<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Zagraceni.pl - Blog graczy 30+ &#187; Gry dla Małolata</title>
	<atom:link href="http://zagraceni.pl/category/gry-dla-dzieci/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zagraceni.pl</link>
	<description>Tak dużo gier, tak mało czasu.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Sep 2010 09:12:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Lego Indiana Jones 2 &#8211; faktycznie najlepsze Lego</title>
		<link>http://zagraceni.pl/lego-indiana-jones-2-faktycznie-najlepsze-lego</link>
		<comments>http://zagraceni.pl/lego-indiana-jones-2-faktycznie-najlepsze-lego#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Dec 2009 11:42:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cubituss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Featured Articles]]></category>
		<category><![CDATA[Gry dla Małolata]]></category>
		<category><![CDATA[To jest grane]]></category>
		<category><![CDATA[kryształowa czaszka]]></category>
		<category><![CDATA[lego indiana jones 2]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=2182</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj będzie o temacie, który nikogo poza mną nie interesuje, ale skoro to mój (no, współmój) blog, to mogę sobie pisać, co mi się podoba, najwyżej nie przeczytacie Ale do rzeczy &#8211; mam ochotę podzielić się garścią odczuć na temat Lego Indiana Jones 2, gry, która gdzie by nie była recenzowana, krytykowana jest za wtórność [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj będzie o temacie, który nikogo poza mną nie interesuje, ale skoro to mój (no, współmój) blog, to mogę sobie pisać, co mi się podoba, najwyżej nie przeczytacie <img src='http://zagraceni.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Ale do rzeczy &#8211; mam ochotę podzielić się garścią odczuć na temat Lego Indiana Jones 2, gry, która gdzie by nie była recenzowana, krytykowana jest za wtórność i słabość. Niestety w mojej ocenie wtórność i słabość to przypadłości tekstów o tej grze, a nie gry jako takiej.</p>
<p>Więc ponownie z krzesła wąskiego eksperta pozwolę sobie napisać, czemu Lego Indy 2 wymiata.</p>
<p>Po pierwsze, to gra Lego od Travellers Tales. Zbudowana jest na schemacie platformówkowych przygodówek, w których każda postać potrafi coś innego, a całość jest lekka, łatwa i bardzo przyjemna, bo połączona z kolekcjonowaniem najróżniejszych przedmiotów. Zagadki logiczne są prościutkie, ale nie zmienia to faktu, że odkrywanie zasady ich działania jest cholernie przyjemne. Indiana Jones ciągnie biczem za ten hak, wypadają jakieś części, dowolna postać składa je w hmm&#8230; to wygląda na śmigło w obudowie, ale dymi i iskrzy. Podbiega więc pan z kluczem i wszystko elegancko naprawia, śmigło zaczyna się kręcić, a dzięki ruchowi powietrza postacie wzlatują na platformę powyżej. To wszystko było już wcześniej, ale teraz jest ciekawiej.</p>
<div id="attachment_2183" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/12/lego2_scr1.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-2183" title="lego2_scr1" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/12/lego2_scr1-150x150.jpg" alt="Hub pierwszego epizodu Kryształowej. Po pierwszej misji pociąg odjeżdża" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Hub pierwszego epizodu Kryształowej. Po pierwszej misji pociąg odjeżdża</p></div>
<p>W każdej legogrze występuje coś takiego jak hub &#8211; centralny metalevel, który w pierwszym Lego Star Wars był zwykłą kantyną i rządkiem drzwi prowadzących do epizodów, a następnie leveli. W miarę rozwoju serii hub przechodził drobniutkie zmiany, ale teraz &#8211; wreszcie &#8211; został gruntownie przebudowany. Na samym początku gra wita nas bowiem nie hubem, a wyborem odpowiedniego epizodu &#8211; jest ich sześć (trzy to Kryształowa Czaszka, po jednym na starsze filmy) oraz jedno dodatkowe pole z edytorem, o którem potem. Wejście do danego epizodu to otwarcie huba, który tym razem jest jednak pokazywany w rzucie izometrycznym i wreszcie nie jest pomieszczeniem plus rządkiem drzwi. To zazwyczaj duża, tętniąca życiem okolica, pełna najrozmaitszych tajemnic. Odblokowujemy je za pomocą nowych postaci &#8211; na przykład pancerne drzwi wymagają ostrzału rakietowego, a gość z rakietnicą wychodzi dopiero po tym, jak skończymy trzeci poziom danego epizodu. Co więcej, najpierw trzeba go sprać, a potem jeszcze zapłacić za możliwość przełączenia się na niego. Fajne jest to, że każdego nowego poziomu trzeba szukać w hubie &#8211; nie ma pięknie świecących drzwi w rządku, tylko należy deczko pokombinować. Na każdym hubie ukrytych jest dodatkowo pięć poziomów bonusowych (prościutkich, ale sympatycznych) oraz alternatywne nocne wersje poziomów fabularnych. Wszystko to trzeba skończyć, żeby odblokował się szesnasty, ultratajny poziom, który jest wariacją na temat Lego City z poprzednich gier. Mamy więc wielkie miasto, w nim masę poukrywanych monet i trzeba ich zebrać równiutki milion lub więcej. I tak właśnie kończy się epizod&#8230; a nie, zaraz, wcale się nie kończy! Bo na hubie stoją jeszcze pojazdy (za które trzeba zapłacić), wejście do pojazdu odblokowuje tor przeszkód (który trzeba skończyć), po skończeniu toru przeszkód odblokowują się zawsze nowe postacie (za które trzeba zapłacić), zazwyczaj mające zdolności niezbędne do przebrnięcia przez alternatywne wersje pierwotnych poziomów lub do odblokowania jakiegoś przejścia w hubie lub znalezienia jednej z trzydziestu podzielonych na trzy kolory cegiełek, odblokowujących bonusy (za które trzeba zapłacić)&#8230;</p>
