<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Zagraceni.pl - Blog graczy 30+</title>
	<atom:link href="http://zagraceni.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zagraceni.pl</link>
	<description>Tak dużo gier, tak mało czasu.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Sep 2010 23:15:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Mafia II &#8211; gra do przewidzenia</title>
		<link>http://zagraceni.pl/mafia-ii-gra-do-przewidzenia</link>
		<comments>http://zagraceni.pl/mafia-ii-gra-do-przewidzenia#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 23:00:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>massca</dc:creator>
				<category><![CDATA[Featured Articles]]></category>
		<category><![CDATA[To jest grane]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=3116</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy osiem lat temu recenzowałem pierwszą Mafię dla GryOnline, otwierający paragraf nie pozostawiał wątpliwości jakie zrobiła na mnie wrażenie. Przed chwilą skończyłem dwójkę. Czy nadal się tak jaram? Niestety nie. Aby podejść do kontynuacji jednej z najważniejszych gier w moim życiu naprawdę obiektywnie i bez żadnych oczekiwań poza jedynym &#8211; aby była tak samo dobra [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy osiem lat temu <a title="mafia recenzja massca gol" href="http://www.gry-online.pl/S020.asp?ID=1118" target="_blank">recenzowałem pierwszą Mafię</a> dla GryOnline, otwierający paragraf nie pozostawiał wątpliwości jakie zrobiła na mnie wrażenie. Przed chwilą skończyłem dwójkę. Czy nadal się tak jaram? Niestety nie.</p>
<p>Aby podejść do kontynuacji jednej z najważniejszych gier w moim życiu naprawdę obiektywnie i bez żadnych oczekiwań poza jedynym &#8211; aby była tak samo dobra &#8211; zarządziłem sobie prywatną blokadę informacyjną. Do premiery nie dopuszczałem do siebie żadnych innych komunikatów oprócz daty dnia, w którym mam lecieć do sklepu. Nie widziałem trailerów, nie widziałem gameplaya, nie ściągnąłem demo, nie czytałem recenzji profesjonalnych dziennikarzy.</p>
<p>Po prostu w ciemno zamówiłem pre-ordera i ciekawością raczej niż z podnieceniem zacząłem grać. Dosyć szybko okazało się, że twórcy gry obrali jedną z dwóch strategii dostępnych przy kontynuacji mega-hitu. Pierwszą jest ciągłe usprawnianie tego co się tworzy, dodawanie najnowszych technologii, patentów, kserówek od konkurencji, itd. W rezultacie gra nie pojawia się nigdy (vide Duke Nukem Forever). Drugą metodą może być zamknięcie teamu developerskiego w przeciwatomowym bunkrze na kilka lat i czytelne wydanie rozkazów: zróbcie jeszcze raz to co już robiliście.</p>
<p>2K Czech &#8211; twórca gry &#8211; wyraźnie preferuje takie rozwiązanie. Gra technologicznie nie powala na łopatki. Mamy rok 2010, a przechodząc pierwsze poziomy miałem wrażenie że skończono ją w okolicach roku 2007 i od tamtej pory leżała sobie na półce. Stosunkowo niska jakość tekstur i wygładzania, lekko sztywna animacja postaci, mimika twarzy już nie robiąca takiego wrażenia jak prawie dekadę temu, zachodzące na siebie modele postaci i otoczenia, parę irytujących błędów, których nie powinno być przy produkcji z najwyższej półki. Ale&#8230;</p>
<p>Jeśli myślicie jednak, że to moje marudzenie to wstęp do spisania gry na straty, to uprzedzam &#8211; tak nie jest.</p>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/09/mafia2pic-mar12.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3123" title="mafia2pic-mar12" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/09/mafia2pic-mar12-300x167.jpg" alt="" width="300" height="167" /></a></p>
<p>Mafia II to bardzo dobry, solidny produkt. Oldskulowy. Nie będzie tu nowych patentów, które przywiążą was do konsoli poza przejściem historii. Nie będzie dodatkowych trybów gry, minigierek, misji pobocznych czy zadań specjalnych. W trakcie rozgrywki robimy trzy rzeczy &#8211; jeździmy po mieście samochodem, strzelamy do innych bandziorów siedząc za jakimś murkiem lub wpierdalamy popcorn oglądając przerywniki filmowe. Jest ich dużo i w przypadku gry nad którą pracowałby sztab speców z Hollywood plus armia programistów byłoby to nawet ciekawe, ale tutaj nie jest. Ot, są, pchają fabułę na przód.</p>
<p>A tej specjalnie bym się nie czepiał, chociaż miejsca na fanfary też nie ma. Jeśli Mafia jedynka była opowieścią o tym jak szeregowy chuligan pnie się w górę przestępczej drabiny, to Mafia dwójka jest dokładnie tym samym, tyle że dwie dekady później. Autorzy scenariusza próbują zaskoczyć nas kilka razy, ale stosując wyświechtane filmowe motywy (tajniak z FBI, zdrada kogoś bliskiego, knucie za plecami, itd) efekty są jak dla mnie mierne. Może byłbym bardziej wylewny gdyby nie obejrzane przed chwilą zakończenie &#8211; jeden głośny krzyk : DLC IS COMING! Powiedzieć że historia się kończy to jak nazwać Karmi piwem &#8211; po prostu zabrakło tylko napisu &#8220;Ciąg dalszy nastąpi&#8221; (&#8220;PS. szykuj hajs albo punkty&#8221;). Oczywiście nie będę wnikał w szczegóły żeby nie zepsuć zabawy.</p>
<p>Jedna rzecz na bardzo duży plus: kiedy patrzę na Mafie II całościowo widzę naprawdę potężną ilość roboty wsadzoną w zaprojektowanie otoczenia. Wnętrza, budynki, samochody, dekoracje, szyldy &#8211; to wszystko tworzy mocny klimat początku lat 50-tych, z dbałością o detale które przyćmić może chyba jedynie Bioshock. Coż z tego, kiedy szybko kończy się nam motywacja aby miasto to eksplorować. Być może brak misji pobocznych jest celowym ruchem, zaplanowanym na wspomniane dodatki, a być może po prostu miało być ładnie i prosto jak po sznurku z fabułą. Czas pokaże.</p>
<p>Czy warto więc zagrać w Mafię 2? To trudne pytanie. Jeśli jesteś drogi Czytelniku tego bloga takim maniakiem gier video jak ja, wizualnie znajome są ci najnowsze produkcje z każdego zakątka świata, nie mlaskasz z zachwytu nad byle czym &#8211; kup tę grę, ale poczekaj aż stanieje. 100 zeta to uczciwa cena za jakieś 3-4 wieczory, potrzebne na przejście gry na najwyższym poziomie.</p>
<p>Jeśli jesteś natomiast tzw. niedzielnym graczem, który nie ma wygórowanych wymagań i po prostu szuka gry z dobrą historią i fajnymi strzelaninami &#8211; Mafia II będzie idealnym wyborem na rozpoczynającą się jesień. Bo być może jest tak, że lepiej czasami skupić się na swoim zadaniu i skończyć je,  nie oglądać na innych. Tak jak zrobili to chłopaki z Czech, pracujący nad tytułem ostatnie parę lat. Tak, to prawda, jest szansa, że to co nam wyjdzie w efekcie końcowym nie będzie już do końca na czasie, ale przynajmniej &#8230; będzie.  Nie skończy się na szumnych zapowiedziach i niespełnionych obietnicach. Skończy się za to na konkretnej, klasycznej, rzetelnej porcji grania dla tzw. &#8220;mainstreamu&#8221;.  I to  na pewno spodoba się tym, którym też nie zależy aby koniecznie być na czasie z grami.</p>
