Koniec E3

Koniec E3

Jun 12
Koniec E3

Targi E3, święto prawdziwych hardkorowych graczy, skończyły się – po części dosłownie, a po części w przenośni. Byliśmy bowiem świadkami nie epickich zapowiedzi, cudownych gameplayów i mrożących krew w żyłach nowych marek, a pokazów rzeczy, które mogą zainteresować jedynie ludzi, którzy o E3 nie słyszeli i nie wiedzą co to takiego.

W związku z tym targi były tak dziwne, jak to tylko możliwe – jednocześnie dla wszystkich, a przez to dla nikogo. Producenci trzech głównych rynkowych konsol specjalnie nie zaskoczyli, koncentrując się na popierdółkowatych grach i zapowiadając zaledwie kilka interesujących pozycji, bez wyciągania żadnego królika z kapelusza. Halo 4, Uncharted 3, Gears of War 3… wszystko już było. Jedyne Nintendo próbowało coś pokazać, ale konsola doganiająca current geny z ogromnym tabletopadem to nie jest to, czego oczekuje hardcore gamer.

Duże firmy wydawnicze też się specjalnie nie postarały, może poza Ubisoftem. Kłuje jednak mocno w oczy to, jak niskie są poziomy dopuszczalnego ryzyka – Electronic Arts i Ubi, jeszcze 3 lata temu sypiące nowymi markami jak z rękawa, teraz koncentrują się na kontynuacjach sprawdzonych hitów, zgodnie z powiedzeniem inżyniera Mamonia, wedle którego podobają mu się tylko te piosenki, które już raz słyszał.

E3 pokazało jeszcze jedną rzecz: czas nowych konsol jeszcze nie nadszedł. Microsoft sprzedaje dużo Xboxów dzięki Kinectowi i prędko się z tego biznesu nie wycofa. Wii U w wykonaniu Nintendo będzie moim zdaniem flopem, nie jakimś mega-spektakularnym, ale takim spokojnym, dostojnym utopieniem paru gór banknotów. Spodziewam się za to jakiegoś ruchu ze strony Sony, chociaż firma podgryziona trzęsieniem ziemi w Japonii, shakowaniem PSNu i porażką telewizorów 3D może zdecydować się okopać na swoich pozycjach.

Stagnacja rynku i odsunięcie się od hardcore players – nie wiem czy to najlepsze wyjście, bo casualowcy mają to do siebie, że są – właśnie – przypadkowymi graczami i w większości wypadków (tak było z Wii) wystarczało im same Wii Sports dołączane do konsoli, potem już mało co kupowali i za nic nie chcieli zabrać się za “prawdziwe” gry. Które oczywiście nie wymrą, ale będzie ich niestety mniej.

14 comments

  1. avatar
    rmz

    Wydaje mi się, że Nintendo podgoniło po prostu aktualną generację. Tylko, że to mu nic nie daje, bo nie ma jakiegos przełomu, który by przekonał klientów, że to właśnie nowa konsola Ninny, a nie PS3 czy Xbox, jest tą właściwą. Nawet jeśli ktoś dopiero teraz kupuje konsolę, to jakoś bardziej prawdopodobne mi się wydaje zdecydowanie się na konsole z lepszym ( czytaj większym ) zapleczem gier, niż na jakąś nowość, która tak na prawdę nowością nie jest. Oczywiście może Marian i Zelda sprzedadzą miliony konsol, ale tak czy inaczej to najwyżej drobna ewolucja niż rewolucja.
    Zresztą może jeszcze Nintendo coś ugra, bo Microsoft znów wchodzi na pole Wii i ładuje mocno w Kinecta, który z punktu widzenia nawet pół-hardcore’a ( ja jestem casual hardcorem 😉 nie nadaje się do niczego. Więc jeśli Xbox pójdzie na miejsce Wii, to Wii U wejdzie na miejsce klocka.
    A jak nie, to wiu i będzie pozamiatane.

  2. avatar
    Simplex

    Ja mam cichą nadzieje ze z tego faila na jakiego zapowiada się wiu bedzie choc taki pożytek, ze zmotywuje to MS i Sony do wypuszczenia kolejnej generacji konsol.