<p>Roboty tu jest jak widzicie od cholery, ale to robota znacznie przyjemniejsza niż snucie się po fabularnych poziomach i odkrywanie, że w siódmej minucie dało się tam skręcić w lewo, ale potrzebny był złoty robocik. Tutaj cała praca związana z poszukiwaniami bonusów (i chwały oczywiście) odbywa się na poziomie huba. I to jest rewelacyjne!</p>
<p>No ale czy ta Kryształowa Czaszka to dobry materiał na grę&#8230; cóż, film był dość skandaliczny, ale po przerobieniu go na prześmiewczą modłę legogier (a musicie wiedzieć, że tu nie ma litości dla żadnych świętości i Indiana po ucieczce przed kamienną kulą zamiast złotego bożka wyciąga najpierw z torby gumową kaczkę) bardzo zyskał w moich oczach. Stary koń ze mnie, ale wciąż śmieszą mnie takie sceny jak ta z pierwszego poziomu, w Hangarze 51, gdzie po odkryciu, iż szukany przez Złą Panią ufok jest silnie namagnesowany, przez magazyn zaczynają latać nie tylko śruby, ale też przejeżdżać stalowe ławki i huśtawki.</p>
<div id="attachment_2186" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/12/lego2_scr2.JPG"><img class="size-thumbnail wp-image-2186" title="lego2_scr2" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/12/lego2_scr2-150x150.jpg" alt="lego2_scr2" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Edytor jest intuicyjny i przy okazji przezabawny</p></div>
<p>Pozostałe filmy potraktowano z nie mniejszą miłością. Do hubów wykorzystano fragmenty leveli z jedynki, ale sporo im dobudowano, a same misje są zupełnie inne i całkiem dobrze pomyślane. Żałuję tylko, że każdy film nie dostał takiej porcji leveli jak Kryształowa Czaszka, grałbym wtedy w to pewnie do Gwiazdki włącznie. Ale nie narzekam, bo w sumie na przejście czeka aż 96 urozmaiconych poziomów (chociaż trzeba to powiedzieć wyraźnie, 64 z nich to kilkominutówki).</p>
<p>Ostatnie słowo &#8211; czy raczej oklask &#8211; należy się edytorowi poziomów, który ma tak głęboką i tak przemyślaną funkcjonalność, że moim zdaniem stanowi tylko lekko podkręcone narzędzie Travellersów do robienia legogier. Można w nim ustawić wszystko, najbardziej skomplikowane zagadki i najśmieszniejsze poziomy, w moim odczuciu jest równie dobry jak ten z LittleBigPlanet, a pod niektórymi względami lepszy, bo levele w tej grze ogląda się (i rozgrywa) w izometrii, a nie w dwóch wymiarach (plus dwa plany głębi). Janek na razie nie umie wszystkiego obsługiwać, ale strasznie go śmieszy ustawianie pułapek i potem błyskawiczne testowanie ich w praktyce na biednych legoludkach.</p>
<p>Do tego wszystkiego jeszcze gra wygląda prześlicznie &#8211; kolega peestrójkowiec z telewizorem HD raportuje mi, że tytuł chodzi w rozdziałce 1080p. Nie wiem jak technicznie jest na Xboxie, ale wiem, że to najładniejsza z dostępnych legogier. Jeśli macie grające dzieci, jest to bezcenny nabytek.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zagraceni.pl/lego-indiana-jones-2-faktycznie-najlepsze-lego/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>10 najlepszych (i bezpiecznych) gier dla dzieci</title>
		<link>http://zagraceni.pl/10-najlepszych-i-bezpiecznych-gier-dla-dzieci</link>
		<comments>http://zagraceni.pl/10-najlepszych-i-bezpiecznych-gier-dla-dzieci#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Dec 2009 09:05:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cubituss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Featured Articles]]></category>
		<category><![CDATA[GraFomania]]></category>
		<category><![CDATA[Gry dla Małolata]]></category>
		<category><![CDATA[Z innej beczki]]></category>
		<category><![CDATA[banjo-kazooie]]></category>
		<category><![CDATA[burnout paradise]]></category>
		<category><![CDATA[cloudy with a chance of meatballs]]></category>
		<category><![CDATA[kung fu panda]]></category>
		<category><![CDATA[lego batman]]></category>
		<category><![CDATA[lego indiana jones]]></category>
		<category><![CDATA[lego indiana jones 2]]></category>
		<category><![CDATA[lego star wars]]></category>
		<category><![CDATA[little big planet]]></category>
		<category><![CDATA[madagaskar 2]]></category>
		<category><![CDATA[mini ninjas]]></category>
		<category><![CDATA[planet 51]]></category>
		<category><![CDATA[Wallace and Gromit]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=2098</guid>