<p>Moja ocena ? Solidne 4+ z czasów kiedy skala ocen nie miała jedynki ani szóstki.</p>
<p>massca</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zagraceni.pl/mafia-ii-gra-do-przewidzenia/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PSP down, iPhone up</title>
		<link>http://zagraceni.pl/psp-down-iphone-up</link>
		<comments>http://zagraceni.pl/psp-down-iphone-up#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Aug 2010 17:05:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cubituss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Featured Articles]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=3107</guid>
		<description><![CDATA[Jak już napisałem w komentarzach do tego artykułu, PSP zrobiła mi niemiły numer i mimo obkupienia się w rozmaite gry z przeznaczeniem wakacyjnym, postanowiła się popsuć. Chcąc więc nie chcąc, zostałem skazany na rozrywanie się książkowe (skończył mi się papier po tygodniu niestety), a następnie ajfonowe. I właśnie o tym drugim chciałbym napisać kilka słów. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak już napisałem w komentarzach do <a href="http://zagraceni.pl/psp-na-wakacje">tego artykułu</a>, PSP zrobiła mi niemiły numer i mimo obkupienia się w rozmaite gry z przeznaczeniem wakacyjnym, postanowiła się popsuć. Chcąc więc nie chcąc, zostałem skazany na rozrywanie się książkowe (skończył mi się papier po tygodniu niestety), a następnie ajfonowe. I właśnie o tym drugim chciałbym napisać kilka słów.</p>
<p><div id="attachment_3109" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/08/psp_scr1.jpg"><img src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/08/psp_scr1-150x150.jpg" alt="" title="psp_scr1" width="150" height="150" class="size-thumbnail wp-image-3109" /></a><p class="wp-caption-text">Broken Sword</p></div>Więc tak: na iPhone&#8217;ie jest mnóstwo kapitalnych gier, o których massca pisał już <a href="http://zagraceni.pl/gr-app-ort-lato-2010">tutaj </a>. Ja jednak postanowiłem sprawdzić w pierwszej kolejności swoją nostalgię i ściągnąłem na początek <strong>Broken Sworda</strong> w wersji reżyserskiej. Jakież było moje zdziwienie, gdy gra wcale nie zaczęła się od clowna w restauracji, tylko od kompletnie nowego epizodu z Nico w roli głównej! Bardzo mnie to pozytywnie zaskoczyło, podobnie jak poziom konwersji na telefon &#8211; jest dorobiony specjalny interfejs pod dotykanie, a do tego oczywiście mamy wszystkie dialogi w pełnym audio. Grafika wyciśnięta do granic możliwości (chociaż nie widziałem update&#8217;u pod iP4, więc pewnie wyższej rozdziałki nie ma), bardzo przyjemna była to rozrywka, szczególnie że do gry dołączony jest zmyślny system podpowiedzi, nie pozwalający się zagotować niecierpliwemu graczowi, a takim się ostatnio stałem.</p>
<p>Cóż, skoro poszło mi tak świetnie z Brokenem, postanowiłem dofinansować Revolution Software i Charlesa Cecila jeszcze troszeczkę i kupiłem sobie <strong>Beneath a Steel Sky</strong>, jedną z moich ulubionych przygodówek wszech czasów. Tu zastosowano równie dobry interfejs jak w Brokenie, ale grafika jest wyraźnie gorsza. Nie zmienia to faktu, że gra ma w wersji iPhonowej WRESZCIE prawdziwe intro (a nie &#8220;leci samolot i się rozbił, szukać Overmanna&#8221;, a gracz siedzi z wielkim wtfem na twarzy) oraz bardzo niepokojące outro (nie będę spoilował, ale warto skończyć grę tylko dla obejrzenia właśnie tego outra). </p>
<p><div id="attachment_3112" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/08/psp_scr21.jpg"><img src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/08/psp_scr21-150x150.jpg" alt="" title="psp_scr2" width="150" height="150" class="size-thumbnail wp-image-3112" /></a><p class="wp-caption-text">Puzzle Quest</p></div>Po przygodówkowych wysiłkach postanowiłem zerknąć na megaprzeboje ajfonowe. Na pierwszy ogień poszło <strong>Rolando</strong>, ale gra nie przypadła mi specjalnie do gustu, głównie przez udziwnienia wobec mojego ukochanego Loco Roco. Skupiłem się wobec tego na granie w trzy diamenciki i był to strzał w dziesiątkę &#8211; tak daleko w <strong>Puzzle Queście</strong> nie dotarłem jeszcze nigdy, chociaż gra zaskoczyła mnie w pewnym momencie stwierdzeniem, że muszę dokupić do niej Chapter Three, żeby grać dalej, co mnie dość mocno rozeźliło. Frustrację wyładowałem w Bejeweled Blitzu, który jednak dynamiką i miękkością nie dorównuje facebookowemu.</p>
<p>RPGi zeksplorowałem, grając w <strong>Dungeon Huntera</strong>, diablopodobnego hack&#8217;n'slasha od Gameloftu, ale nie umiem jednak grać bez fizycznej gałki pod lewym kciukiem. Gra jest całkiem spoko, lootu sypie się mnóstwo, grafika trójwymiarowa zdecydowanie daje radę, ale jakoś brakuje temu tytułowi magii.</p>
<p>Mam podróż służbową w piątek na drugi koniec świata, zobaczymy czy mi to PSP nareperują, czy nadal będę skazany na eksplorowanie AppStore&#8217;a. Które jednak okazało się znacznie bardziej przyjemne niż sądziłem. No i zawsze zostaje mi drugie przejście <strong>Plants vs Zombies</strong> i nawalanie ptaszyskami w <strong>Angry Birds</strong>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zagraceni.pl/psp-down-iphone-up/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>9.7</title>
		<link>http://zagraceni.pl/9-7</link>
		<comments>http://zagraceni.pl/9-7#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Aug 2010 18:36:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>massca</dc:creator>
				<category><![CDATA[Featured Articles]]></category>
		<category><![CDATA[Z innej beczki]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[the wire]]></category>
		<category><![CDATA[wire]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=3091</guid>
		<description><![CDATA[Chciałbym napisać coś o grach, bo blog leży odłogiem, ale nie mam co. Owszem, czasami sięgnę po wspomnianego wcześniej BLURa, który znakomicie daje radę w trybie multi, ale szczerze mówiąc niemal cały czas, który letnimi wieczorami poświęcam na rozrywkę zadedykowałem od miesiąca zupełnie innemu zajęciu. Jest nim delektowanie się najlepszą produkcją filmową jaką miałem przyjemność [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chciałbym napisać coś o grach, bo blog leży odłogiem, ale nie mam co. Owszem, czasami sięgnę po <a title="Blur" href="http://zagraceni.pl/blur-w-tym-szalenstwie-jest-metoda" target="_blank">wspomnianego wcześniej BLURa</a>, który znakomicie daje radę w trybie multi, ale szczerze mówiąc niemal cały czas, który letnimi wieczorami poświęcam na rozrywkę zadedykowałem od miesiąca zupełnie innemu zajęciu.</p>
