<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Jeszcze nie wiesz, że okradasz sam siebie</title>
	<atom:link href="http://zagraceni.pl/jeszcze-nie-wiesz-ze-okradasz-sam-siebie/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zagraceni.pl/jeszcze-nie-wiesz-ze-okradasz-sam-siebie</link>
	<description>Blog graczy 30+</description>
	<lastBuildDate>Fri, 18 May 2012 21:02:25 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>By: Wynajem samochodów</title>
		<link>http://zagraceni.pl/jeszcze-nie-wiesz-ze-okradasz-sam-siebie/comment-page-1#comment-16205</link>
		<dc:creator>Wynajem samochodów</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 14 Nov 2011 04:52:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=2352#comment-16205</guid>
		<description>I get pleasure from, cause I discovered just what I used to be taking a look for. You have ended my four day lengthy hunt! God Bless you man. Have a great day. Bye</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>I get pleasure from, cause I discovered just what I used to be taking a look for. You have ended my four day lengthy hunt! God Bless you man. Have a great day. Bye</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: leon</title>
		<link>http://zagraceni.pl/jeszcze-nie-wiesz-ze-okradasz-sam-siebie/comment-page-1#comment-7262</link>
		<dc:creator>leon</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 22 Jan 2011 18:33:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=2352#comment-7262</guid>
		<description>Tak z punktu widzenia własciciela piecyka, właściciela oryginałów oraz oczywiście notorycznego pirata. Wszyscy pomijają jeszcze jeden fakt. Ściąganie na tzw probe. Ale zanim zaczniecie mowic ze to usprawiedliwianie kradzieży to dokończę. Kupujać rzecz materialna np auto czy mikser dostaje produkt. Jezeli ten produkt nie posiada atrybutow ktore wg. producenta i zapewnien sprzedawcy posiada to produkt zwracam. Jako niezgodny z umowa. Tymczasem czy ktos z Was próbował kiedyś zwrócić gre? Bo zamiast hitu był shit? Okaze sie to niemozliwe. Rozpakowany traktowany jest jako uzywany i nie przegadasz ze nie spelnia ustawowej niezgodnosci towaru z umowa. Albo wyszliscie kiedys z kina po 15 minutach? Ten sam przepis. Produkt niezgodny z umowa. Reklama zachwala jako rewelacyjna komedie/SF/thiller, a wychodzicie zniesmaczeni. Teoretycznie można dochodzić swojego w sądzie ale nikt tego nie robi bo szkoda mu czasu. Prawie gry oraz filmy najpierw ściągałem z sieci a później jak się spodobało kupiłem! Często po komisach. W zeszłym roku kupiłem 2 gry zachęcony niezłą dotychczas seria oraz pozytywnymi artykułami. Szczerze tego zakupu żałuje.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Tak z punktu widzenia własciciela piecyka, właściciela oryginałów oraz oczywiście notorycznego pirata. Wszyscy pomijają jeszcze jeden fakt. Ściąganie na tzw probe. Ale zanim zaczniecie mowic ze to usprawiedliwianie kradzieży to dokończę. Kupujać rzecz materialna np auto czy mikser dostaje produkt. Jezeli ten produkt nie posiada atrybutow ktore wg. producenta i zapewnien sprzedawcy posiada to produkt zwracam. Jako niezgodny z umowa. Tymczasem czy ktos z Was próbował kiedyś zwrócić gre? Bo zamiast hitu był shit? Okaze sie to niemozliwe. Rozpakowany traktowany jest jako uzywany i nie przegadasz ze nie spelnia ustawowej niezgodnosci towaru z umowa. Albo wyszliscie kiedys z kina po 15 minutach? Ten sam przepis. Produkt niezgodny z umowa. Reklama zachwala jako rewelacyjna komedie/SF/thiller, a wychodzicie zniesmaczeni. Teoretycznie można dochodzić swojego w sądzie ale nikt tego nie robi bo szkoda mu czasu. Prawie gry oraz filmy najpierw ściągałem z sieci a później jak się spodobało kupiłem! Często po komisach. W zeszłym roku kupiłem 2 gry zachęcony niezłą dotychczas seria oraz pozytywnymi artykułami. Szczerze tego zakupu żałuje.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Koza</title>
		<link>http://zagraceni.pl/jeszcze-nie-wiesz-ze-okradasz-sam-siebie/comment-page-1#comment-6333</link>
		<dc:creator>Koza</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 30 Nov 2010 13:25:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=2352#comment-6333</guid>
		<description>Bardzo stary temat odświeżam, ale przeczytałem go w całości dopiero dziś. Dyskusja bardzo burzliwa, ale raczej wtórna, bo na temat piractwa huczało w Internecie już od dawien dawna.