		<description><![CDATA[Mało grających rodziców w naszym necie i świecie, oj mało. Dbając o zapełnienie luki, chciałbym przedstawić swój top ten gier dla dzieci, przy których nie narazicie się na gromy ze strony żadnej z babć. Oczywiście jeśli dziecko nie potrafi jeszcze dobrze operować padem, na pewno będzie prosiło o pomoc, więc nie traktujcie tego jako pewny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mało grających rodziców w naszym necie i świecie, oj mało. Dbając o zapełnienie luki, chciałbym przedstawić swój top ten gier dla dzieci, przy których nie narazicie się na gromy ze strony żadnej z babć. Oczywiście jeśli dziecko nie potrafi jeszcze dobrze operować padem, na pewno będzie prosiło o pomoc, więc nie traktujcie tego jako pewny sposób na spokojne popołudnie. Raczej jako coś, co może się Wam przydać, jeśli chcecie dziecku pokazać wspaniały świat gier. Polecam też z dzieckiem posiedzieć i &#8211; w wypadku przygodówek &#8211; spokojnie poprzechodzić krok po kroku, to bardzo przyjemne i dla dziecka, i dla Was. I wpadają jeszcze achievementy. Oczywiście nie skasowałem niniejszym wpisem wszystkich gier edukacyjnych, ale one są na pecetach, nie na konsolach, a to na tych ostatnich się skupiam.</p>
<p>I od razu, zanim zacznę pisać, apel &#8211; panowie wydawcy! Gry powinny być w wersjach PL! Ja wiem, że to wielki koszt i murowana wtopa finansowa, ale jak chcecie zbudować rynek bez zasiania swojego ziarna wśród najmłodszych?</p>
<p>Cały materiał testowany na moim sześcioletnim, polskojęzycznym synku, który patrzy na Was z fotki po lewej stronie.</p>
<h2><strong>10. Planet 51</strong></h2>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/11/01_planet51.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-2106" title="01_planet51" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/11/01_planet51-300x168.jpg" alt="01_planet51" width="300" height="168" /></a></p>
<p><strong>Platforma:</strong> PS3, Xbox 360</p>
<p><strong>Podsumowanie:</strong> Całkiem sympatyczna gra o ufoku i jego sąsiedztwie, znakomite wprowadzenie w świat sandboxów. Śladowa ilość przemocy, za to sporo kombinowania, wyścigów, szukania szczegółów i podziwiania widoków, czyli rzeczy, które sześciolatek strasznie lubi sam z siebie.</p>
<p><strong>Rola rodzica:</strong> średnia. Okazjonalna pomoc w przejściu jakiegoś fragmentu lub trudniejszego wyścigu, wskazanie dokąd pójść, jeśli dziecko jeszcze nie rozumie konceptu radaru.</p>
<h2><strong>9. Banjo-Kazooie: Nuts &#038; Bolts</strong></h2>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/11/02_banjo.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-2111" title="02_banjo" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/11/02_banjo-300x168.jpg" alt="02_banjo" width="300" height="168" /></a></p>
<p><strong>Platforma:</strong> Xbox 360</p>
<p><strong>Podsumowanie:</strong> Bardzo, bardzo, ale to bardzo rozbudowana gra z otwartym światem, okazją do zwiedzania i podziwiania, ale także &#8211; to już na następnym etapie &#8211; zaawansowanym mechanizmem projektowania pojazdów. Trzeba pokazać ten element dziecku, ale potem spędzi samo długie godziny w edytorze, umierając ze śmiechu po doczepieniu skrzydeł do samochodu. Przemoc jest umowna, chociaż okładanie pojazdów policyjnych kluczem francuskim i uciekanie przed nimi nie wzbudza aprobaty rodzica.</p>
<p><strong>Rola rodzica:</strong> bardzo wysoka. Trzeba pomagać przy trudniejszych zadaniach i dobierać do nich odpowiednie projekty &#8211; o ile oczywiście dziecko chce, żeby mu odblokować kolejne wyścigi i zadania. Gra niestety nie ma kwestii wokalnych &#8211; Jasiek mnie dopytuje co chwila &#8220;co Pan Komputer powiedział&#8221;. Dobrze chociaż, że są polskie napisy, nie muszę się gimnastykować z tłumaczeniem.</p>
<h2><strong>8. Cloudy with a Chance of Meatballs</strong></h2>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/11/03_cloudy.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-2114" title="03_cloudy" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/11/03_cloudy-300x168.jpg" alt="03_cloudy" width="300" height="168" /></a></p>
<p><strong>Platforma:</strong> Xbox 360, PS3, PC</p>
<p><strong>Podsumowanie:</strong> Wyjątkowo łatwa gra na podstawie wyjątkowo smakowitego filmu. Jest przemoc, ale tylko wobec gumiastych miśków, kawałków ogórków i innych przerośniętych produktów żywnościowych. Wymaga niezłego kombinowania, szczególnie na dalszych poziomach &#8211; maluch musi wybrać na przykład nóż, żeby pokroić ogórek, a potem widelcem poprzenosić jego kawałki i ułożyć w stertę, po której dostanie się na wyższą półkę. Poziomy są krótkie i mało frustrujące, chociaż pod koniec robi się już ciężko.</p>