  3. avatar
    angh

    E3 to bardziej chyba moda niz prawdziwe targi. I wciaz jest sporo porzadnych gier na rynku – infamous 2 mam wlasnie na tapecie, yakuza 4 czeka na swoja kolej, zanim znajde czas na socoma bedzie trzeba kupowac bf3… Jest naprawde sporo gier tutaj, na wiele z nich nie bede mial juz czasu – np demons souls juz na pewno nie skoncze, bo po prostu za duzo innych tytulow jest, zeby przy jednym wyrywac sobiie wlosy z glowy… 😉
    Wydaje mi sie, Cubi, ze powinienes nieco bardziej solidnie odkurzyc te ps3 i nadrobic to, co Cie ominelo, zanim zacznie sie na dobre dyskusje o zaniku powazniejszych tytulow. Z tego co kojarze, to HR tez jeszcze nie skonczyles?:P
    I jedna rzecz – ja czesto czytam, ze ktos sie jara nagle tym czy innym, a potem nagle cisza i spokoj… jak z LA Noire, tak nahypowana gra, ze tworcy zapomniel, co chcieli z tym zrobic, ALE – robia kase. I to wlasnie ci hardcore’owi, na’jarani’ gracze tworza ten rynek, chetniej wierzac hypowi niz zdrowemu rozsadkowi, wybierajac gry, ktore sa ninby kultowe, a olewajac te, ktore ktos zjechal i dal kiepskie 7/10. Przykladem takiej gry jest infamous, ktore mialo kiepskie demo, takie se recenzje, bo w momencie wyjscia tego IP byla moda na szukanie dziur w calym, a teraz, gdy infamous jest dawany za darmo w ramach przeprosin, masa ludzi jest ta gra zachwycona. Ale nie jest to takie ‘nowatorskie’ jak la noire, takie wielkie jak rdr, kicha wiec…
    dodatkowo, osoba, ktora ulegla hype’owi nie bedzie glosno mowila, ze gra jest slaba, bo wtedy wyszlo by, ze dala sie oszukac… a wiec szalenstwo wzajemnego nakrecania trwac bedzie.

  4. avatar
    bzofik

    Co jak co, ale akurat LA Noire zasłużyło na ten hype. I kibicuję tej grze, żeby jak najlepiej się sprzedała. Może wtedy deweloperzy zauważą, że ludzie spragnieni są gier dla dorosłych. Bo nie oszukujmy się, rynek zdominowany jest przez gry dla nastolatków. Lubię w nie grać, tak jak lubię obejrzeć sobie Predatora, ale to nie oznacza, że nie potrzebuję też nieco ambitniejszych, poważniejszych produkcji. Przydałaby się równowaga, jak właśnie w świecie filmu.

  5. avatar
    henio

    Dla mnie to kontynuacja trendu zapoczatkowanego przez konsole. Juz nie moge sluchac gdy kolejni developerzy mowia o tym jak to chca “zwiekszyc przystepnosc” kolejnych czesci gier (Mass Effect, Hitman). Dobra wiadomosc jest taka, ze gry dla hardkorowcow nie znikna, bo to wciaz jest spory rynek, podbnie jak nie zniknely RTSy, symulatory, przygodowki, czy strategie turowe. Po prostu nie beda juz sie pojawiac na pierwszych stronach najwiekszych serwisow o grach (tam bedzie Dance Central 15, Call of Duty: Scripts Extravaganza oraz Kinect Crap 2), tylko na bardziej wyspecjalizowanych stronach.

  6. avatar
    Piasecznik

    No cóż, większe budżety wymusząją ostrożność. Możliwe że w przeliczeniu na dolara poziom ryzyka nawet spadł. Jednak przy takim poziomie inwestycji trzy razy nogą muszą się przeżegnać żeby zaakceptować budżet na nieznaną markę.

  7. avatar
    Mr_Baggins

    angh – SOCOMa sobie odpuść, lepiej spokojnie poczekać na BF3. SOCOM jest smętny jak gry Zippera. Single beznadziejny, multi gorszy od dostępnej konkurencji. Już lepiej pograć w MAG-a

  8. avatar
    Don Simon

    Najgorsze E3 od lat. Z jednej strony ta cisza moze zwiastowac nowa generacje (nowe IP na nowy sprzet), a z drugiej moze byc zapowiedzia “nowej” rzeczywistosci…

    Jest w co grac, ale ekscytacji brak.

  9. avatar
    Pancho

    Nieuzasadnione biadolenie. Ja tam widziałem mnóstwo gier dla tradycyjnego gracza: Battlefield 3, Assassin’s Creed: Revelations, Bioshock: Infinite, Hitman: Absolution, Resident Evil: Revelations, Batman: Arkham City, Warhammer 40K: Space Marine, Starhawk, Halo 4, Uncharted 3, Gears of War 3, The Darkness II, Elder Scrolls V: Skyrim, Mass Effect 3, Forza 4, Tomb raider, Driver: Renegade, Wiedźmin 2, Top Gun, Ace Combat, Far Cry 3 etc. etc. Kto niby w to będzie grał? Pani z urzędu grająca zwykle w Farmville i Bejeweled? Uproszczeń w grach nie ma co się bać dopóki się ich nie sprawdzi w ostatecznej wersji. Bo polepszenie progu wejścia, sterowania, interfejsu użytkownika to krok w stronę lepszej ergonomii, a nie większej infantylizacji.