Zacznę od tego:

Ostatni post dał mi do myślenia. Biorąc pod uwagę ideę, że każda pobrana z Internetu gra (lub jakikolwiek inny materiał) powoduje straty u wszystkich zaangażowanych w proces produkcji i dystrybucji, to nie inaczej jest z obrotem wtórnym tego samego produktu. Skoro Gracz_A kupuje produkt w standardowym kanale dystrybucji (wszyscy w tym łańcuchu pokarmowym są zadowoleni), a następnie sprzedaje ten produkt za znacznie niższą cenę, to wówczas ten (produkt) trafia do Gracza_B. Gracz_A wypełnił swój obowiązek wobec producenta/dystrybutora, ale nieco później go złamał, ponieważ przeniósł nabyte przez siebie prawa do korzystania z produktu (licencji), na innego użytkownika, który również powinien swój egzemplarz zakupić w oficjalnej dystrybucji. Zatem oferowanie produktów na rynku wtórnym, również powoduje straty u producentów/dystrybutorów. Dokładnie w taki sam sposób, jak materiał pobrany z Internetu. Skoro sprzedajemy te kawałki poliwęglanu w plastikowym pudełku i z dodatkiem kilkustronicowej książeczki, to wydaje nam się, że wszystko jest w porządku. Skoro gry już fizycznie nie mamy, oznacza dla nas, że wszystko jest w porzadku. To chyba nie jest takie proste. Ponieważ w przypadku gier (i innej własności intelektualnej) nie płaci się za plastik i książeczkę. Płaci się za prawo do korzystania z tego produktu. A zatem każdy, kto sprzedaje grę na rynku wtórnym jest chyba większym piratem niż ten, który pobiera materiał z Internetu. Bo to de facto sprzedawca używanej gry powoduje, że producent/dystrybutor traci klienta. Nabywa pozornie legalny produkt, z którego żadnych korzyści nie ma sztab ludzi, którzy nad nim pracowali. Tymczasem oryginalny nabywca (Gracz_A) wydał okresloną kwotę na produkt, wyeksploatował go (grając do woli), a następnie przekazał prawa licencyjne na innego nabywcę jednocześnie umniejszając koszt swojego pierwotnego wydatku. Zatem de facto - obaj &quot;złożyli się&quot; na jeden oryginalny, licencjonowany produkt i razem go wyeksploatowali (z tym, że rozłożyło się to w czasie).

Małe wynurzenie:

Skoro własność intelektualna nie ma postaci materialnej, to chyba jedynym słusznym sposobem nabywania praw do korzystania z własności intelektualnej jest pełna rejestracja, a więc zawarcie imiennej umowy z dostawcą tych treści. Tym sposobem unikniemy problemu z powielaniem nośników (którego produkcja kosztuje ok. 5 PLN) i umieszczeniem materiału w Internecie. Tylko, że tu chyba nie rozchodzi się o to. X360 chyba faktycznie sprzedaje się lepiej bo łatwiej go przerobić. Sam MS gdyby chciał - zablokowałby piratów bez najmniejszego problemu. Skoro można zablokować dostęp do LIVE i przez chwilę można było ograniczyć funkcjonalność dysku twardego, to z pewnością bez trudu można wyświetlić użytkownikowi informację, że jego konsola od dzisiaj nie działa, bo numer Firmware&#039;u nie zgadza się z fabrycznym.

I na koniec:

Dopóki nie uwolnimy się od myśli, że oryginalny produkt to nie pudełko, płyta i książeczka, lecz nabyte prawo do korzystania (i tylko korzystania) z własności intelektualnej udostępnionej przez producenta/dystrybutora - ten temat nigdy się nie skończy. Dlatego nie przekona mnie gość z Internetu, który lubi się nacierać oryginalnymi nośnikami, pudełkami i książeczkami - to tylko materialna reprezentacja tego, za co faktycznie płacimy - za koncepcję, storyline, godziny pracy programistów i grafików oraz wszystkich, którzy uczestniczą w tym procesie produkcyjnym - od pomysłu do &quot;piknięcia&quot; kasy po przeciągnięciu kodu kreskowego. Dlatego też zrozumienie &quot;kradzieży&quot; w kontekście własności intelektualnej jest bardzo trudne i nie zakorzeni się za szybko w umysłach Polaków.