<p><strong>Rola rodzica:</strong> niewielka. Trzeba wytłumaczyć sterowanie, pokazać jak działają gadżety, wyjaśnić, jak wejść po pionowo ustawionej pajdzie chleba (trzeba ją opryskać miodem najpierw). A potem już można tylko patrzeć, jak młodzież puchnie z dumy, kończąc kolejne poziomy. Oczywiście brakuje polskich wokali, można to naprawić, grając na pececie. W polskiej wersji gra nazywa się Klopsiki i inne zjawiska pogodowe.</p>
<h2><strong>7. Burnout Paradise</strong></h2>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/11/04_burnout.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-2117" title="04_burnout" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/11/04_burnout-300x168.jpg" alt="04_burnout" width="300" height="168" /></a></p>
<p><strong>Platforma:</strong> Xbox 360, PS3, PC</p>
<p><strong>Podsumowanie:</strong> Tu niejednemu rodzicowi brew podjedzie do góry &#8211; jak to, gra o wypadkach samochodowych idealną zabawką dla małego dziecka? Cóż &#8211; odpowiem. Dzieci widzą wypadki w bajkach, złapią je kątem oka w oglądanym przez Was filmie, nieświadomie wchłoną przy oglądaniu wiadomości &#8211; a potem będą chciały te wypadki odtwarzać, możliwie bez krwi i poszarpanych trupów. Dlatego też mój synek zaciekle gra w Burnouta, w sposób oczywiście przez twórców gry niezamierzony. Zderza się, ucieka przed wyimaginowanym przestępcą, parkuje równolegle na ręcznym (naprawdę), zmienia samochody, maluje im lakier, skacze w przepaście. Chciałbym mieć tę grę, gdy miałem sześć lat i na regale babci masakrowałem matchboxy przywożone przez tatę z zagranicy.</p>
<p><strong>Rola rodzica:</strong> niewielka. Tu gaz, tam hamulec, okazjonalnie można pokazać, jak uruchamia się zawody, ale te nie porwały mojego pierworodnego. Zdecydowanie woli wolność i jeżdżenie po świecie bez żadnego celu. A w każdym razie innego niż gięcie blach w ładnych samochodach.</p>
<h2><strong>6. Wallace &amp; Gromit</strong></h2>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/11/05_wallace.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-2121" title="05_wallace" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/11/05_wallace-300x168.jpg" alt="05_wallace" width="300" height="168" /></a></p>
<p><strong>Platforma:</strong> Xbox 360, PC</p>
<p><strong>Podsumowanie:</strong> Z przygodówek najlepiej sprawdza się Wallace właśnie, ze względu na fakt, że młodzież najpewniej przynajmniej jeden odcinek znakomitego duetu już widziała. Taktyka grania w przygodówki z dzieckiem jest prosta &#8211; bierzemy z internetu walkthrough (najlepiej z www.gamefaqs.com), drukujemy, długopis w garść i wykreślamy wszystko, co już zrobiliśmy. Oczywiście steruje maluch, ciesząc się, że świetnie mu idzie. Jasiek wyszkolił się już do tego stopnia, że towarzyszy mi też przy pececie, gdy gram w Tales of Monkey Island, a wczoraj pomógł mi przy Machinarium, zauważając na jednej z planszy element, który ja przegapiłem. A który był konieczny do pchnięcia akcji dalej. Wracając do W&amp;B &#8211; niestety w wersji xboxowej gra nieprzyjemnie klatkuje, ale można się przyzwyczaić.</p>
<p><strong>Rola rodzica:</strong> kluczowa. Wprawdzie Jasiek co jakiś czas włącza sobie grę i chodzi tu i tam (oraz przechodzi &#8211; całkowicie z pamięci &#8211; pierwszy rozdział), to jednak nudzi go to, że nie rozumie, co się dzieje na ekranie. Niestety, jak przy każdym z tytułów, przeszkadza brak polskiej wersji.</p>
<h2><strong>5. Mini Ninjas</strong></h2>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/11/06_minininjas.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-2128" title="06_minininjas" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/11/06_minininjas-300x168.jpg" alt="06_minininjas" width="300" height="168" /></a></p>
<p><strong>Platforma:</strong> Xbox 360, PS3, PC</p>
<p><strong>Podsumowanie:</strong> Chyba najbardziej ryzykowna pozycja w całym rankingu, ale moim zdaniem odpowiednia dla sześcioletniego umysłu, przesiąkniętego już stroboskopowym tempem współczesnych kreskówek. Umowna grafika, umowna przemoc, a opowieść dosyć poważna. Maluch fascynuje się tym, że może grać paroma różnymi postaciami i tym, że każda z nich porusza się w odmienny sposób. Oczywiście jest tu trochę walk z efektownymi ujęciami, ale przeciwnicy upadają i zmieniają się w zwierzęta, z których zresztą powstali mocą jakiegoś złego samuraja. Z efektów ubocznych &#8211; niestety pokazałem Jasiowi i Ani bossa, który porusza się za pomocą hmmm&#8230; pierdzenia. Zgadnijcie, jak się teraz namiętnie bawią, biegając po całym domu i wydając z siebie nieprzystojne odgłosy. Nie należy pokazywać etapu z pierdzącym bossem, notka do siebie samego kilka miesięcy temu.</p>
<p><strong>Rola rodzica:</strong> dość duża na początku, z czasem coraz mniejsza. Walki są proste i mało frustrujące, trzeba tylko dziecku pokazać kombinacje oraz to, jak się włącza czary. Potem będzie sobie samo eksperymentowało i cieszyło się z rozmaitych efektów &#8211; element poznawania świata jest tu całkiem silny i nawet oddziałowuje na dorosłych. Uwaga, pod koniec gra robi się trochę bardziej mroczna, co na moją młodszą działa negatywnie.</p>