<p>Jest nim delektowanie się najlepszą produkcją filmową jaką miałem przyjemność oglądać na ekranie mojego telewizora. Mowa o &#8220;<strong>The Wire</strong>&#8221; &#8211; serialu produkcji HBO, który za namową Cubitussa kupiłem jakiś czas temu w Londynie na DVD (nie żebym się lansował na zakupy w Anglii, po prostu w Polsce jak zwykle tego co dobre w sklepach nie ma&#8230;).</p>
<p>Dodajmy, że maniakiem filmów czy seriali nie jestem. Wolny czas poświęcam na gry i tego trzymam się od lat, ograniczając kontakt ze sztuką dziesiątej muzy do pozycji wyraźnie rekomendowanych przez znajomych lub do ciekawych programów dokumentalnych w TV. Dlatego z tym większym zdziwieniem obserwowałem własne, narastające, bezwzględne uzależnienie i uwielbienie dla The Wire. Dlaczego ?</p>
<p>Po pierwsze, serial wymyka się wszelkim ogranym hollywoodzkim patentom. W całości nagrany w Baltimore, nieco zapomnianym mieście na zapleczu Nowego Jorku i Waszyngtonu, napisany i wyprodukowany do spółki przez dziennikarza śledczego i byłego policjanta, zagrany przez całą paletę drugoplanowych aktorów, których trudno szukać w jakichkolwiek kinowych hitach.  Czy wobec tego mamy do czynienia z amatorką, która przez przypadek wyszła dobrze? Absolutnie nie. Efekt końcowy to perfekcja produkcji telewizyjnej pod każdym względem.</p>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/08/The_Wire_56676s.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-3101" style="margin: 5px;" title="The_Wire_56676s" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/08/The_Wire_56676s-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a>The Wire to obraz funkcjonowania współczesnego amerykańskiego miasta, widziany z perspektywy wielu różnych grup społecznych. Osią całej akcji są policjanci rozpracowujący narkotykowych bossów &#8211; ale myliłby się każdy, kto z góry spisze serial na straty jako &#8220;just another cop show&#8221;. Główna siła serialu to realizm i genialny scenariusz, rozpisany na równie genialnie grających aktorów. The Wire bezlitośnie odsłania mechanizmy rządzące lokalnymi społecznościami &#8211; począwszy od kryminalnych nizin, przez stróżów prawa, nauczycieli, robotników, dziennikarzy, kończąc na politykach. The Wire to opowieść o piramidzie układów, w górę której pniemy się przez całe życie.</p>
<p>Brzmi depresyjnie? Owszem, pierwsze wrażenie może być właśnie takie. Brutalna dilerka na ulicach, ciężkie życie gliny, walka o przetrwanie. To nie Dallas czy Beverly Hills 90210. Ale w ciemnym tunelu pojawia się światełko, nadzieja na lepszy dzień, plany na wyrwanie się z niewesołej rzeczywistości, nawet jeśli ma się ograniczyć do jednej upojnej nocy w policyjnym barze.</p>
<p>Serial perfekcyjnie balansuje  emocjami. Nie ma przegięć, nie ma sztuczności, nie ma morałów czy wzruszeń na siłę.  Ciężko powiedzieć kto jest dobry a kto zły. Każdy ma coś na  sumieniu, jednocześnie każdy ma w sobie przynajmniej cień szansy na poprawę. Historia jest taka, jaką najprawdopodobniej napisałoby życie. Zresztą, co podkreślają twórcy, wielu z bohaterów serialu wzorowanych było na prawdziwych postaciach z Baltimore, z którymi przez lata spotykali się obaj twórcy scenariusza.</p>
<p>Warto dodać, że serial jest rozrywką z gatunku tych wymagających. Musimy być skupieni, musimy zwracać uwagę na szczegóły, akcja toczy się z reguły szybko, dialogi są takie jak w życiu i nikt nie powtarza trzy razy tego samego w kółko, żeby mniej kumaci mieli okazję załapać o co chodzi. Przyznam sam, że musiałem powtórzyć kilka odcinków &#8211; zresztą z przyjemnością &#8211; bo zdarzyło mi się parę razy siadać do telewizora w stanie lekko zamulonym substancjami imprezowymi. Nie da się. I bardzo dobrze, bo dzieło (nie zawaham się użyć tego słowa) takiego kalibru jest intelektualną ucztą dla koneserów.<a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/08/wire.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3102" title="wire" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/08/wire-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a></p>
<p>Co ciekawe &#8211; nad serialem pracowało na zmianę aż 16 reżyserów, a jednym z nich była Agnieszka Holland, która nagrała 3 epizody. Naturalnie nad całością kreatywnie panował od początku do końca David Simon i Ed Burns, co potwierdza moją tezę, że w przypadku dzieł wyjątkowych nie ma miejsca na demokrację czy spółki akcyjne (vide seria GTA, która jest od strony koncepcji twórczej dziełem braci Houserów).</p>
<p>Gorąco polecam The Wire każdemu kto ceni trzymającą się maksymalnie rzeczywistości ciekawą opowieść o ludziach, układach, uczuciach, marzeniach. Opowieść, w której nie ma białego i czarnego, a jedynie różne odcienie szarości. Polecam również (w oryginale) każdemu, komu wydawało się że zna dobrze angielski &#8211; film będzie kubłem zimnej wody na głowę. Warto skupić się i przebić przez trzy pierwsze epizody, bo po czwartym akcja nabiera takiego tempa, że ciężko będzie się oderwać aż do końca piątego sezonu.</p>
<p>Bez wahania mogę przyznać The Wire najwyższą z możliwych ocen w jakiejkolwiek skali dotyczącej produkcji filmowych. Jestem nim  totalnie oczarowany, zachwycony i pełen podziwu również dla tego, że w czasach ogłupiającej komercji, bzdurnych, przegiętych gniotów z gatunku <em>CSI</em> czy <em>24</em>, grupie fascynatów udało się zdobyć środki, energię i jaja aby stworzyć prawdziwy majstersztyk.</p>
<p>Z tego co wiem, autorzy nie zarobili fortuny, nie zdobyli branżowych nagród &#8211; ale niech najlepszą nagrodą będzie dla nich uznanie widzów, którego dowód mają na <strong><a href="http://www.imdb.com/title/tt0306414/">IMDB</a></strong>: średnia ocen <strong>9.7 na 10</strong> od ponad 28 tysięcy głosujących&#8230; Uprzedzam tych, których korci sprawdzić: tak, to najwyższa ocena na tym serwisie w historii filmu i telewizji.</p>
<p>W dodatku w 100%  zasłużona.</p>
<p>massca</p>
<p>PS. Serial można zakupić w <a href="http://www.amazon.co.uk/Wire-Complete-HBO-Season-1-5/dp/B001BBHG1S/ref=sr_1_1?ie=UTF8&amp;s=dvd&amp;qid=1281973237&amp;sr=8-1" target="_blank">brytyjskim Amazonie za 70 funtów</a>. Dostajemy 5 sezonów, w sumie 60 godzinnych epizodów. Naprawdę warto!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zagraceni.pl/9-7/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PSP &#8211; na wakacje?</title>
		<link>http://zagraceni.pl/psp-na-wakacje</link>
		<comments>http://zagraceni.pl/psp-na-wakacje#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Aug 2010 12:53:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cubituss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Featured Articles]]></category>
		<category><![CDATA[GraFomania]]></category>
		<category><![CDATA[Z innej beczki]]></category>
		<category><![CDATA[god of war]]></category>