Tyle. Pointy brak.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo stary temat odświeżam, ale przeczytałem go w całości dopiero dziś. Dyskusja bardzo burzliwa, ale raczej wtórna, bo na temat piractwa huczało w Internecie już od dawien dawna.</p>
<p>Zacznę od tego:</p>
<p>Ostatni post dał mi do myślenia. Biorąc pod uwagę ideę, że każda pobrana z Internetu gra (lub jakikolwiek inny materiał) powoduje straty u wszystkich zaangażowanych w proces produkcji i dystrybucji, to nie inaczej jest z obrotem wtórnym tego samego produktu. Skoro Gracz_A kupuje produkt w standardowym kanale dystrybucji (wszyscy w tym łańcuchu pokarmowym są zadowoleni), a następnie sprzedaje ten produkt za znacznie niższą cenę, to wówczas ten (produkt) trafia do Gracza_B. Gracz_A wypełnił swój obowiązek wobec producenta/dystrybutora, ale nieco później go złamał, ponieważ przeniósł nabyte przez siebie prawa do korzystania z produktu (licencji), na innego użytkownika, który również powinien swój egzemplarz zakupić w oficjalnej dystrybucji. Zatem oferowanie produktów na rynku wtórnym, również powoduje straty u producentów/dystrybutorów. Dokładnie w taki sam sposób, jak materiał pobrany z Internetu. Skoro sprzedajemy te kawałki poliwęglanu w plastikowym pudełku i z dodatkiem kilkustronicowej książeczki, to wydaje nam się, że wszystko jest w porządku. Skoro gry już fizycznie nie mamy, oznacza dla nas, że wszystko jest w porzadku. To chyba nie jest takie proste. Ponieważ w przypadku gier (i innej własności intelektualnej) nie płaci się za plastik i książeczkę. Płaci się za prawo do korzystania z tego produktu. A zatem każdy, kto sprzedaje grę na rynku wtórnym jest chyba większym piratem niż ten, który pobiera materiał z Internetu. Bo to de facto sprzedawca używanej gry powoduje, że producent/dystrybutor traci klienta. Nabywa pozornie legalny produkt, z którego żadnych korzyści nie ma sztab ludzi, którzy nad nim pracowali. Tymczasem oryginalny nabywca (Gracz_A) wydał okresloną kwotę na produkt, wyeksploatował go (grając do woli), a następnie przekazał prawa licencyjne na innego nabywcę jednocześnie umniejszając koszt swojego pierwotnego wydatku. Zatem de facto &#8211; obaj &#8220;złożyli się&#8221; na jeden oryginalny, licencjonowany produkt i razem go wyeksploatowali (z tym, że rozłożyło się to w czasie).</p>
<p>Małe wynurzenie:</p>
<p>Skoro własność intelektualna nie ma postaci materialnej, to chyba jedynym słusznym sposobem nabywania praw do korzystania z własności intelektualnej jest pełna rejestracja, a więc zawarcie imiennej umowy z dostawcą tych treści. Tym sposobem unikniemy problemu z powielaniem nośników (którego produkcja kosztuje ok. 5 PLN) i umieszczeniem materiału w Internecie. Tylko, że tu chyba nie rozchodzi się o to. X360 chyba faktycznie sprzedaje się lepiej bo łatwiej go przerobić. Sam MS gdyby chciał &#8211; zablokowałby piratów bez najmniejszego problemu. Skoro można zablokować dostęp do LIVE i przez chwilę można było ograniczyć funkcjonalność dysku twardego, to z pewnością bez trudu można wyświetlić użytkownikowi informację, że jego konsola od dzisiaj nie działa, bo numer Firmware&#8217;u nie zgadza się z fabrycznym.</p>
<p>I na koniec:</p>
<p>Dopóki nie uwolnimy się od myśli, że oryginalny produkt to nie pudełko, płyta i książeczka, lecz nabyte prawo do korzystania (i tylko korzystania) z własności intelektualnej udostępnionej przez producenta/dystrybutora &#8211; ten temat nigdy się nie skończy. Dlatego nie przekona mnie gość z Internetu, który lubi się nacierać oryginalnymi nośnikami, pudełkami i książeczkami &#8211; to tylko materialna reprezentacja tego, za co faktycznie płacimy &#8211; za koncepcję, storyline, godziny pracy programistów i grafików oraz wszystkich, którzy uczestniczą w tym procesie produkcyjnym &#8211; od pomysłu do &#8220;piknięcia&#8221; kasy po przeciągnięciu kodu kreskowego. Dlatego też zrozumienie &#8220;kradzieży&#8221; w kontekście własności intelektualnej jest bardzo trudne i nie zakorzeni się za szybko w umysłach Polaków.</p>
<p>Tyle. Pointy brak.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Mr_Baggins</title>
		<link>http://zagraceni.pl/jeszcze-nie-wiesz-ze-okradasz-sam-siebie/comment-page-1#comment-4802</link>
		<dc:creator>Mr_Baggins</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Aug 2010 06:34:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=2352#comment-4802</guid>
		<description>Niedługo piractwem będzie kupowanie używanych gier na allegro. Przecież to zbrodnia, że ktoś nie pójdzie np. do Saturna kupić M.A.G. za 220 zł tylko jak ten złodziej kupi na allegro za 70.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Niedługo piractwem będzie kupowanie używanych gier na allegro. Przecież to zbrodnia, że ktoś nie pójdzie np. do Saturna kupić M.A.G. za 220 zł tylko jak ten złodziej kupi na allegro za 70.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Cubituss</title>
		<link>http://zagraceni.pl/jeszcze-nie-wiesz-ze-okradasz-sam-siebie/comment-page-1#comment-3779</link>
		<dc:creator>Cubituss</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2010 18:24:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=2352#comment-3779</guid>
		<description>Jest to piractwo i przyczynia się. Jak widzisz, jestem zwolennikiem jednej z dwóch teorii ekonomicznych, podczas gdy Ty jesteś zwolennikiem tej drugiej, ot i wszystko.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jest to piractwo i przyczynia się. Jak widzisz, jestem zwolennikiem jednej z dwóch teorii ekonomicznych, podczas gdy Ty jesteś zwolennikiem tej drugiej, ot i wszystko.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: c</title>
		<link>http://zagraceni.pl/jeszcze-nie-wiesz-ze-okradasz-sam-siebie/comment-page-1#comment-3748</link>
		<dc:creator>c</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 07 Feb 2010 16:16:56 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=2352#comment-3748</guid>
		<description>Bioshock był tylko świeżym przykładem. Miałem na myśli branże światową. Tekstów naszych rodzimych recenzentów typu Polygamia, Gol w ogóle nie przeglądam bo trudno czytać teksty 20latków. 