<h2><strong>4. Kung Fu Panda</strong></h2>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/12/kungfu.jpg"><img src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/12/kungfu-300x168.jpg" alt="kungfu" title="kungfu" width="300" height="168" class="aligncenter size-medium wp-image-2140" /></a></p>
<p><strong>Platforma:</strong> Xbox 360, PS3, PC</p>
<p><strong>Podsumowanie:</strong> Przyznam szczerze, że nie jestem przekonany ani co do obecności tej gry, ani jej miejsca w rankingu &#8211; w końcu film kung-fu dla dzieci teoretycznie się nie nadaje, ale znowu &#8211; któż z nas nie ekscytował się zabarwionymi na wstrętny błękit z głowicy VHSami, gdzie Bruce Lee walczył z najrozmaitszymi przeciwnikami. Młodziakowi pozwalamy więc na takie drobne odstępstwo od normy w postaci gry o biciu się po twarzach &#8211; ale przynajmniej biją się tu ze sobą zwierzaki, nie ma ani kropli krwi, a gra wygląda prześlicznie. Do tego jeszcze system walki jest w idealnej równowadze pomiędzy prostotą a możliwościami, dzięki czemu dziecko co chwila coś nowego odkrywa. Dla dorosłego idealnym prezentem jest Jack Black w roli Po (czyli tytułowej pandy). Wsparcie gry filmem pod tym samym tytułem jest pomysłem umiarkowanym, o ile dziecko nie boi się mrocznych scen, a tych jest w filmie kilka.</p>
<p><strong>Rola rodzica:</strong> umiarkowana. Gra na najniższym poziomie trudności jest banalna, czasami trzeba tylko pokazać, gdzie trzeba wskoczyć. Ale jak zwykle najlepiej patrzeć, jak dziecko samo szuka swoich dróg i swoich rozwiązań. Dorosły jest wymagany podczas zadziwiająco jak na taką grę trudnych scenach walk z bossami, gdzie nie tylko są sekwencje QTE, ale też zdrowe kombinowanie.</p>
<h2><strong>3. Madagaskar 2</strong></h2>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/12/mada2.jpg"><img src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/12/mada2-300x168.jpg" alt="mada2" title="mada2" width="300" height="168" class="aligncenter size-medium wp-image-2139" /></a></p>
<p><strong>Platforma:</strong> Xbox 360, PS3, PC</p>
<p><strong>Podsumowanie:</strong> I znowu to samo&#8230; gra w wersji polskojęzycznej dostępna jest tylko na niewygodnych pecetach, na konsolach dziecko wiele nie zrozumie, ale za to sympatyczniej pogra. Wasz wybór, rodzice drodzy. Ten tytuł to zestaw absolutnie zwariowanych (i przy okazji absolutnie uroczych) minigierek luźno opartych na motywach filmu. Gramy wszystkimi bohaterami po trochu (włącznie z pingwinami, o których wspominam z kronikarskiego obowiązku, wszak jest wśród nich Kowalski), a gierki są krótkie i w miarę proste, nawet dla dziecka. Delikatnie trudniej robi się w późniejszej fazie gry, ale nie ma tu niczego, z czym nie poradziłby sobie grający sześciolatek.</p>
<p><strong>Rola rodzica:</strong> raczej niewielka. Gierki są dość proste i łatwo zrozumieć ich zasady. Byłoby jeszcze łatwiej, gdyby zwierzaki mówiły po polsku oczywiście&#8230; pamiętać trzeba jednak, że co pewien czas trafia się trudniejsza minigra (taka jak jazda Melmanem na wielkiej toczącej się kuli, nie pytajcie), przy których maluch może się zdrowo sfrustrować. A może pomoże Wam, gdy sami nie będziecie mogli tego przejść.</p>
<h2><strong>2. LittleBigPlanet</strong></h2>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/12/lbp.jpg"><img src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/12/lbp-300x168.jpg" alt="lbp" title="lbp" width="300" height="168" class="aligncenter size-medium wp-image-2138" /></a></p>
<p><strong>Platforma:</strong> PS3</p>
<p><strong>Podsumowanie:</strong> To byłby absolutny numer jeden. Byłby. Ale nie jest. Powody są dwa &#8211; po pierwsze, LBP to jedna gra, a tytuły z pierwszego miejsca są cztery, a po drugie, zdecydowanie za szybko rośnie w niej poziom trudności. Cóż to takiego jest? Absolutnie niepowtarzalna platformówka oparta trochę na fizyce, a trochę na miłości do zabawek. Sterujemy przezabawną szmacianką, której zadaniem jest dojście do końca poziomu &#8211; i to wszystko. Tytuł wygląda niesłychanie, podobnie niesamowita jest jego stylistyka, którą po godzinach przemyśleń nazwałbym stylistyką pokoju dla dzieci w stylu retro. Ważna wiadomość jest taka, że jeśli dziecko zatnie się na jakimś poziomie (a zatnie się na pewno, i Wy się też zatniecie na pewno), zawsze może zerknąć sobie do edytora i poustawiać własne poziomy. Lub je pozawalać, bo to też fantastyczna zabawa, a że szmacianek jest na tych poziomach nieśmiertelny, to i rozrywka znacznie mniej frustrująca. Dodatkowym atutem gry są dziesiątki, setki, tysiące nowych poziomów udostępnianych przez internet, chociaż można tu trafić na lekko niepokojące misje, gdzie na przykład pojawiają się &#8211; tekturowe, ale zawsze &#8211; zombiaki. Gra idealnie nadaje się do zabawy na dwa pady, ale wiele zagadek będzie zbyt trudnych, żeby dziecku udało się je przejść bez pomocy.</p>