		<category><![CDATA[locoroco]]></category>
		<category><![CDATA[patapon]]></category>
		<category><![CDATA[psp]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=3085</guid>
		<description><![CDATA[Wiem, wiem. Miało być częściej, jest rzadziej. Ale to się zmieni (c), jak tylko wrócę z urlopu, na który zasłużenie udaję się w najbliższy piątek. W związku z tym mam dzisiaj raczej pytanie niż wpis &#8211; biorę ze sobą na 2 tygodnie PSP, jakie gry powinienem obejrzeć? Zatrzymałem się na etapie God of Wara i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wiem, wiem. Miało być częściej, jest rzadziej. Ale to się zmieni (c), jak tylko wrócę z urlopu, na który zasłużenie udaję się w najbliższy piątek. </p>
<p>W związku z tym mam dzisiaj raczej pytanie niż wpis &#8211; biorę ze sobą na 2 tygodnie PSP, jakie gry powinienem obejrzeć? Zatrzymałem się na etapie God of Wara i SOCOMa jakiegoś potwornego, którego w mękach skończyłem. Zaliczone mam też LocoRoco i oba Patapony. </p>
<p>W co mam grać, co przegapiłem, dlaczego właśnie to jest fajne? No i czy jest jakiś uber-wielki i mało pedalski jrpg, którym się powinienem zainteresować? Z góry thanks <img src='http://zagraceni.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zagraceni.pl/psp-na-wakacje/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>29</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DeathSpank &#8211; na międzyczas</title>
		<link>http://zagraceni.pl/deathspank-na-miedzyczas</link>
		<comments>http://zagraceni.pl/deathspank-na-miedzyczas#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Jul 2010 12:23:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cubituss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Featured Articles]]></category>
		<category><![CDATA[GraFomania]]></category>
		<category><![CDATA[To jest grane]]></category>
		<category><![CDATA[deathspank]]></category>
		<category><![CDATA[monkey island]]></category>
		<category><![CDATA[psn]]></category>
		<category><![CDATA[ron gilbert]]></category>
		<category><![CDATA[xbla]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=3078</guid>
		<description><![CDATA[Massca już w zeszłym roku pisał o tak zwanym międzyczasie. Sam obecnie znalazłem się w momencie, w którym pokończyłem wszystkie ważniejsze gry, schłodziłem się nieco i wreszcie jestem gotowy na nadejście jesieni. Zanim jednak zagram w Call of Duty i inne listopadowe hity, postanowiłem sprawdzić, co wymyślił Ron Gilbert, ten sam, który dał światu Monkey [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Massca już w zeszłym roku pisał <a href="http://zagraceni.pl/mercenaries-2-in-zwischendurch">o tak zwanym międzyczasie</a>. Sam obecnie znalazłem się w momencie, w którym pokończyłem wszystkie ważniejsze gry, <a href="http://zagraceni.pl/cooldown">schłodziłem się nieco</a> i wreszcie jestem gotowy na nadejście jesieni.</p>
<p>Zanim jednak zagram w Call of Duty i inne listopadowe hity, postanowiłem sprawdzić, co wymyślił Ron Gilbert, ten sam, który dał światu Monkey Island. A wymyślił śmieszne Diablo, do tego takie, od którego trudno się oderwać. </p>
<p>DeathSpank, bo o nim mowa, czerpie garściami zewsząd, a najbardziej z siebie samego. Padają teksty o tajemnicy Małpiej Wyspy, bohater zamiast siecią teleportów przemieszcza się siecią wychodków (i po każdym ekhem, procesie zapina sobie wymownie rozporek). Nic z tego bym nie zauważył oczywiście, gdyby nie bardzo przyjemnie wymyślony gameplay, w którym pod każdy przycisk pada mamy podczepiony nie tyle konkretny atak, ile jedną z czterech broni trzymanych przez DeathSpanka najprawdopodobniej w spodniach.<br />
<div id="attachment_3081" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/07/20090907_deathspank_05.jpg"><img src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/07/20090907_deathspank_05-150x150.jpg" alt="" title="20090907_deathspank_05" width="150" height="150" class="size-thumbnail wp-image-3081" /></a><p class="wp-caption-text">Obszarówka, najlepsza przyjaciółka DeathSpanka</p></div><br />
Kluczowe dla skutecznego okładania demonicznych królików i potwornych kurczaków (no dobra, parę prawdziwych monstrów też się trafia) jest klejenie ciosów w kombinacje &#8211; po zatankowaniu specjalnego wskaźnika kolejny cios zmienia się w specjala. Po drodze znajdujemy jeszcze runy, których posiadanie sprawia, że takie specjalne ciosy są jeszcze bardziej spektakularne, pod warunkiem, że mamy dwie bronie określonego rodzaju &#8211; na przykład pałę i broń ognistą.</p>
<p>A poza tym jest jak w Diablo &#8211; zbieranie lootu, gromadzenie kasy, wydawanie jej na nowe, lepsze zbroje i miecze oraz wypełnianie questów. Te ostatnie są zazwyczaj giga-kpiną z growych standardów, że wspomnę chociażby o boleśnie długim fedexowym queście otrzymywanym od gadającego drzewa. Przy zadaniach warto posłuchać tego, co mają do powiedzenia zleceniodawcy, szczególnie że rozmawiamy z nimi po przygodówkowemu, wybierając wypowiedzi z nierzadko dość długiej listy. Rozmowy są genialne, a nieprawdopodobnie sztywniacki styl DeathSpanka przydaje im jeszcze humoru.</p>
<p>Grafika przypomina trzeciego Populousa (wiem, nikt poza mną o nim nie pamięta), czyli krzywizna Ziemi jest na tyle ostra, że po chwili wszystko niknie za horyzontem &#8211; sprytne rozwiązanie, pozwalające na chowanie obiektów, które są nieco dalej. Nieźle wymyślony styl graficzny, w którym wszystkie nieożywione elementy wyglądają jak papierowe atrapy.</p>
<p>DeathSpank daje mniej więcej 10-12 godzin zabawy, co jak na grę z XBLA/PSN jest wynikiem wybitnym. Kupujcie, to zrobią drugą część.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zagraceni.pl/deathspank-na-miedzyczas/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Blur &#8211; w tym szaleństwie jest metoda</title>
		<link>http://zagraceni.pl/blur-w-tym-szalenstwie-jest-metoda</link>
		<comments>http://zagraceni.pl/blur-w-tym-szalenstwie-jest-metoda#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 20:38:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>massca</dc:creator>
				<category><![CDATA[Featured Articles]]></category>
		<category><![CDATA[To jest grane]]></category>
		<category><![CDATA[blur]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=3067</guid>
		<description><![CDATA[Do dwóch niemal identycznych nowości wiosennych z tej samej półki &#8211; Split Second i Blur &#8211; podszedłem z dozą nieufności taką pewną. Owszem, zagrywałem się swego czasu w starego Burnouta a Paradise&#8217;a wymaksowałem jako pierwszą grę na X360 ale jakoś ostatnio nie czułem potrzeby gry w samochodowe zręcznościówki. W słuszności tego stanowiska przekonał mnie kwadrans z Split [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do dwóch niemal identycznych nowości wiosennych z tej samej półki &#8211; Split Second i Blur &#8211; podszedłem z dozą nieufności taką pewną. Owszem, zagrywałem się swego czasu w starego Burnouta a Paradise&#8217;a wymaksowałem jako pierwszą grę na X360 ale jakoś ostatnio nie czułem potrzeby gry w samochodowe zręcznościówki.</p>
