9.7

9.7

Aug 16
9.7

Chciałbym napisać coś o grach, bo blog leży odłogiem, ale nie mam co. Owszem, czasami sięgnę po wspomnianego wcześniej BLURa, który znakomicie daje radę w trybie multi, ale szczerze mówiąc niemal cały czas, który letnimi wieczorami poświęcam na rozrywkę zadedykowałem od miesiąca zupełnie innemu zajęciu.

Jest nim delektowanie się najlepszą produkcją filmową jaką miałem przyjemność oglądać na ekranie mojego telewizora. Mowa o “The Wire” – serialu produkcji HBO, który za namową Cubitussa kupiłem jakiś czas temu w Londynie na DVD (nie żebym się lansował na zakupy w Anglii, po prostu w Polsce jak zwykle tego co dobre w sklepach nie ma…).

Dodajmy, że maniakiem filmów czy seriali nie jestem. Wolny czas poświęcam na gry i tego trzymam się od lat, ograniczając kontakt ze sztuką dziesiątej muzy do pozycji wyraźnie rekomendowanych przez znajomych lub do ciekawych programów dokumentalnych w TV. Dlatego z tym większym zdziwieniem obserwowałem własne, narastające, bezwzględne uzależnienie i uwielbienie dla The Wire. Dlaczego ?

Po pierwsze, serial wymyka się wszelkim ogranym hollywoodzkim patentom. W całości nagrany w Baltimore, nieco zapomnianym mieście na zapleczu Nowego Jorku i Waszyngtonu, napisany i wyprodukowany do spółki przez dziennikarza śledczego i byłego policjanta, zagrany przez całą paletę drugoplanowych aktorów, których trudno szukać w jakichkolwiek kinowych hitach.  Czy wobec tego mamy do czynienia z amatorką, która przez przypadek wyszła dobrze? Absolutnie nie. Efekt końcowy to perfekcja produkcji telewizyjnej pod każdym względem.

The Wire to obraz funkcjonowania współczesnego amerykańskiego miasta, widziany z perspektywy wielu różnych grup społecznych. Osią całej akcji są policjanci rozpracowujący narkotykowych bossów – ale myliłby się każdy, kto z góry spisze serial na straty jako “just another cop show”. Główna siła serialu to realizm i genialny scenariusz, rozpisany na równie genialnie grających aktorów. The Wire bezlitośnie odsłania mechanizmy rządzące lokalnymi społecznościami – począwszy od kryminalnych nizin, przez stróżów prawa, nauczycieli, robotników, dziennikarzy, kończąc na politykach. The Wire to opowieść o piramidzie układów, w górę której pniemy się przez całe życie.

Brzmi depresyjnie? Owszem, pierwsze wrażenie może być właśnie takie. Brutalna dilerka na ulicach, ciężkie życie gliny, walka o przetrwanie. To nie Dallas czy Beverly Hills 90210. Ale w ciemnym tunelu pojawia się światełko, nadzieja na lepszy dzień, plany na wyrwanie się z niewesołej rzeczywistości, nawet jeśli ma się ograniczyć do jednej upojnej nocy w policyjnym barze.

Serial perfekcyjnie balansuje  emocjami. Nie ma przegięć, nie ma sztuczności, nie ma morałów czy wzruszeń na siłę.  Ciężko powiedzieć kto jest dobry a kto zły. Każdy ma coś na sumieniu, jednocześnie każdy ma w sobie przynajmniej cień szansy na poprawę. Historia jest taka, jaką najprawdopodobniej napisałoby życie. Zresztą, co podkreślają twórcy, wielu z bohaterów serialu wzorowanych było na prawdziwych postaciach z Baltimore, z którymi przez lata spotykali się obaj twórcy scenariusza.

Warto dodać, że serial jest rozrywką z gatunku tych wymagających. Musimy być skupieni, musimy zwracać uwagę na szczegóły, akcja toczy się z reguły szybko, dialogi są takie jak w życiu i nikt nie powtarza trzy razy tego samego w kółko, żeby mniej kumaci mieli okazję załapać o co chodzi. Przyznam sam, że musiałem powtórzyć kilka odcinków – zresztą z przyjemnością – bo zdarzyło mi się parę razy siadać do telewizora w stanie lekko zamulonym substancjami imprezowymi. Nie da się. I bardzo dobrze, bo dzieło (nie zawaham się użyć tego słowa) takiego kalibru jest intelektualną ucztą dla koneserów.