<p><strong>Rola rodzica:</strong> bardzo wysoka. Wprawdzie początkowe misje są banalne (a i tak jest na nich sporo tajemnic do odkrycia), poziom trudności wspina się po bardzo stromym zboczu i już za moment wymaga od grającego skakania nad przepaściami z jednoczesną synchronizacją skoku wobec kręcącego się płonącego koła. Sprawy nie ułatwia limit żyć. Przygotujcie się na częstą pomoc, chyba że wasz maluch dostanie napadu kreatywności i zacznie &#8211; tak jak mój &#8211; grać wyłącznie w edytor poziomów.</p>
<h2><strong>1. Lego Batman/Star Wars/Indiana Jones</strong></h2>
<p><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/11/indiana2.jpg"><img src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/11/indiana2-300x168.jpg" alt="indiana2" title="indiana2" width="300" height="168" class="aligncenter size-medium wp-image-2137" /></a></p>
<p><strong>Platforma:</strong> Xbox 360, PS3, PC</p>
<p><strong>Podsumowanie:</strong> Chyba jedyna gra (czy też raczej seria gier), w której nie przeszkadza język angielski, bo wszystko jest wyjaśnione w sposób lekki, łatwy i przyjemny &#8211; a do tego histerycznie śmieszny tak dla dorosłych, jak i dla dzieci. Pamiętam, jak rżałem przy zabawnie przerobionych scenach ze Star Warsów i Indy&#8217;ego, a Jasiek wtórował mi, bo przewracający się na skórce od banana pan był dla niego straszliwie śmieszny. Sama gra to chyba najinteligentniejszy produkt udający grę dla dzieci, jaki widziałem. Postacie mają klasy, każda z klas może robić coś innego, przy pierwszym przejściu gry mamy masę miejsc, w które nie da się wejść, bo brakuje odpowiedniej klasy i dopiero po jej odblokowaniu można na dany poziom wrócić&#8230; Jasiek maksował poziomy, ja maksowałem poziomy, obaj maksowaliśmy poziomy na dwa pady i nigdy się tymi grami nie znudziliśmy, bo są genialne w swojej prostocie. Poziomów jest masa, przemoc umowna, a rozgrywka odpowiednia do tego, żeby nauczyć dziecko grać w przyjemnej, śmiesznej atmosferze. Całości perfekcji dopełnia możliwość włączenia najrozmaitszych czitów, przez co maluch pozostawiony sam z grą i tak świetnie sobie radzi i nie frustruje go to, że raz po raz ginie. Oczywiście każdy dzieciak to mały szperacz i zaglądasz, a tutaj jest sporo do szperania i zaglądania. Najwięcej w najnowszym Lego Indiana Jones 2, zresztą to wyraźnie najlepsza legogra. Zapewne do następnej części, czyli do Harry&#8217;ego Pottera.</p>
<p><strong>Rola rodzica:</strong> całkowicie uznaniowa. Można malucha zostawić samego i da sobie radę, można mu mówić, co ma robić, można grać razem z nim na drugim padzie, chociaż tylko w Indianie 2 nie wywołuje to podenerwowania. W pozostałych tytułach kamera nie radzi sobie z pokazywaniem dwóch postaci naraz, przez co jedna &#8220;ściąga&#8221; drugą w swoją stronę &#8211; zazwyczaj w przepaść. Niemniej gra się w to z pociechą przesympatycznie, a dowodem niech będzie <a href="http://profile.mygamercard.net/cubituss">mój gamercard</a>. Tak, nie mylicie się, Indy i Batman wymaksowani, Star Warsy prawie wymaksowane, bo jednak są granice cierpliwości &#8211; całego epizodu naraz nie jestem w stanie skończyć.</p>
<p>&#8212;</p>
<p>Kończę ten długi, ale mam nadzieję ciekawy tekst, po raz kolejny pisząc do wydawców &#8211; tłumaczcie gry na konsole! A do rodziców &#8211; grajcie ze swoimi dziećmi! Niech widzą, że to rozrywka również dla nich! Nie bądźcie obojętni, w co gra Wasze dziecko, gry kształtują BARDZO silnie. Używajcie ich mądrze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zagraceni.pl/10-najlepszych-i-bezpiecznych-gier-dla-dzieci/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>32</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pop Cap &#8211; spece od uzależnień</title>
		<link>http://zagraceni.pl/pop-cap-spece-od-uzaleznien</link>
		<comments>http://zagraceni.pl/pop-cap-spece-od-uzaleznien#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 27 May 2009 15:38:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>massca</dc:creator>
				<category><![CDATA[Featured Articles]]></category>
		<category><![CDATA[Gry dla Małolata]]></category>
		<category><![CDATA[To jest grane]]></category>
		<category><![CDATA[bejeweled]]></category>
		<category><![CDATA[peggle]]></category>
		<category><![CDATA[pop cap]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=1181</guid>
		<description><![CDATA[Sezonu ogórkowego u mnie ciąg dalszy. Może by i było coś nowego do zagrania, ale nic na siłę, szczególnie kiedy pogoda za oknem słoneczna i parę innych rzeczy w życiu poza grami mam do ogarnięcia. Znalazłem też metodę na samozniechęcenie się do konsoli  kiedy obowiązki wzywają &#8211; wchodzę w tryb multi w coś co słabo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sezonu ogórkowego u mnie ciąg dalszy. Może by i było coś nowego do zagrania, ale nic na siłę, szczególnie kiedy pogoda za oknem słoneczna i parę innych rzeczy w życiu poza grami mam do ogarnięcia. Znalazłem też metodę na samozniechęcenie się do konsoli  kiedy obowiązki wzywają &#8211; wchodzę w tryb multi w coś co słabo ogarniam, dostaję wpierdol w sposób totalnie upokarzający (&#8220;co, jak, czemu znowu jestem martwy ??!!&#8221;), rzucam padem w kąt i zawijam się w inne rejony moich zainteresowań. Polecam, działa. Trzeba tylko trafić na regularnych wyjadaczy. Ale przy tytułach, które już mają roczek czy dwa takich jest na serwerze większość.</p>