A jeśli już chcesz podyskutować o problemie piractwa, to najpierw wyjaśnij jedną kwestię. Mianowicie: czy statystyczny 14latek sciągający z torrentów grę, której i tak nie kupi bo nie stać go na wydanie 200zł, przyczynia się do obniżenia zysków producenta. I czy to jest piractwo i dlaczego?

Dobrze wiesz, jaka jest odpowiedz. Tylko, że Ty nie możesz sobie na nia pozwolić z wiadomych powodów. I nikt wcale nie ma do Ciebie żalu.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bioshock był tylko świeżym przykładem. Miałem na myśli branże światową. Tekstów naszych rodzimych recenzentów typu Polygamia, Gol w ogóle nie przeglądam bo trudno czytać teksty 20latków. </p>
<p>A jeśli już chcesz podyskutować o problemie piractwa, to najpierw wyjaśnij jedną kwestię. Mianowicie: czy statystyczny 14latek sciągający z torrentów grę, której i tak nie kupi bo nie stać go na wydanie 200zł, przyczynia się do obniżenia zysków producenta. I czy to jest piractwo i dlaczego?</p>
<p>Dobrze wiesz, jaka jest odpowiedz. Tylko, że Ty nie możesz sobie na nia pozwolić z wiadomych powodów. I nikt wcale nie ma do Ciebie żalu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Cubituss</title>
		<link>http://zagraceni.pl/jeszcze-nie-wiesz-ze-okradasz-sam-siebie/comment-page-1#comment-3745</link>
		<dc:creator>Cubituss</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 07 Feb 2010 11:02:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=2352#comment-3745</guid>
		<description>cuban --&gt; &quot;BioShock 2 PAL XBOX360-DNL
Posted on 04.02&quot;. Jakoś recek w necie ciągle nie ma. Piractwo się boi czy jak?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>cuban &#8211;> &#8220;BioShock 2 PAL XBOX360-DNL<br />
Posted on 04.02&#8243;. Jakoś recek w necie ciągle nie ma. Piractwo się boi czy jak?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: cuban connection</title>
		<link>http://zagraceni.pl/jeszcze-nie-wiesz-ze-okradasz-sam-siebie/comment-page-1#comment-3742</link>
		<dc:creator>cuban connection</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 06 Feb 2010 20:53:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=2352#comment-3742</guid>
		<description>morciba