<p>W słuszności tego stanowiska przekonał mnie kwadrans z Split Second na PS3 u znajomego &#8211; ot, ścigałka w której co chwile coś się wali na trasę. Brak zajarania. Ale na szczęście inny znajomy przekonał mnie że jednak BLURowi powinienem dać szansę.</p>
<p>Dałem &#8211; i nie żałuję. Gra jest naprawdę dobra. Bardzo dobra. Nie tak zajebista, żebym wysyłał Was zaraz do sklepu, ale po prostu dobra. Jej główną zaletą jest jedna z najważniejszych cech, które lubię w grach: idealnie wyważony poziom trudności, który pozwala w miarę gładko przechodzić kolejne etapy, ale wymaga naprawdę dużego skupienia i przeanalizowania gry jeśli chcemy trasę pojechać na maksa. A to oznacza zdobycie wszystkich wyznaczonych celów.</p>
<p>Blur to wyścigi mające mało wspólnego z rzeczywistością, chociaż twórcy zainwestowali w licencje prawdziwych samochodów &#8211; sam nie wiem po co, ale jak jest to biorę i nie marudzę. Jazdę po wyznaczonych trasach &#8211; też w niby-realistycznych lokalizacjach na całym świecie &#8211; urozmaicają nam różnego rodzaju dopalacze. Dzielą się głównie na defensywne i ofensywne. Mamy więc elektryczne pociski, miny, eksplozje, nitro, bariery, osłony  i tak dalej. Cały trik polega na tym, że nie wchodzą one w standardowe wyposażenie naszych bryczek a jedynie mogą być zbierane z trasy. Gadżetów takich możemy mieć jednocześnie tylko trzy i szybko się kończą, więc oprócz walki z innymi trzeba się skupić na precyzyjnym podnoszeniu dopalaczy z trasy.</p>
<p>To czym Blur zdobył moje serce to pozorny chaos z którego z czasem wyłania się bardzo przemyślany i taktyczny model rozgrywki. Aby sięgnąć po wszystkie wyznaczone na trasie cele (dwa rodzaje punktów plus zaliczenie przejazdu przez bramki) trzeba się solidnie nagłówkować, skupić, wykazać refleksem i kreatywnością. Z dopalaczy możemy korzystać w różny sposób a ich stosunkowo uboga ilość wymaga precyzji w obranej trasie przejazdu i mądrego gospodarowania zasobami. Jeśli myślicie, że Blur to zwykła ściagałka, w której pojazdy zioną ogniem i bombami, to jesteście w błędzie.</p>
<p>Druga rzecz która podoba mi się w grze to mocny nacisk na rywalizację między graczami i &#8220;uspołecznienie&#8221; gry. Niemal w każdym miejscu menu możemy opublikować na najbardziej popularnych stronach takich jak Facebook, MSN czy Twitter nasze wyniki, sukcesy i stan gry. Non stop wyświetlane są ranking wśród naszych znajomych z LIVE&#8217;a, bardzo szybko i łatwo też rzucić im wyzwanie jeśli wykręcimy dobry czas czy punkty. Równie wciągający co tryb kariery jest multiplayer, w którego nie miałem okazji jeszcze za dużo pograć, ale na pewno będę aktywnie śmigał do końca lata.</p>
<p>Na koniec warto dodać że Blur jest grą która w końcu daje możliwość zagrania w 4 osoby na split-screenie, a biorąc pod uwagę zawadiacki charakter wyścigów i wymyślne metody spowalniania innych zawodników na trasie czuje w niej duży potencjał na wspólne nasiadówki. O ile ktoś lubi takie gry, naturalnie.</p>
<p>Jestem daleki od twierdzenia że Blur wyrośnie na serię, która jest w stanie zagrozić pozycji Burnouta, bo to jednak trochę inna koncepcja rozgrywki, ale na pewno stanowi znakomite uzupełnienie dla tego klasyka.</p>
<p>Gorąco polecam a śmiałków zapraszam do rzucania mi wyzwań!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zagraceni.pl/blur-w-tym-szalenstwie-jest-metoda/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cooldown</title>
		<link>http://zagraceni.pl/cooldown</link>
		<comments>http://zagraceni.pl/cooldown#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Jul 2010 13:36:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cubituss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Featured Articles]]></category>
		<category><![CDATA[GraFomania]]></category>
		<category><![CDATA[Z innej beczki]]></category>
		<category><![CDATA[cooldown]]></category>
		<category><![CDATA[red dead redemption]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=3059</guid>
		<description><![CDATA[Po skończeniu Red Deada naszła mnie ochota na schłodzenie głowy, coś, co rzadko mi się zdarza w odniesieniu do gier: zazwyczaj mam już następny hit w czytniku dzień po skończeniu tytułu, a tutaj proszę &#8211; włączył mi się cooldown i w nic mi się nie chce grać Massca wyjechał, więc też w nic nie gra, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po skończeniu Red Deada naszła mnie ochota na schłodzenie głowy, coś, co rzadko mi się zdarza w odniesieniu do gier: zazwyczaj mam już następny hit w czytniku dzień po skończeniu tytułu, a tutaj proszę &#8211; włączył mi się cooldown i w nic mi się nie chce grać <img src='http://zagraceni.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Massca wyjechał, więc też w nic nie gra, musicie nam wybaczyć mały blogowy przestój, który się skończy, gdy tylko mass wróci z urlopu, a mi się zachce wreszcie w coś konkretnego zagrać (nowy Prince of Persia czeka, a zawsze lubiłem tę serię). </p>
<p>W międzyczasie kupiłem sobie jednakowoż odświeżoną edycję Monkey Island 2 i ta gra nadal ma moc. Chociaż nie mam BLADEGO POJĘCIA jakim cudem udało mi się ją kiedyś skończyć bez walkthrough.</p>
<p>Peace. Cooling down.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zagraceni.pl/cooldown/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Red Dead Redemption &#8211; recenzja inna niż wszystkie</title>
		<link>http://zagraceni.pl/red-dead-redemption-recenzja-inna-niz-wszystkie</link>
		<comments>http://zagraceni.pl/red-dead-redemption-recenzja-inna-niz-wszystkie#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Jul 2010 10:26:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cubituss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Featured Articles]]></category>
		<category><![CDATA[GraFomania]]></category>
		<category><![CDATA[To jest grane]]></category>
		<category><![CDATA[red dead redemption]]></category>
		<category><![CDATA[rockstar]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=3054</guid>
