zakłada im kajdanki, a oni potem potulnie leżą, zamiast drzeć się i próbować ostrzec swoich kolegów. Ale po jakimś czasie przyzwyczaiłem się do tego konceptu i nawet mi specjalnie jego bzdurność nie przeszkadzała.

Zabawa w dobrego policjanta przez pierwszych kilka epizodów (bo gra podzielona jest na epizody) to flaki z olejem, ale po fabularnym zaskoczeniu przychodzą dużo lepsze poziomy i dużo lepsze emocje. Fabuła trzyma się bezpiecznych standardów wyznaczonych przez The Shield, mimo że tutaj główny bohater jest dużo bardziej płaski niż to, co widać było w serialu. Trochę mi brakowało jego głębi, ale powiedzmy, że jakoś się to wszystko pospinało w ciekawą całość. Niestety jeśli ktoś liczy na długą rozgrywkę, srogo się zawiedzie – 10 epizodów pęka w niecałe 7 godzin i to przy założeniu, że bawimy się w seryjnego kajdankowicza.

Na marginesie: rozbawiła mnie końcówka gry, kiedy to autorzy z Visceral, ewidentnie moim zdaniem sfrustrowani tym, jak wiele więcej można było w Battlefieldzie stworzyć, sadzają nas na chwilę za sterami czołgu. Ta krótka chwila przypomniała mi bardzo dokładnie, za co zawsze lubiłem Battlefielda.

Po skończeniu fabuły zrobiłem drugie (i trzecie, i czwarte) podejście do multiplayera, aż wreszcie moje własne dziecko powiedziało mi, żebym zagrał lepiej w Battlefielda 4 i miało absolutną rację. Różnica klasy (albo i dwóch) pomiędzy obiema grami rzuca się w oczy dopiero wtedy, gdy z ciasnych korytarzy bankowych od razu wyskoczymy na pola pełne czołgów, armat samobieżnych, samolotów i śmigłowców szturmowych. Szkoda marnować czas na tryb sieciowy w BF:H.

Jeśli zatem nie przeszkadza Wam spędzenie kilku zaledwie godzin w przyzwoitej kampanii, możecie Battlefield: Hardline sprawdzić. Ale w sieci znacznie lepiej pobawić się w Battlefieldzie 4.

10 comments

  1. avatar
    ldzr

    Co tam Battlefield… Po pierwszych 30 minutach Old Blood proszę grzecznie wrócić na bloga i napisać choć kilka wstępnych zdań! 🙂

  2. avatar
    Cubituss

    Ściąga się 🙂

  3. avatar
    ldzr

    Podobno 40 gibajtów. Wot dodatek! 🙂

    Podstawka tak mi siadła, że przeszedłem dwa razy z rzędu. Liczę, że Old Blood będzie równie miodne.

  4. avatar
    Cubituss

    40 GB pokazywało w sklepie, na download page 6 GB. Pobrałem te 6 GB, zainstalowałem, uruchomiłem, pierwsza misja, mam sterowanie nad bohaterem.

    WTF 🙂 Może coś dociągnie podczas grania, nie wiem 🙂

  5. avatar
    Kolo

    Ech, muve rozsyla klucze dopiero o 18. Moglem na Steamie kupic, niektorzy juz graja. Jeszcze sciaganie ze 2 godziny potrwa.

  6. avatar
    Termez

    Cubituss – dociągnie dociągnie, jak wciśniesz na padzie “Options” będąc na grze a potem informacje czy jakoś tak to masz pokazane ile % gry już masz pobrane.

    W podstawce Wolfensteina można było całą jedną misję przejść a potem już trzeba było czekać na resztę danych.

  7. avatar
    Cubituss

    Szlag, nie zauważyłem tej opcji 🙁 No to sobie jedną misję skończę po pracy :/

  8. avatar
    ldzr

    Wstępne opinie most wanted!

  9. avatar
    Kolo

    Opinia już mało wstępna, bo kilka dni od premiery minęło, ale gra jest bardzo fajna. Najkrócej pisząc, jest to więcej tego co dostaliśmy w zeszłym roku. Na Uber przeszedłem w jakieś 7 godzin, ale po drodze dużo zwiedzałem, odblokowywałem dodatkowe umiejętności, zbierałem złoto itd., można przejść w 5-6. Gra ma 8 rozdziałów podzielonych na 2 mini-kampanie, czyli jest jakby połową The New Order. Jest tam to, czego brakowało w odsłonie zeszłorocznej czyli zamek Wolfenstein oraz zjawiska paranormalne. Wciąż wiele fragmentów można przejść po cichu, albo ostrzeliwując się z wrogami. Strzelanie jest soczyste, mamy sporo broni do wyboru oraz możliwość trzymania wielu z nich 2 jednocześnie. Bardzo polecam, oby więcej takich tytułów.

  10. avatar
    pk

Leave a Reply