&quot;Dla mnie dosyć zabawne są zachowania redaktorów. Wszędzie gdzie o tym czytam mam wrażenie jakby bali się, że są obserwowani przez MS  Albo coś w tym stylu.&quot;


To akurat jest proste. Większość z nich jest na &quot;garnuszku&quot; wydawców. Żaden redaktor ogólnopolskiego miesięcznika/portalu gier nie bedzie się wychylać z prywatnymi ocenami tak delikatnego tematu. 

Nie żeby chłopaki brali pieniądze ale ta branża jest tak mocno, ja to nazywam,  skorumpowana psychologicznie, że ktoś nie mający oparcia i kontaktów u dystrybutorów lub producentów (szczyt możliwości), nie ma szans na jakiekolwiek działanie na tym rynku. 

To już nie czasy lat 90, gdzie chłopcy z Top Secret lub SS biegali na grzybowską, a później chwalili się &quot;prereleasami&quot; z ECTS czy &quot;importami&quot; z Japonii. Wtedy mało kogo interesowały miłe kontakty z dystrybutorami, bo gry na polski rynek miały ogromne opóźnienia wydawnicze. Zresztą dystrybutorzy sami przychodzili do gazet - to była jedyna forma sprzedania gry. 

Dzisiaj mamy globalny internet i liczy się każda godzina. Review Bioshocka2 na tydzien przed premierą? Żaden problem - pod warunkiem, że mamy cichą umowę z producentem. Warunek - ocena musi być powyżej średniej. A ruch z google, twittera i faceboka zalatwi wszystko. stado napalenców spragnionych wiadomości o dekadenckim Rapture napełni konto. Statystyczny Kowalski nie zdaje sobie sprawy, jakie to pieniądze. 

Oczywiśnie nie jest to poziom tego szanownego bloga, i całe szczęscie, gdyż ma to być blog z przemysleniami 30 latków. Szkoda tylko, ze jego twórcy nie pomysleli i nie zamkneli buzi polniając ten dziennikarski faux pas. Żaden, ale to żaden, recenzent lub osoba mająca zawodową styczność z grami, nie powinna zabierać głosu poparcia w tej sprawie. Bo tak naprawdę działa to tylko na NIEKORZYŚĆ graczy. 

Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>morciba</p>
<p>&#8220;Dla mnie dosyć zabawne są zachowania redaktorów. Wszędzie gdzie o tym czytam mam wrażenie jakby bali się, że są obserwowani przez MS  Albo coś w tym stylu.&#8221;</p>
<p>To akurat jest proste. Większość z nich jest na &#8220;garnuszku&#8221; wydawców. Żaden redaktor ogólnopolskiego miesięcznika/portalu gier nie bedzie się wychylać z prywatnymi ocenami tak delikatnego tematu. </p>
<p>Nie żeby chłopaki brali pieniądze ale ta branża jest tak mocno, ja to nazywam,  skorumpowana psychologicznie, że ktoś nie mający oparcia i kontaktów u dystrybutorów lub producentów (szczyt możliwości), nie ma szans na jakiekolwiek działanie na tym rynku. </p>
<p>To już nie czasy lat 90, gdzie chłopcy z Top Secret lub SS biegali na grzybowską, a później chwalili się &#8220;prereleasami&#8221; z ECTS czy &#8220;importami&#8221; z Japonii. Wtedy mało kogo interesowały miłe kontakty z dystrybutorami, bo gry na polski rynek miały ogromne opóźnienia wydawnicze. Zresztą dystrybutorzy sami przychodzili do gazet &#8211; to była jedyna forma sprzedania gry. </p>
<p>Dzisiaj mamy globalny internet i liczy się każda godzina. Review Bioshocka2 na tydzien przed premierą? Żaden problem &#8211; pod warunkiem, że mamy cichą umowę z producentem. Warunek &#8211; ocena musi być powyżej średniej. A ruch z google, twittera i faceboka zalatwi wszystko. stado napalenców spragnionych wiadomości o dekadenckim Rapture napełni konto. Statystyczny Kowalski nie zdaje sobie sprawy, jakie to pieniądze. </p>
<p>Oczywiśnie nie jest to poziom tego szanownego bloga, i całe szczęscie, gdyż ma to być blog z przemysleniami 30 latków. Szkoda tylko, ze jego twórcy nie pomysleli i nie zamkneli buzi polniając ten dziennikarski faux pas. Żaden, ale to żaden, recenzent lub osoba mająca zawodową styczność z grami, nie powinna zabierać głosu poparcia w tej sprawie. Bo tak naprawdę działa to tylko na NIEKORZYŚĆ graczy. </p>
<p>Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Faber</title>
		<link>http://zagraceni.pl/jeszcze-nie-wiesz-ze-okradasz-sam-siebie/comment-page-1#comment-3730</link>
		<dc:creator>Faber</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Feb 2010 02:01:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=2352#comment-3730</guid>
		<description>A ja Panowie nasram w czyste rabatki kwiatków księdza probosza. Uczciwie przyznam, że jestem piratem i rypię z ukontentowaniem na przerobionej konsoli. W pełni świadomie wybrałem rzecz jasna eXa i jestem z tego wyboru bardzo zadowolony. Moralność mojego wyboru zostawmy przy tym na boku. Dodam, że profilowo nie odbiegam od większości z Was. Nie jestem bowiem pierdzącym przed telewizorem nastoletnim, psychopatycznym złodziejem cudzej własności intelektualnej bez perspektyw. 

Doceniam przy tym wysiłek twórców tych najlepszych w moim pirackim mniemaniu produkcji nagradzam zakupem oryginału do swojej kolekcji. Wiem bowiem, że kupując w ciemno niektóre arcydzieła srodze bym się zawiódł (pomimo dostępnych e sieci trailerów, dem i recenzji). A po co mam mieć niesmak? Te szczególne stoją na mojej półce, a gówniane lądują po teście bez żalu w koszu.

Nie zamierzam rzecz jasna dorabiać antyglobalistycznych teorii wymierzonych w politykę cenową i regionalną koncernów. Mam na ten temat swoje zdanie ale ono w obliczu moich czynów nie ma żadnego znaczenia. Zwłaszcza, że omawiana wyżej usługa Live mnie wali bo jestem samotnikiem i nie lubię trybu multi, a na to co stoi na półce mogę sobie zasadniczo pozwolić. Ale nie przepadam za ortodoksją, bo ta jest gorsza niż faszyzm jak mawiał mój dziadek, a jeszcze bardziej za hipokryzją. Bo kto dziś z ręką na sercu w ogóle nie piraci? Nigdy ale to przenigdy niczego nie zachachmęci?  Leci do empiku po każdy zasłyszany kawałek? Dlatego nie unosił bym się świętym oburzeniem i zastanowił się nad motywami. Po to między innymi piszę tego posta. Zwracam uwagę na niejednoznaczność motywów. Czy MS ogłaszając krucjatę antypiracką ma na myśli swojego konsumenta lub dobro twórcy bez którego konsola byłaby gratem? Spiracone konsole się nie sprzedają (wiem, wiem co jest podstawowym źródłem dochodu w tym biznesie)? Czy dostaniecie swojego Live w pełnym wypasie gdy Polacy przestaną z dnia na dzień piracić?

Kontynuując wątek motywacji, ja w piractwie sieciowym znajduję swoistą rozrywkę żeby nie powiedzieć wyzwane. Mając niemal 40 lat skonstatowałem, że dzięki pewnej elementarnej wiedzy, rozeznaniu i umiejętnościom w zasięgu ręki dostępne jest wszystko co możemy sobie w mulimedialnej rozrywce wymyślić - nie tylko gry ale filmy,  audiobooki, a także książki w wersji elektronicznej. Jedyne czego potrzeba to odpowiednia infrastruktura techniczna niezbędna do konsumpcji tego dobra. 
I w nią inwestuję. 