<p>Dlatego dzisiaj o grach troche innych niż zwykle. A konkretnie o dwóch. Od jednego wydawcy: firmy <strong>Pop Cap</strong>.</p>
<p>To amerykańskie studio, które jeszcze parę lat temu tworzyło trzech zapaleńców od prostych gierek w przeglądarkach dzisiaj jest pracodawcą dla ponad 200 programistów i ma na swoim koncie kilkanaście produkcji, z czego kilka to megahity znane milionom graczy na świecie.</p>
<p>Specjalnością Pop Capu są pozornie proste gry logiczne, robione na nieskończoną ilość platform, tak aby można w nie było zagrać zawsze i wszędzie. Pecety, przeglądarki, telefony, konsole i tak dalej. Charakteryzują się wysoką jakością produkcji, dopracowanym do maxa dizajnem graficznym, utrzymanym zawsze w cukierkowych, błyszczących kolorkach jak dla przedszkolaków, bogatą warstwą dźwiękową i &#8211; co najważniejsze &#8211; TOTALNĄ siłą uzależnienia.</p>
<p>Od gier Pop Capu nie mogłem się oderwać. Dosłownie. Zawsze po skończonej partyjce na ekranie ukazuje się różowiutki, apetyczny guzik z napisem PLAY AGAIN ? i zawsze odpowiedź jest jedna: YEEEES.</p>
<p>To &#8220;yeees&#8221; z gatunku tych, przy których zaciskam wargi i marszczę nos. Yeeees. Again. TERAZ mi się uda. To bowiem, co powoduje, że jak w amoku próbuję raz po raz pobić mój najlepszy hajskor to prosty ale skuteczny trik, znany dobrze hazardzistom &#8211; element losowy.</p>
<p>W grach, w których o wyniku decyduje głównie skill, sprawa jest prosta. Pogram, pogram, stwierdzam że jestem za leniwy / za stary / za wolny / zaspany i chwytam coś co lepiej ogarniam. W grach Pop Capu skill to jedno, ale oprócz niego trzeba mieć po prostu szczęście. Dlatego granie w ich sztandarowe produkcje daje tyle radości &#8211; nigdy nie wiadomo co się wydarzy, jak fartownie nie poleci nam kulka, jaka superkombinacja diamencików nie wyląduje na ekranie odpalając superbonusa, jak na ostatnią sekundę uda się nam przemnożyć punkty. I co najważniejsze &#8211; mimo przegranej i słabego wyniku, zawsze jest realna nadzieja, że następnym razem trafimy bingo. Zupełnie jak na jednorękich bandytach&#8230;</p>
<p>Dwie gry, które polecam osobiście każdemu kto szuka szybkiej dawki graniaminy, zaaplikowanej przez oczy prosto w mózg to :</p>
<p>1. <strong>Bejeweled (2)</strong> &#8211; przestawiamy sąsiadujące kamyki tak, aby stworzyć rząd trzech lub więcej, co powoduje ich zniknięcie i uzupełnienie planszy nowymi. Wersją która ostatnio mnie zdominowała jest <a href="http://apps.facebook.com/bejeweledblitz/" target="_blank">Bejeweled Blitz na Facebooku</a> &#8211; mamy dokładnie minutę aby ustanowić najwyższy wynik. Minuta mija szybko, potem jest następna, następna i tak mija godzina. Bezsprzecznie najbardziej groźny pożeracz czasu w pracy&#8230; Oczywiście pełna wersja dostępna także na Xbox Live Arcade &#8211; polecam!</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1186" title="bejeweled-facebook" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/05/bejeweled-facebook.jpg" alt="bejeweled-facebook" width="654" height="371" /></p>
<p style="text-align: center;"><em>W wersji na Facebooka możemy pochwalić się (albo zdołować) wynikami przed znajomymi</em></p>
<p style="text-align: center;">
<p>2. <strong>Peggle </strong>- strzelamy kulką w inne kulki. Całe nasze granie sprowadza się do wycelowania i oddania strzału, a następnie do obserwacji co z tego wyniknie. Połączenie pachinko, bilarda i pinballa. BTW: zauważyłem, że kiedy kulka o milimetry mija upragnionego finałowego  bonusa czy tratwę ratującą przed przegraną, wykonuję niekontrolowane ruchy nogami na bok po kanapie&#8230; Ciekawe czy ktoś też tak ma ? Grę mam od wczoraj nie tylko na Xboxie ale również na iPodzie Touch&#8217;u, co oznacza że średni czas srania wydłuży mi się trzykrotnie przez następny miesiąc a posiadanie tego modnego gadżetu wreszcie nabrało prawdziwego sensu.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1187" title="peggle" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/05/peggle.jpg" alt="peggle" width="430" height="320" /></p>
<p>Zachęcam wszystkich do zażycia powyższych rozrywek &#8211; ostrzegam jednak lojalnie &#8211; to cholernie uzależnia!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zagraceni.pl/pop-cap-spece-od-uzaleznien/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Banjo &amp; Kazooie: Nuts and Bolts &#8211; zaskoczenie</title>
		<link>http://zagraceni.pl/banjo-kazooie-nuts-and-bolts-zaskoczenie</link>