Co ciekawe – nad serialem pracowało na zmianę aż 16 reżyserów, a jednym z nich była Agnieszka Holland, która nagrała 3 epizody. Naturalnie nad całością kreatywnie panował od początku do końca David Simon i Ed Burns, co potwierdza moją tezę, że w przypadku dzieł wyjątkowych nie ma miejsca na demokrację czy spółki akcyjne (vide seria GTA, która jest od strony koncepcji twórczej dziełem braci Houserów).

Gorąco polecam The Wire każdemu kto ceni trzymającą się maksymalnie rzeczywistości ciekawą opowieść o ludziach, układach, uczuciach, marzeniach. Opowieść, w której nie ma białego i czarnego, a jedynie różne odcienie szarości. Polecam również (w oryginale) każdemu, komu wydawało się że zna dobrze angielski – film będzie kubłem zimnej wody na głowę. Warto skupić się i przebić przez trzy pierwsze epizody, bo po czwartym akcja nabiera takiego tempa, że ciężko będzie się oderwać aż do końca piątego sezonu.

Bez wahania mogę przyznać The Wire najwyższą z możliwych ocen w jakiejkolwiek skali dotyczącej produkcji filmowych. Jestem nim totalnie oczarowany, zachwycony i pełen podziwu również dla tego, że w czasach ogłupiającej komercji, bzdurnych, przegiętych gniotów z gatunku CSI czy 24, grupie fascynatów udało się zdobyć środki, energię i jaja aby stworzyć prawdziwy majstersztyk.

Z tego co wiem, autorzy nie zarobili fortuny, nie zdobyli branżowych nagród – ale niech najlepszą nagrodą będzie dla nich uznanie widzów, którego dowód mają na IMDB: średnia ocen 9.7 na 10 od ponad 28 tysięcy głosujących… Uprzedzam tych, których korci sprawdzić: tak, to najwyższa ocena na tym serwisie w historii filmu i telewizji.

W dodatku w 100%  zasłużona.

massca

PS. Serial można zakupić w brytyjskim Amazonie za 70 funtów. Dostajemy 5 sezonów, w sumie 60 godzinnych epizodów. Naprawdę warto!

20 comments

  1. avatar
    Arsenal

    Autor najwyraźniej nie natknął się nigdy na najlepszy serial z tego gatunku(i jeden z najlepszych w historii telewizji), The Shield. Vick Mackey i ekipa rządzi po dziś dzień.

  2. avatar
    massca

    Slyszalem rekomendację jarając się w towarzystwie The Wire. Sprawdzę na pewno, choć teraz to raczej Mafia 2 na tapete pójdzie

  3. avatar
    Matt

    No Shield to jeden z najlepszych seriali jakie widzialem w zyciu (a troche tego bylo, bo jestem maniakiem). Z kolei nie wiedziec czemu nie mialem nigdy okazji obejrzec The wire, ale to juz ktoras opinia z rzedu jaką czytam, chwalaca ten serial. No i ta srednia z prawie 30k ocen robi wrazenie. Chyba musze nadrobic i obejrzec ten serial.

  4. avatar
    k

    Wypraszam sobie, 24 nazywanie gniotem to jakas pomylka. To poprostu inny rodzaj serialu. 24 to 8 sezonow akcji na najwyzszym poziomie i zdecydowanie jeden z najlepszych serialow jakie widzialem a widzialem ich sporo.

  5. avatar
    garret

    Dawno temu piłem do rana z jednym gościem kłócąc się zaciekle co jest lepsze: Wire czy Shield. W końcu go przegadałem iż Wire.

    Aktorów z Wire zobaczyć można teraz w nowej produkcji HBO – Treme, z akcją w zniszczonym Nowym Orleanie. Serial równie absorbujący acz to już nie ta klasa co Wire

    ps. Gdzie dwóch się bije , trzeci korzysta: warto obejrzeć serial Sons of Anarchy, raz ze równiez atrakcyjny i mocny, dwa: pierwszy dodatek do GTAIV to jakby jego młodszy brat

  6. avatar
    Arsenal

    Skoro tak się dyskusja toczy wokół seriali. Może coś bardziej komediowego? Ja polecam “Psych”. Jeśli dobrze znacie angielski i niuanse kultury USA będziecie się dobrze bawić.