    A Wii U ma być tak wielkim flopem i utopieniem paru gór banknotów jak Nintendo Wii? 😉

  10. avatar
    Cubituss

    90% z gier demonstrowanych na E3 było już wcześniej i zapowiedziane, i pokazane, taki jest punkt ;).

    Nintendo Wii – wiedziałem że będzie sukcesem, tylko wiedziałem równocześnie, że nie przy moim udziale 😀

  11. avatar
    Pancho

    “90% z gier demonstrowanych na E3 było już wcześniej i zapowiedziane, i pokazane, taki jest punkt ;).”

    Piję nie do tego czy E3 nas zaskoczyło, bo nie zaskoczyło – ok. Tylko do komentarzy, że świat się skończył i czeka nas już tylko i wyłącznie epoka casuala. Rzeszę wysokobudżetowych tytułów, robionych w bardzo klasycznych klimatach i rozwiązaniach, pokazuje, że nic takiego nie ma miejsca. Natomiast doczekaliśmy się epoki dywersyfikacji rynku gier. Co uważam za bardzo pozytywny efekt. Rynek stał się masowy nie tylko na papierze, zaczął mieć różne twarze i być skierowany do najróżniejszego odbiorcy. O różnym doświadczeniu i wymaganiach.

    “Nintendo Wii ? wiedziałem że będzie sukcesem, tylko wiedziałem równocześnie, że nie przy moim udziale :D”

    No własnie. Wygląda na to, że będzie coraz więcej sukcesów w tej brażny bez udziału tradycyjnych graczy.

  12. avatar
    Cubituss

    Dlatego zasadniczo trzeba przestać mówić o grach, bo do jednego wora wrzucamy (przenieśmy się w świat bardziej zbadany) teatr telewizji, filmy akcji, reportaże, serwisy newsowe oraz transmisje z meczów piłki nożnej.

    Problem jest jednak spory, i taki sam jak ma Hollywood: gry (te nasze) są za drogie w produkcji. Trzeba stawiać wyłącznie na pewniaki.

  13. avatar
    Hoobertoo

    Cubi,
    branża ma się dobrze. Idę o zakład, że za rok będziemy wszyscy ekscytowali sie E3 bo zapowiedzą nowe konsole… A, że aktualnie zapowiedzi nowych tytułów brak… Pomyśl nad tym z tej strony – masz 3 dni święta graczy podczas których wszyscy mówią o grach. Jeśli zapowiesz wtedy nowe IP istnieje duuuuże prawdopodobieństwo, że zginie w oceanie newsów, trailerów, plotek, relacji, pierwszych wrażeń z gry itd.

    Po prostu gry w obecnych czasach zapowiada się przed E3 (z głowy – Battlefield 3, nowy Assasin, Uncharted 3…), a samo E3 skupia uwagę mediów poza branżowych więc i same konferencje wielkiej trójki są szyte na miarę ich potrzeb.

  14. avatar
    Pancho

    “Problem jest jednak spory, i taki sam jak ma Hollywood: gry (te nasze) są za drogie w produkcji. Trzeba stawiać wyłącznie na pewniaki.”

    Czyżby to jednak spory problem? Czyż nie jest tak, że już od dekady lub dłużej panuje hegemonia sequeli i pewnych marek? Przecież gry o dużych budżetach to nie kwestia ostatniego roku, ale wielu, wielu ostatnich lat. Jakoś rynek sobie z tym radzi, gracze wciąż znajdują perełki. Nie mówiąc o tym, że sequele wcale nie muszą być złe i odtwórcze. Poza tym – pomimo bardzo mocnego przywiązania do sprawdzonego IP, wciąż – nawet duże firmy – pozwalają sobie na ograniczone eksperymenty, które są jednocześnie wysokobudżetowymi produkcjami. Choćby nowe marki z ostatnich kilku lat – L.A. Noir, Red Dead Redemption, Assassin’s Creed czy BioShock. Oczywiście, że doczekały się one (albo doczekają) kontynuacji, ale to naturalne – nikt nie zabija w biznesie marki, który odniosła sukces. Ale pokazuje też, że cały czas pojawiają się wysokobudżetowe produkcje, które nie są rozwinięciami. Są w mniejszości (od dekady jeżeli nie dłużej), ale istnieją i będą istnieć.

Leave a Reply