		<comments>http://zagraceni.pl/banjo-kazooie-nuts-and-bolts-zaskoczenie#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Feb 2009 14:35:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cubituss</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gry dla Małolata]]></category>
		<category><![CDATA[To jest grane]]></category>
		<category><![CDATA[banjo]]></category>
		<category><![CDATA[kazooie]]></category>
		<category><![CDATA[platformowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zagraceni.pl/?p=624</guid>
		<description><![CDATA[Nie znoszę gier od Rare. Miksowanie światów dorosłych i dziecinnych nigdy mi się nie podobało, a już szczytem szczytów był Conker, czyli bluzgająca i chamska wiewiórka &#8211; no boki zrywać normalnie. Dlatego też do nowego Banjo (podkreślam, że w życiu nie grałem w żadną poprzednią grę serii) podchodziłem jak pies do jeża i podobnie jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie znoszę gier od Rare. Miksowanie światów dorosłych i dziecinnych nigdy mi się nie podobało, a już szczytem szczytów był Conker, czyli bluzgająca i chamska wiewiórka &#8211; no boki zrywać normalnie. Dlatego też do nowego Banjo (podkreślam, że w życiu nie grałem w żadną poprzednią grę serii) podchodziłem jak pies do jeża i podobnie jak tenże pies, pierwszy kontakt był niemiły.</p>
<p>No bo niby mam duże, żyjące miasto, w którym pełno jest najrozmaitszych postaci, ale co z tego, skoro zamiast słuchać fajnych dialogów, muszę z zażenowaniem słuchać serii kwików i chrząknięć &#8211; a do tego czytać, co jest napisane na dole ekranu? Po co komu gra, w której głównym bohaterem jest gruby miś z plecakiem? A do tego w plecaku mieszka pawiopodobne ptaszysko? Na co wreszcie miałby mi się przydać rozbudowany moduł konstruowania pojazdów, skoro kompletnie mnie takie konstruowanie nie obchodzi?</p>
<div id="attachment_630" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/02/banjo_scr1.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-630" title="banjo_scr1" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/02/banjo_scr1-150x150.jpg" alt="Przyznaję, takiego wielkiego jeszcze nie zrobiłem" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Przyznaję, takiego wielkiego jeszcze nie zrobiłem</p></div>
<p>Pograłem więc chwilę i zignorowałem grę, zostawiając ją swojemu synkowi, który na swój cudowny pięcio (i pół!) latkowy sposób sprowadził ją do chodzenia po mieście i zaglądania w zakamarki. I wtedy właśnie, gdy nie mógł się gdzieśtam dostać, gra dla mnie &#8220;zaskoczyła&#8221;, bo musiałem skończyć kilka misji, żeby odblokować drugą część mieściny.</p>
<p>I okazało się, że ten nowy Banjo to całkiem konkretny wypas dla grającego tatusia. Po pierwsze nie ma tu żadnej przemocy, okazjonalne stuknięcie wrogiej metalowej kulki z zębami to jeszcze mniejsze niebezpieczeństwo niż rozpadające się ludziki Lego. Po drugie zadania bywają całkiem konkretne, bo poza standardowymi wyścigami wchodzą później konkurencje w stylu przewożenia masy dziwnych stworów albo strącenia kogoś do wody. Po trzecie trzeba zdrowo kombinować &#8211; wprawdzie po mieście jeździ się coraz to bardziej ulepszanym, ale wciąż tym samym pojazdem, to już w misjach wybiera się rzeczy absolutnie dowolne. I to z nieskończonej puli, bo z łatwością można sobie zaprojektować coś na maksa efektownego, podczepić temu czemuś potem skrzydełka, kilka wiatraczków i proszę, helikopter transportowy gotowy.</p>
<div id="attachment_636" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/02/banjo_scr2.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-636" title="banjo_scr2" src="http://zagraceni.pl/wp-content/uploads/2009/02/banjo_scr2-150x150.jpg" alt="Nawet na rasowanych screenach gra wygląda kanciasto" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Nawet na rasowanych screenach gra wygląda kanciasto</p></div>
<p>Właśnie to kombinowanie najbardziej mnie wciągnęło: zadania są na czas, więc pojazd musi być skonstruowany &#8220;pod&#8221; dane zadanie. Robi się to lekko, łatwo i przyjemnie, a potem można jeszcze oddać pada synkowi, żeby zarzucił jakieś farbki na skręcony naprędce samochód z trzema kółkami i siedzeniem dla pasażera. I karabinem maszynowym, a co.</p>
<p>Nie ma tu leveli, jest więc czas na zwiedzanie okolicy i zwożenie chociażby do warsztatu skrzynek z częściami. Albo poprawianie wyników w poprzednich zadaniach, bo zaliczone zadanie nie musi oznaczać wygrania &#8220;puzzelka&#8221; &#8211; waluty popychającej do przodu fabułę &#8211; trzeba je wykonać w ściśle określonym czasie.</p>
<p>Tak, to fajna, niestresująca gra. Akurat dla grającego rodzica, który chce z maluchem coś pozwiedzać i coś pobudować. A że grafika dziecinna? To nie przeszkadza. Przeszkadza to, że jest niestety dość paskudna. I to największa wada Banjo, bo poza tym trudno się od tej gry oderwać.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zagraceni.pl/banjo-kazooie-nuts-and-bolts-zaskoczenie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