Jedynie czego w rezultacie swoich polowań nie znajduję to wynikający z przesytu brak satysfakcji z wejścia w posiadanie jakiegoś tytułu, a raczej ich mnogości. I to jest wada nagannego procederu bo nadmiar demoralizuje.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A ja Panowie nasram w czyste rabatki kwiatków księdza probosza. Uczciwie przyznam, że jestem piratem i rypię z ukontentowaniem na przerobionej konsoli. W pełni świadomie wybrałem rzecz jasna eXa i jestem z tego wyboru bardzo zadowolony. Moralność mojego wyboru zostawmy przy tym na boku. Dodam, że profilowo nie odbiegam od większości z Was. Nie jestem bowiem pierdzącym przed telewizorem nastoletnim, psychopatycznym złodziejem cudzej własności intelektualnej bez perspektyw. </p>
<p>Doceniam przy tym wysiłek twórców tych najlepszych w moim pirackim mniemaniu produkcji nagradzam zakupem oryginału do swojej kolekcji. Wiem bowiem, że kupując w ciemno niektóre arcydzieła srodze bym się zawiódł (pomimo dostępnych e sieci trailerów, dem i recenzji). A po co mam mieć niesmak? Te szczególne stoją na mojej półce, a gówniane lądują po teście bez żalu w koszu.</p>
<p>Nie zamierzam rzecz jasna dorabiać antyglobalistycznych teorii wymierzonych w politykę cenową i regionalną koncernów. Mam na ten temat swoje zdanie ale ono w obliczu moich czynów nie ma żadnego znaczenia. Zwłaszcza, że omawiana wyżej usługa Live mnie wali bo jestem samotnikiem i nie lubię trybu multi, a na to co stoi na półce mogę sobie zasadniczo pozwolić. Ale nie przepadam za ortodoksją, bo ta jest gorsza niż faszyzm jak mawiał mój dziadek, a jeszcze bardziej za hipokryzją. Bo kto dziś z ręką na sercu w ogóle nie piraci? Nigdy ale to przenigdy niczego nie zachachmęci?  Leci do empiku po każdy zasłyszany kawałek? Dlatego nie unosił bym się świętym oburzeniem i zastanowił się nad motywami. Po to między innymi piszę tego posta. Zwracam uwagę na niejednoznaczność motywów. Czy MS ogłaszając krucjatę antypiracką ma na myśli swojego konsumenta lub dobro twórcy bez którego konsola byłaby gratem? Spiracone konsole się nie sprzedają (wiem, wiem co jest podstawowym źródłem dochodu w tym biznesie)? Czy dostaniecie swojego Live w pełnym wypasie gdy Polacy przestaną z dnia na dzień piracić?</p>
<p>Kontynuując wątek motywacji, ja w piractwie sieciowym znajduję swoistą rozrywkę żeby nie powiedzieć wyzwane. Mając niemal 40 lat skonstatowałem, że dzięki pewnej elementarnej wiedzy, rozeznaniu i umiejętnościom w zasięgu ręki dostępne jest wszystko co możemy sobie w mulimedialnej rozrywce wymyślić &#8211; nie tylko gry ale filmy,  audiobooki, a także książki w wersji elektronicznej. Jedyne czego potrzeba to odpowiednia infrastruktura techniczna niezbędna do konsumpcji tego dobra.<br />
I w nią inwestuję. </p>
<p>Jedynie czego w rezultacie swoich polowań nie znajduję to wynikający z przesytu brak satysfakcji z wejścia w posiadanie jakiegoś tytułu, a raczej ich mnogości. I to jest wada nagannego procederu bo nadmiar demoralizuje.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Piasecznik</title>
		<link>http://zagraceni.pl/jeszcze-nie-wiesz-ze-okradasz-sam-siebie/comment-page-1#comment-3725</link>
		<dc:creator>Piasecznik</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Feb 2010 18:05:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=2352#comment-3725</guid>
		<description>Słowo klucz: dajcie.
Jedź chłopie do kraju gdzie wyszystko dają.
Kuba się nazywa, albo Korea Pn.
Szkoda tylko że tam ludzie z głodu umierają.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Słowo klucz: dajcie.<br />
Jedź chłopie do kraju gdzie wyszystko dają.<br />
Kuba się nazywa, albo Korea Pn.<br />
Szkoda tylko że tam ludzie z głodu umierają.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