		<description><![CDATA[Massca napisał już o grze od siebie (o tutaj), ale nie mogę zostawić tego bloga bez własnego strumienia świadomości, który w wypadku Red Deada jest kompletnie inny niż to, co zazwyczaj piszę o grach. Nie będę bowiem mówił ani o gameplayu, ani o mechanice. Będę pisał o tej grze tak, jak ją odebrałem, a odebrałem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Massca napisał już o grze od siebie (<a href="http://zagraceni.pl/rdr-growy-absolut">o tutaj</a>), ale nie mogę zostawić tego bloga bez własnego strumienia świadomości, który w wypadku Red Deada jest kompletnie inny niż to, co zazwyczaj piszę o grach. Nie będę bowiem mówił ani o gameplayu, ani o mechanice. Będę pisał o tej grze tak, jak ją odebrałem, a odebrałem ją jako opowieść, właściwie sztukę, a nie pudełkowy produkt. Dodam, że przy moim odbiorze mogły się przekraść małe spoilery, więc jeśli nie jesteście na nie odporni, z góry przepraszam.</p>
<p>Zacznijmy od tego, o czym RDR jest &#8211; a nie jest to bynajmniej GTA na Dzikim Zachodzie, ponieważ GTA kompletnie ignorowało konsekwencje fabularne poprzednich misji i od pewnego momentu stawało się coraz bardziej irytującym zlepkiem zadań. Autorzy RDR-a postawili na historię, i to na historię opowiadaną z jakimś założeniem. Od pierwszych chwil z tej gry bije jedno wielkie uczucie smutku, podkreślane spokojną reżyserią wszystkich (nawet bardzo dramatycznych) scen oraz stopniowym odkrywaniem motywacji głównego bohatera (którą to zresztą motywację PR-owcy zdradzili od razu we wszystkich materiałach prasowych, co zniszczyło mi odbiór początku gry).</p>
<p>RDR to smutna, nostalgiczna opowieść przede wszystkim o przemijaniu, o złotych, wspaniałych czasach, które już nigdy nie wrócą &#8211; i nawet ostatnie bizony przemierzające Wielkie Równiny o tym wiedzą. Absolutnie wszyscy bohaterowie RDR-a to postaci tragiczne, rozdarte wewnętrznie, nigdy płaskie &#8211; nawet agenci Biura, dla których pracuje (nie dobrowolnie) główny bohater to ludzie, którzy mają w sobie coś więcej niż tylko podłego kojota. W tej grze nie ma żadnych bossów, nie ma żadnych hollywoodzkich durnych strzelanin, jest tylko Marston i jego przeciwnik. W innych okolicznościach poszliby razem na whiskey do saloonu, ale tutaj akurat muszą stanąć naprzeciwko siebie. Ich przeznaczeniem jest walczyć, a przynajmniej toczyć spór &#8211; dlatego też finałowa-niefinałowa scena pojedynku z Dutchem to wielki ukłon w stronę Unforgiven Eastwooda, gdzie rządziła śmierć niesprawiedliwa i podstępna. Tutaj mamy głębsze, kompletnie niegrowe, niespotykane rozwiązanie wątku pościgu, a potem jeszcze autorzy przechodzą samych siebie.</p>
<p>Żonglowanie nastrojem znane jest każdemu reżyserowi filmowemu (sam Hitchock mówił o trzęsieniu ziemi i narastaniu napięcia), ale prawie żadnemu producentowi gry komputerowej. Widzicie? Nawet nie napisałem o reżyserze gry, bo takiej funkcji jeszcze nigdzie nie ma, natomiast czuć reżyserską rękę w RDR-ze i to zaskakuje. Bo tego, co się dzieje na ekranie (nie pod względem epickości bynajmniej, to gra zdecydowanie kameralna), nie sposób przyrównać do innych gier. Najlepsze jest to, że człowiek czuje topór wiszący nad Marstonem, a jednak łudzi się, że niespodziewany sielankowy nastrój takim właśnie pozostanie do samego końca. Z drugiej strony ciekaw byłem rozwiązania całej tej sytuacji bez wyjścia i nie zawiodłem się na tym, co wymyślił reżyser, przy okazji totalnie mnie zaskakując i jednocześnie zostawiając furtkę może nie na sequel, ale przynajmniej na zwiedzanie prerii.</p>
<p>Tak, RDR to gra smutna o przegranych ludziach, którzy starają się o lepszą przyszłość dla siebie i swojego potomstwa, ale ich przeszłość to zbyt ciężkie brzemię do udźwignięcia. Plejada groteskowych postaci wprowadza niepokojący nastrój, przypominając miejscami Dead Mana Jarmuscha. Tam również Dziki Zachód był miejscem dziwnych, nonsensownych, nierzadko brutalnych wydarzeń. Tu jest może nieco mniej artystycznie, ale nie mniej groteskowo &#8211; rewolucja w Meksyku to parodia samej siebie, Walt Dickens żywcem przywędrował z Alicji w Krainie Czarów, a Indianie marzący o dawnej potędze stanowią jedynie cienie swoich wielkich przodków. Śmiejemy się z wielu postaci i scen, ale to śmiech o zdecydowanie gorzkim posmaku.</p>
<p>Dla samych tych wrażeń warto było RDR-a skończyć.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zagraceni.pl/red-dead-redemption-recenzja-inna-niz-wszystkie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>gr-APP-ort &#8211; Lato 2010</title>
		<link>http://zagraceni.pl/gr-app-ort-lato-2010</link>
		<comments>http://zagraceni.pl/gr-app-ort-lato-2010#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Jun 2010 13:37:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>massca</dc:creator>
				<category><![CDATA[Featured Articles]]></category>
		<category><![CDATA[To jest grane]]></category>
		<category><![CDATA[app]]></category>
		<category><![CDATA[game apps]]></category>
		<category><![CDATA[gry na iphone]]></category>
		<category><![CDATA[iphone]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=3022</guid>
		<description><![CDATA[[Wpis dla graczy-ajfona-posiadaczy, zaznaczam z góry] Idzie lato, a więc przed nami długie godziny spędzane na plażach, w samolotach czy pociągach, na lotniskach i dworcach czyli ogólnie poza naszą konsolową gawrą. W takich momentach każdy ajfonowiec błogosławi swój ukochany gadżecik i możliwość szybkiego zajęcia szarych komórek jakąś grą. Przejrzałem mój własny telefon pod tym kątem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>[Wpis dla graczy-ajfona-posiadaczy, zaznaczam z góry]</p>
<p>Idzie lato, a więc przed nami długie godziny spędzane na plażach, w samolotach czy pociągach, na lotniskach i dworcach czyli ogólnie poza naszą konsolową gawrą. W takich momentach każdy ajfonowiec błogosławi swój ukochany gadżecik i możliwość szybkiego zajęcia szarych komórek jakąś grą.</p>
<p>Przejrzałem mój własny telefon pod tym kątem i oto co kupiłem, w co zagrałem i &#8211; przede wszystkim &#8211; w co gram regularnie.</p>
<p>Zacznę może od mojej teorii &#8220;niesubstytucyjności&#8221; smarfona z normalną konsolą jaką mam w domu. A konkretnie gier, jakie sprawdzają się na jednej i na drugiej. Może dla jednych nie będzie to żadne odkrycie, ale może też zdziwi to tych, którzy napalają się na znany tytuł z Xboxa wydany na handhelda &#8211; mnie w każdym razie <strong>zupełnie nie kręcą </strong>&#8220;normalne&#8221; gry w wersji przenośnej. Rządzą za to szybkie, pomysłowe gierki robione z myślą o tym urządzeniu, o jego ekranie dotykowym i o tym, kiedy i jak się najczęściej w nie pocina.</p>
<p>Ale spójrzmy na konkretne tytuły:</p>
<h2><strong>Czego nie polecam:</strong></h2>
<p><strong>Settlers </strong>- fajne, ale jednak kiedy zajdziemy dalej w grze i nasze terytorium się rozrasta, sterowanie na małym ekranie robi się uciążliwe. Pograłem bardzo intensywnie trzy-cztery wieczory i odpuściłem</p>