  7. avatar
    Tzymishche

    To skoro jest The Wire/Shield, i sons of Anarchy to zdecydowanie polecam Justified jako najlepszy z tych wszystkich 😀

  8. avatar
    Wojtas

    A ja polecam Breaking Bad…dawno nie widziałem czegoś tak dobrego.

  9. avatar
    Cubituss

    To skoro TAKIE zainteresowanie serialami tu mamy, to na tym polu mam do powiedzenia niemal tyle co w temacie gier i chętnie się ta wiedza podziele jak będę miał coś wygodniejszego niż iPhone 🙂

  10. avatar
    Simplex

    IMVHO The Wire > The Shield (oba ogladalem, oba uwazam za bardzo dobre)

    Justified, Sons of Anarchy, Breaking Bad – rownież bardzo dobre pozycje.

    Dla fanów RDR obowiązkowo Deadwood.

  11. avatar
    Matt

    O Deadwood to bardzo dobry serial. Szkoda ze jakby brakuje ostatniego sezonu, albo chociaz filmu pelnometrazowego, ktory by to jakos zgrabnie zakonczyl.
    Sons of anarchy i Breaking bad rowniez bardzo fajne, odnosze jednak wrazenie ze powinny sie zblizac ku koncowi (ostatnie sezony), bo wiecej z nich sie juz chyba wycisnac nie da, a lepiej odejsc w chwale niz przedobrzyc 🙂
    Justified sie oglada przyjemnie, ale szalu nie ma, ot dobry serial nie wyrozniajacy sie.
    Z innych to jeszcze polece Sopranos, Rome i Battlestar Galactica.

  12. avatar
    Martel

    Massca, jak sprawdziłeś, że on ma największego score’a? Z ciekawości pytam.

    Bo tu go nawet nie ma 🙂

    http://www.imdb.com/chart/tvminiseries

  13. avatar
    massca

    “Wypraszam sobie, 24 nazywanie gniotem to jakas pomylka. To poprostu inny rodzaj serialu. 24 to 8 sezonow akcji na najwyzszym poziomie i zdecydowanie jeden z najlepszych serialow jakie widzialem a widzialem ich sporo.”

    Mozesz sobie wypraszac, natomiast to jest moje zdanie. Owszem, pierwszego, drugiego, moze jeszcze trzeciego sezonu tez nie moglem przestac oglądać, przymykając oko na wszystkie przegięcia, banały, uproszczenia, itd. Ale potem to już była kalka na tym samym patencie i to co dyskretnie moja tolerancja dla słabizny zamiatała pod dywan w imię czystej rozrywki stawało się śmierdzącym trupem. Przykro mi, ale 24 powinno się skończyć na kilku sezonach, góra czterech czy pięciu. Ósmy to już była parodia samego siebie.

    @ Martel – nie mam na 100% pewności, ale przeczytałem gdzieś w dobrym źródle że jest to najwyżej oceniany serial na IMDB, porównałem z kilkoma najbardziej popularnymi (Sopranos, Friends, Lost, itd) i faktycznie wygląda na to że to prawda. Oczywiście jeśli znajdzieś coś powyżej 9,7 to zrobię erratę do mojego tekstu 🙂

  14. avatar
    massca

    Martel – ten link co dales to jakieś “mini-series”. 60 pełno-godzinowych odcinków The WIRE raczej “mini” nie jest. Ale faktycznie rankingu serialów na IMDB tez nie znalazlem. Moze jest w sekcji dla abonentów

  15. avatar
    Martel

    Nie chodzi mi o łapanie błedów w tekście. Po prostu chciałem znaleźć ranking żeby zobaczyć co tam jeszcze jest 🙂

    A za polecenie The Wire wielkie dzięki. Wsiąkłem 😀

  16. avatar
    massca

    Martel – bynajmniej tak tego nie odebralem, spoko, tez mialem ten problem że faktycznego rankingu nie mogłem namierzyć i napisałem tak troche na ślepo, posługując się bardziej mocno uzasadnionym podejrzeniem niż 100% faktem.

    Tak czy siak, miłego oglądania 🙂

  17. avatar
    AvaloN

    The Wire to mistrzostwo świata jeśli chodzi o seriale, ledwo do pięt dorastają mu inne dober produckje takie ja Shield.

  18. avatar
    Simplex

    4 sezon ma na metacriticu ocene 98 – tyle ile gta iv (i juz widac ktora ocena jest zanizona 😉 )

    http://www.metacritic.com/tv/the-wire/season-4

  19. avatar
    GenatSed

    ?

Leave a Reply