<p><strong>GTA Chinatown Wars</strong> &#8211; dużo wydanych pieniędzy, dużo megabajtów do ściągnięcia, zagrałem dosłownie raz. Jeśli GTA to tylko i wyłącznie na normalną konsolę, wielki telewizor, dobry dźwięk i wygodny kontroler. Substytut na iPhona budzi we mnie tylko niesmak. Pozycja dla totalnych desperatów.</p>
<h2><strong>W co pogrywam:</strong></h2>
<p><strong>Dark Nebula</strong> &#8211; fajne, ale jakoś nie mogę się w to wciągnąć na dłużej. Sterujemy kulką toczącą się po platformach i szynach korzystając z żyroskopu iPhona. Bardzo ładne wykonanie, ale liczy się w 100% skill, co w pewnym momencie wymaga po prostu treningu i bezbłędnego opanowania każdego levelu. Dla zwolenników kręcenia nadgarstkiem.</p>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_0400.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-3031" title="IMG_0400" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_0400.png" alt="" width="320" height="480" /></a></p>
<p><strong>Doodle Jump</strong> &#8211; taki ajfonowy makdonald. Niby nie gram, ale czasami się skuszę. Z naciskiem na &#8220;czasami&#8221;, kiedy to już naprawdę nie mam co robić z nudów. Jednorazowa sesja nie trwa dłużej niż dwie, trzy minuty, gra nie ma absolutnie nic, co by mnie motywowało do ciśnięcia rekordów czy szlifowania skilla. Dla tych co nie grali &#8211; skaczemy do góry małym ludkiem, który spadając musi odbić się wyżej lądując na małych schodkach. Sterowanie podobnie jak poprzednio &#8211; ruchem dłoni przy wykorzystaniu żyroskopu.</p>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/zdjcie.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-3032" title="zdjcie" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/zdjcie.png" alt="" width="320" height="480" /></a></p>
<p><strong>Demolition Master</strong> &#8211; przechodzimy powoli do gier które lubię. Dlaczego? Bo łączą dwa warunki do sukcesu &#8211; logiczne kombinowanie i trochę przypadkowości, która ubarwia rozgrywkę. W DM podkładamy ładunki wybuchowe w dowolne miejsca konstrukcji. Po ich odpaleniu całość musi zawalić się poniżej określonego poziomu. Z czasem konstrukcje są coraz bardziej trwałe i obszerne, więc gra polega na ciągłych obserwacjach i modyfikacjach rozłożenia ładunków.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_0401.png"></a><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_0401.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-3035" title="IMG_0401" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_0401.jpg" alt="" width="480" height="320" /></a></p>
<p><strong>Lumines </strong>- jedyna gra, w którą mogłem grać non stop (na wakacjach) na PSP, zanim nie zostawiłem tej konsoli w samolocie (i czego specjalnie nie żałowałem&#8230;). Niestety, w jej przypadku sterownie zaproponowane dla touch-screena jakoś mnie nie przekonuje. Niby gra się podobnie, ale kiedy robi się gorąco i potrzebna jest już maksymalna szybkość przesuwania i rotacji klocków &#8211; coś trochę mi nie pasuje. Warto mieć, kiedy inne gry się znudzą. Dla tych co nie grali &#8211; klon Tetrisa.</p>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_0402.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-3036" title="IMG_0402" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_0402.jpg" alt="" width="480" height="320" /></a></p>
<p><strong>Flight Control</strong> &#8211; ajfonowy klasyk. Typowa gra &#8220;na jedno sranie&#8221;. Sprowadzamy samoloty do lądowania malując paluchem po ekranie tory lotu. Podobnie jak Dark Nebula gra szybko pokazuje że wyżej dupy nie podskoczysz, więc jeśli ktoś lubi to-samo-tylko-co-raz-trudniej bardziej niż kolejne nowe pomysły na konstrukcję levelu to proszę bardzo, gra idealna w takim wypadku. Z gry, w którą grałem dosyć często stała się raczej pozycją, którą pokazuję nie-iPhonowcom, bo nauczyć się można jej w minutę a po drugiej sprawia już dużo radochy.</p>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_0403.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-3037" title="IMG_0403" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_0403.jpg" alt="" width="480" height="320" /></a></p>
<p><strong>Harbor Master </strong>- jak wyżej, tyle że rozładowujemy statki. W sumie nie wiem po co kupowałem&#8230;</p>
<p><strong>Peggle, Plants vs. Zombie, Bejewled</strong> &#8211; czyli święta trójca od PopCapu &#8211; <a title="top 10 casual games" href="http://zagraceni.pl/top-10-casual-games" target="_blank">pisał o tym Kuba wcześniej u nas na blogu</a>, nie ma sensu więc żeby się rozwodził nad tematem poza stwierdzeniem że każda z nich jest zupełnie inna, a jednocześnie każda z nich jest zajebiście uzależniająca, wciągająca i warta każdego centa wydanego na zakup. Zakup OBOWIĄZKOWY &#8211; od razu wszystkich trzech na raz, ma się rozumieć.</p>
<p><strong>Ports of Call</strong> &#8211; przykład tego jak się nie powinno robić na iPhona gier, które jednak warto by zrobić. Zapewne nie ma wśród czytelników naszego bloga takich, którzy pamiętają pecetowego klasyka Ocean Trader, w skrócie więc powiem że i tutaj chodzi o ekonomiczną strategię z gatunku &#8220;buduj flotę, wysyłaj z towarami po świecie i zarabiaj pieniądze&#8221;. Dla fanów akcji zręcznościowych jest opcjonalnie moduł cumowania statku do kei w porcie.</p>
<p>Niestety, to co jest elementem obowiązkowym każdej dobrej gry na iPhona czyli dopracowana grafika, leży tutaj i kwiczy. Chamskie przeniesienie starej gry z peceta na kolorowy wyświetlacz o wysokiej rozdzielczości aż boli w oczy. Screen poniżej wyjaśnia wszystko i nawet mi, hardkorowemu fanowi tego specyficznego gatunku nie pozwala na dłużej wczuć się w rozgrywkę. Szkoda.</p>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_04041.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-3039" title="IMG_0404" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_04041.jpg" alt="" width="480" height="320" /></a></p>
<p><strong>Orbital </strong>- takie właśnie gry lubię na ten telefonik. Prosta, ale wciągająca. Logiczna + lekko losowa. Obiecująca coraz lepsze wyniki po lekkim skupieniu i główkowaniu, nie narzucająca szybko ostrego tempa na wznoszącej krzywej trudności. Wypuszczamy małe pociski, które po zatrzymaniu  rosną w okręgi do czasu napotkania na opór krawędzi ekranu lub innego okręgu. Naprawdę warto zagrać i trzymać na stałe pod ręką.</p>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_0407.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-3041" title="IMG_0407" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_0407.png" alt="" width="320" height="480" /></a></p>
<p><strong>Carcassonne </strong>- planszówka przeniesiona na Xbox Arcade a teraz na iPhona. Układanie kolejnych pól z drogami, zamkami i zdobywanie punktów za przejmowanie tak tworzonego terenu. Wciąga, zmusza do myślenia i trzyma pewien element niepewności przy końcowym punktowaniu. No chyba że ktoś jest naprawdę spostrzegawczy, ma dobrą pamięć i łeb do matematyki &#8211; jeśli nie, komputerek zrobi to wszystko za was. Grać można przeciwko AI ale również przez internet z ludźmi (przyznam, że jeszcze nie próbowałem). Szczerze polecam na wakacje!</p>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_0408.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-3042" title="IMG_0408" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_0408.jpg" alt="" width="480" height="320" /></a></p>
<p><strong>Angry Birds </strong>- absolutnie mój numer 1 ostatnich tygodni. Zasady proste jak drut &#8211; strzelamy z procy różnymi dziwnymi ptaszyskami w konstrukcje, które mają zawalić się na łeb zielonym prosiakom. Lekko absurdalne poczucie humoru, wesoła kolorystyka, dopracowany dźwięk i grafika, cała masa poziomów, perfekcyjny balans między skillem a fuksem &#8211; gra niemal idealna na iPhona. Może zająć nam chwilę, może wciągnąć na całe godziny. Coraz trudniejsze poziomy nie frustrują, bo w końcu i tak znajdziemy rozwiązanie i patent na to, gdzie które ptaszysko wystrzelić. O klasie tej gry niech świadczą entuzjastyczne oceny użytkowników i rzadko spotykane 5 pełnych gwiazdek przy setkach oceniających. Jak dla mnie &#8211; pozycja obowiązkowa.</p>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_0409.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-3043" title="IMG_0409" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2010/06/IMG_0409.jpg" alt="" width="480" height="320" /></a></p>
<p>Naturalnie posiadaczy najlepszego smartfona na świecie (tak, odpalajcie palniki&#8230;) zachęcam do dzielenia się własnymi rekomendacjami dobrych gier na rozpoczynające się wakacje! I oczywiście &#8211; życzę wszystkim miłego wypoczynku!</p>
<p>massca</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zagraceni.pl/gr-app-ort-lato-2010/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>RDR &#8211; growy absolut</title>
		<link>http://zagraceni.pl/rdr-growy-absolut</link>
		<comments>http://zagraceni.pl/rdr-growy-absolut#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Jun 2010 15:02:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>massca</dc:creator>
				<category><![CDATA[Featured Articles]]></category>
		<category><![CDATA[To jest grane]]></category>
		<category><![CDATA[RDR]]></category>
		<category><![CDATA[red dead redemption]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=3012</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli wydaje się Wam, że entuzjastyczne recenzje Red Dead Redemption na każdym kroku to jakiś spisek albo wyjątkowo sprawne mechanizmy korupcyjne wydawcy, to jesteście w błędzie. Dystrybutor dał dupska w szerokim rozkroku, bo gry nie można było praktycznie kupić nawet trzy tygodnie po premierze, więc osoby które miały na niej zarobić tym bardziej muszą cierpieć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli wydaje się Wam, że entuzjastyczne recenzje Red Dead Redemption na każdym kroku to jakiś spisek albo wyjątkowo sprawne mechanizmy korupcyjne wydawcy, to jesteście w błędzie. Dystrybutor dał dupska w szerokim rozkroku, bo gry nie można było praktycznie kupić nawet trzy tygodnie po premierze, więc osoby które miały na niej zarobić tym bardziej muszą cierpieć wsłuchując się w peany zachwytu odtrąbione przez szczęśliwych posiadaczy.</p>
<p>Do takich należę i ja, i z przyjemnością podpisuję się pod każdą recką która ma minimum 5 gwiazdek na 5 lub 95% na stówę.</p>
<p>Gra jest ABSOLUTNIE GENIALNA. Rozkłada mnie na łopatki klimatem, rozmachem, wielkością a przede wszystkim dbałością o szczegóły i zaangażowaniem jakie włożyli twórcy w odtworzenie epoki końca Dzikiego Zachodu. Grając w RDR przeżyłem ten rzadki moment zażenowania nad własnymi brakami w historii, przez które nie mogłem odpowiedzieć sobie sam na pytanie &#8220;czy faktycznie tak to wyglądało&#8221; ? </p>
<p>Wiadomo, marka-matka czyli GTA jest jednym wielkim przegięciem, satyrą na powszechny konsumpcjonizm, głupawą popkulturę i nikt o zdrowych zmysłach nie traktuje jej na poważnie. RDR przyjmuje nieco inny kierunek, zmierza ku realizmowi i prezentuje podstawowe, zwierzęce niemal mechanizmy tworzenia się zrębów państwa prawa. Ten ma rację, kto ma szybszą rękę na spuście i lepsze oko. Albo więcej ziomków za plecami. Albo jest agentem rządowym i może wszystko. Naturalnie, koszenie dziesiątek przeciwników z pierwszych karabinów maszynowych może wyglądać nieco absurdalnie, ale czy w ten właśnie sposób nie ginęły w tym mniej więcej czasie miliony żołnierzy w pierwszej wojnie światowej, gdzieś za Wielką Wodą, w cywilizowanej Europie. Dlaczego więc w kraju, gdzie najpierw do nogi wytłuczono rdzennych mieszkańców walka o władzę miała wyglądać inaczej&#8230;?</p>
<p>Ale mniejsza z historyczno-politycznymi rozkminkami. Gra jak przystało na rasowego sandboxa z najwyższej półki oferuje to, co lubię w takim gatunku najbardziej &#8211; niegasnącą ochotę na odpalenie konsoli i kontynuację rozgrywki w dowolnym tempie. Oprócz historii głównego bohatera mamy całą masę zajęć, które umilają nam pobyt na prerii, lesie czy pustyni. Polowania na zwierzynę, polowania zwierzyn na nas, zbieranie ziółek, misje poboczne, pomaganie zwykłym ludziom, łapanie bandziorów, itd. Na osobny medal zasługują gry hazardowe. Jako że miałem z takowymi styczność w życiu prywatnie i zawodowo, mogę powiedzieć tylko jedno &#8211; wykonanie tego to mistrzostwo. Pomijając samą mechanikę rozgrywki, chłopaki z Rockstara naprawdę odrobili lekcję na piątkę jeśli chodzi o animacje, odzywki, dialogi i wszystko co się dzieje wokół nas na pokerowym czy blackjackowym stoliku. Ge-nial-ne.</p>
<p>Rekomenduję tę grę z czystym sumieniem każdemu kto ceni w elektronicznej rozgrywce klimat i kto potrafi dostrzec setki czy tysiące godzin pracy twórców włożone w to, aby przenieść nas w zupełnie inny świat po odpaleniu gry. Jeśli do tego znacie dobrze angielski, sugeruję wsłuchać się we wszystkie dialogi, rozmowy przechodniów, graczy, wczytać w gazety, chłonąć grę z każdej strony. Jestem przekonany, że kolejnego takiego majstersztyku szybko na ekranie mojego telewizora nie zobaczę&#8230;</p>
<p>PIĘĆ POWODÓW dla których MUSISZ zagrać w Red Dead Redemption:</p>
<p>1. Unikalny świat epoki końca Dzikiego Zachodu: przyroda, zwierzęta, krajobraz, pogoda, światła, itd<br />
2. Cholerna dbałość o szczegóły i realizm<br />
3. Ilość zabawek w piaskownicy<br />
4. System Dead Eye<br />
5. Multiplayer &#8211; wymieszanie singla z multi tak, abyś łącząc się z serwerem nadal robił głównie to na co masz ochotę&#8230; </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zagraceni.pl/rdr-growy-absolut/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
